Piłka nożna. Czas na rewolucję? Gigantyczne pieniądze na azjatycki futbol

Azjatycka Konfederacja Piłkarska przedłużyła kontrakt z firmą World Sport Group. W zamian za prawa marketingowe i telewizyjne do swoich rozgrywek wzbogaci w ciągu ośmiu lat o co najmniej miliard dolarów. Zarobi przed ten okres ponad sześć razy więcej niż przez ostatnie szesnaście. Inwestycja pokazuje, jak ważnym rynkiem dla sportu staje się Azja i zapowiada rewolucję.
Zastrzyk finansowy może oznaczać, że to wkrótce do Azji a nie do klubów zachodnioeuropejskich zaczną trafiać najlepsi piłkarze na świecie.

1992-2008: 150 mln. 2012-2020: 1 mld

- To co zakłada nowa umowa, to niesamowite. W okresie 2008-2012 prawa marketingowe przyniosły nam 150 mln dolarów zysku. Teraz mówimy o 1 mld dolarów za osiem lat! Azjatycka piłka nożna osiąga nowy poziom, dlatego tak miło nam pogratulować Word Sport Group, firmie, która rozpoznała nasz niesamowity potencjał. Dziś, po 15 latach współpracy znaczenie naszego futbolu wzrosło dziesięciokrotnie - powiedział Mohamed bin Hammam, prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej.

Suma może być jeszcze wyższa niż miliard dolarów. W swoim oświadczeniu AFC podkreśla, że do 2020 będzie to co najmniej taka kwota.

To pokazuje, jak ważnym rynkiem dla futbolu będzie w kolejnych dziesięcioleciach Azja. Warto pamiętać o uwarunkowaniach gospodarczych. Chiny i Indie to największe rynki świata, a gospodarki tych krajów rozwijają się w bardzo szybkim tempie. Europa, która do tej pory była centrum piłkarskiego biznesu, zbiera siły po kryzysie, a Azja odczuła go w niewielkim stopniu. W 2008 wzrost gospodarczy Chin pomimo spadku wynosił 8 procent natomiast w Indiach 6,1 proc. Dla porównania średnia dla 27 krajów UE wynosi minus 4,1 proc.

Nowa umowa w Azji obejmuje prawa marketingowe do mistrzostw Azji (2015, 2019), azjatyckiej Ligi Mistrzów i azjatyckich eliminacji do MŚ w 2014 i 2018 roku. Dodatkowo w skład oferty wchodzą kwalifikacje olimpijskie (2016 i 2020), mistrzostwa Azji kobiet i turnieje juniorskie.

Podatki rujnują Europę

Problemem dla piłkarskich klubów w Europie jest nie tylko kryzys gospodarczy, ale także rosnące podatki. Niedawno prezesi klubów hiszpańskich zastanawiali się, czy nie zbojkotować 10. kolejki rozgrywek. Najgorzej sytuacja przedstawia się w Anglii, gdzie mimo wielkich nakładów finansowych ze strony sponsorów i ogromnych sum wydawanych na transfery, próg podatkowy wynosi aż 50 proc.

KrajNajwyższy próg podatkowy
Anglia (od IV 2010 r.)50 proc.
Niemcy45 proc.
Włochy43 proc.
Hiszpania (Hiszpanie)43 proc.
Francja40 proc.
Anglia (obecnie)40 proc.
Hiszpania (obcokrajowcy)24 proc.
Ile kosztuje klub piłkarz zarabiający netto 3 mln euro rocznie

KrajKoszt (w mln euro)
Anglia (od IV 2010 r.)6,8
Francja6,7
Anglia (obecnie)5,7
Włochy5,7
Niemcy5,4
Hiszpania (Hiszpanie)5,3
Hiszpania (obcokrajowcy)4,0
Czy Hiszpanów zniszczą podatki? »

F1 też docenia Azję

Azja staje się coraz ważniejszym graczem nie tylko w piłce nożnej. Od kilku lat podobny tren można zaobserwować w golfie i Formule 1. Od kilku lat w F1 pojawia się coraz więcej wyścigów zorganizowanych na Wschodzie. Sezon 2009 kończył wyścig w Abu Zabi, za rok zadebiutuje GP Korei Południowe. Z powodzeniem rozgrywane są już wyścigi w Chinach, Bahrajnie, Singapurze i Japonii. Możliwe, że F1 zagości również w Indiach

Sam szef F1, Bernie Ecclestone wielokrotnie przyznawał, że gigantyczny rynek azjatycki to wielka szansa dla sportu, a Europa będzie tracić na znaczeniu. Ostatnie zawody w Abu Zabi skomentował w ten sposób: - To czego dokonali, wydaje się być niemożliwe. Nikt tego nie przebije.