Niemiecka prasa o Harrachowie

Chuligani z Polski, którzy obrzucili Svena Hannawalda śnieżkami, butelkami i puszkami, znaleźli się w centrum zainteresowania niemieckich mediów
"Bild am Sonntag"

"Rewanż za olimpiadę. Loty nienawiści - wszyscy przeciwko Hanniemu.

Pierwszy skok. Hannawald w asyście czterech policjantów wjeżdża na krzesełku na skocznię. Pod nim stoi pięćdziesiąt tysięcy kibiców, w tym czterdzieści z Polski. Lecą setki śniegowych piguł, wiele z nich trafia Hannawalda. Skoczek z Hinterzarten nie daje się wyprowadzić z równowagi. Skacze 202 m.

Drugi skok. Znów atak na Hanniego. Tym razem w jego kierunku lecą nawet butelki i jabłka. Sven wciąż spokojny. Znów 202 metry. Po wylądowaniu Hannawald jest wściekły na śniegowych chuliganów. Broni go nawet konkurent Małysz: - Sven jest świetnym skoczkiem. To kibice piłkarscy, którzy chyba za dużo wypili, są temu winni.

Skąd ta nienawiść? Przypuszczenie Hanniego: Gesty radości na zeskoku (zaciśnięta pięść) doprowadzają kibiców przeciwnika do wrzenia. To jasne, że daję upust agresji, gdy jestem prowokowany. Najdziwniejsze: nasz Martin Schmitt (powiedział: Czuję się tu jak w domu) jest fetowany przez kibiców jak Małysz".



"Süddeutsche Zeitung"

"Jeszcze boleśniejsze [niż kontuzjowane kolano - adb.], przynajmniej psychicznie, było zachowanie polskich chuliganów, którzy zrobili sobie z Hannawalda żywą tarczę, gdy wjeżdżał na skocznię.

- Skakałem z wielką wściekłością i tym bardziej cieszę się z wyniku. Źle się dzieje, gdy bardziej obawiasz się wjazdu na skocznię na wyciągu niż lotów. Ta niesprawiedliwość jest niesamowita - opowiadał Hannawald. - Nie mam sobie nic do zarzucenia".