Lance Armstrong ogłosił listę giermków do zespołu RadioShack

Znany jest skład nowej drużyny Lance'a Armstronga RadioShack. Cel również: - Zwycięstwo w Tour de France - zapowiada dyrektor zespołu Johan Bruyneel.
37-letni Armstrong, bezwzględny lider ekipy, zgromadził wokół siebie dobrych znajomych - kolarzy o ugruntowanej reputacji w peletonie. Mają specjalne zadanie - bezwzględnie mu pomagać, najwięcej podczas lipcowego Tour de France. Giermkami Amerykanina są m.in.: Niemiec Andreas Kloeden (dwa razy drugi w Tour de France), Amerykanin Levi Leipheimer (czterokrotnie w pierwszej dziesiątce), Hiszpan Haimar Zubeldia (trzykrotnie) i Ukrainiec Jaroslaw Popowycz (trzeci w Giro d'Italia sześć lat temu). Drużyna liczy w sumie 26 zawodników z 16 krajów.

- Zaskoczony jestem tylko tym, że udało mu się porwać z Astany Zubeldię. Nowa drużyna, to po prostu Astana bez Contadora, zmieniły się tylko koszulki - komentuje dla "Gazety" najlepszy polski kolarz Sylwester Szmyd.

Armstrong, siedmiokrotny triumfator Tour de France, wrócił do kolarstwa w ubiegłym roku. Jeździł w kazachskim zespole Astana, dyrektorem był jego mentor i współtwórca sukcesów Johan Bruyneel. Ale był w nim również Alberto Contador, zawodnik, który w czasie, gdy rower Armstronga stał w garażu, wspiął się na kolarski szczyt, wygrywając trzy wielkie wyścigi: Giro, Tour i Vueltę a Espana.

W tegorocznej "Wielkiej Pętli" Hiszpan musiał rywalizować o miano lidera drużyny właśnie z Armstrongiem i jego kumplami, którzy dziś są w RadioShack. Po kilku etapach pozbawił ich jednak złudzeń. Wygrał Tour zdecydowanie, Amerykanin był trzeci.

- Dzięki nowej grupie Armstrong będzie na pewno silniejszy, częściej będzie atakował, ale moim zdaniem Touru już nie wygra, może będzie drugi, ale i to nie jest pewne. Są przecież bracia Schleckowie i ci, którzy przegrali w tym roku: Evans, Mienszow, Sastre - mówi Szmyd.

Co dalej z Contadorem? Dwukrotny zwycięzca Tour de France niezbyt dobrze czuje się w Astanie. Kazachowie z trudem otrzymali licencję na występy w ProTour - na grupie ciąży dopingowa przeszłość zwłaszcza po powrocie do ścigania Aleksandra Winokurowa, a po odejściu do Armstronga Kloedena, Leipheimera, Zubeldii, Popowycza i reszty jest to po prostu słaby zespół. Hiszpan miał propozycje z innych drużyn, ale kilka dni temu ogłosił, że zostaje. - Przecież ostatni Tour Alberto wygrał samemu. Teraz rzeczywiście będzie miał słabszą drużynę, ale za to nikt w niej nie będzie jeździł przeciw niemu, tak jak to było za Armstronga. Ale nie jestem do końca pewien, czy on nadal będzie w Astanie - twierdzi Szmyd.

20 lat kary za doping w kolarstwie - czytaj tutaj »