PGE Skra Bełchatów - dlaczego polska drużyna chce wygrać Ligę Mistrzów

Tak silnego i wyrównanego składu nie ma chyba żadna drużyna w Europie. Czy z medalistami mistrzostw świata i Europy PGE Skra Bełchatów wygra Ligę Mistrzów? W środę start tych rozgrywek, w których biorą udział także Resovia Rzeszów i Jastrzębski Węgiel. Relacja na żywo z tych spotkań na Sport.pl o 18.25 i 20.25
Pierwsi rywalizację rozpoczną siatkarze Jastrzebskiego Węgla, którzy zmierzą się z drużyną Pawła Zagumnego Panathinaikosem Ateny (godz. 18.25), a dwie godziny później Skra Bełchatóww rozpocznie wyjazdowe spotkanie z debiutującym w LM hiszpańskim CAI Teruel. Z kolei w tym samym czasie Asseco Resovia Rzeszów grać będzie ze słoweńskim ACH Volley Bled.

- Nasza firma nie może być największa na świecie, ale chcemy mieć najlepszą drużynę - mówił przed sezonem Tomasz Zadroga, prezes Polskiej Grupy Energetycznej, sponsora Skry.

Szef klubu Konrad Piechocki przypomina, że porównywalne składy mają Betclic Trentino czy Zenit Kazań, jednak po raz pierwszy zapowiada walkę o najwyższy cel. - Mamy potencjał, doświadczenie, ogranie międzynarodowe, ambicję i determinację, żeby walczyć o zwycięstwo - przyznaje Piechocki, który w poprzednich latach wzbraniał się przed takimi deklaracjami.

Polskie kluby od dawna nie miały spektakularnego osiągnięcia. Co prawda Resovia czy Jastrzębski Węgiel były w finałach pucharu konfederacji czy Challange, ale w Lidze Mistrzów musieliśmy zadowolić się trzecimi miejscami Mostostalu Kędzierzyn-Koźle i w ubiegłym roku PGE Skry Bełchatów.

Po raz pierwszy Polska ma trzech przedstawicieli w LM. Oprócz mistrza i wicemistrza - PGE Skry Bełchatów i Resovii - w najbardziej prestiżowych rozgrywkach wystąpi też Jastrzębski Węgiel, który dostał dziką kartę. Wyjście wszystkich z grupy to cel minimum, ale wszystkie stać na walkę o Final Four.

Bełchatowianie są w gronie największych faworytów. Uważany za najlepszego rozgrywającego świata Lloyd Ball z Zenita Kazań twierdził niedawno, że PGE Skra jest jednym z najsilniejszych klubów w Europie.

Podobnego zdania był Brazylijczyk Bruno Rezende. Tak silnego i wyrównanego składu nie ma chyba żadna inna drużyna. W kadrze jest tylko jeden zawodnik, który nigdy nie występował w reprezentacji (Maciej Dobrowolski), a medalu mistrzostw świata czy Europy nie zdobyli jeszcze Radosław Wnuk i Jakub Novotny (ale ten drugi to najlepszy zawodnik PlusLigi w poprzednim sezonie). Pozostali to mistrzowie i wicemistrzowie Europy oraz wicemistrzowie świata. Michał Winiarski wygrał Ligę Mistrzów w poprzednim sezonie (z Trentino).

Trener Jacek Nawrocki, pod którego wodzą Skra przegrała tylko jeden mecz (z Trentino w finale MŚ w Katarze), też przyznaje, że jego drużyna dojrzała do wygrywania w europejskich pucharach. - Trzeba cierpliwie pukać, a sukces na pewno przyjdzie - mówi.

PGE Skra miała szczęście w losowaniu i grupę ma słabą. Najmocniejszy powinien być wicemistrz Belgii Knack Randstad Roeselare. Serbski Radnicki Kragujevac i hiszpański CAI Teruel nie powinni zagrozić najlepszej polskiej drużynie.

Po przeciwnej stronie jest Jastrzębski Węgiel, który trafił na "grupę śmierci". W środę zagra u siebie z Panathinaikosem Ateny (18.25 w Polsacie Sport) z Pawłem Zagumnym i swoim byłym skrzydłowym Guillaumme Samicą, mistrzem Włoch Piacenzą czy zwycięzcą Ligi Mistrzów sprzed czterech lata VfB Friedrichshafen. W tym przypadku zajęcie gwarantującego awans drugiego miejsca będzie sukcesem. Szefowie klubu z Jastrzębia podkreślają, że występy w europejskich rozgrywkach traktują jako promocję swoich sponsorów, ale przecież nie po to sprowadzali Pawła Abramowa, by zadowolić się tylko występem.

Największą niewiadomą jest budowana za wielkie pieniądze - podobnie jak Skra - Asseco Resovia. Rzeszowianie byli rozstawieni w losowaniu, dlatego rywali mają średnich. Jeśli odpadną w pierwszej fazie, będzie to sensacja, bowiem nawet mistrz Francji Paris Volley (z Marcelem Gromadowskim i wicemistrzem Europy Yannickiem Bazin) teoretycznie jest słabszy od Resovii. Groźniejszy może być turecki Istanbuł Sehir Belediyesi (z dwoma Amerykanami), a stawkę uzupełnia pierwszy rywal - słoweński ACH Volley Bled.

O ile piłkarska Liga Mistrzów jest imprezą dochodową, to do siatkarskiej kluby muszą dopłacać. Za zwycięstwo w meczu drużyna otrzymuje 3 tys. euro plus premie za awans do kolejnych rund. - A samo wpisowe kosztuje 27 tys. euro plus podróże drużyny czy koszty przelotów czy utrzymania sędziów - opowiada Grzegorz Stawinoga, wiceprezes PGE Skry.

Paweł Zagumny znów zagra na polskim boisku - gdzie? »