Sport.pl

ATP World Tour Finals. Fyrstenberg i Matkowski wiedzą o co grają

Radek Szymanik wierzy, że Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski mogą wygrać ATP World Tour Finals. - Dobrze się czują w Londynie i wiedzą o co grają. Jeśli będą się cieszyć grą mogą wygrać - uważa coach naszego debla. Relacja Zczuba i na żywo w Sport.pl od godz. 13.30.
Fyrstenberg i Matkowski blogują prosto z Londynu! »

We wtorek Polacy grają z parą Mahesh Bhupathi - Mark Knowles. To będzie przedwczesny finał grupy A. Obie pary wygrały inauguracyjne mecze i teraz zwycięzcy mają w kieszeni awans do półfinału. Przegrani ciągle będą mieć duże szanse. Szczególnie Polacy, którzy w ostatnim meczu grają z parą Frantisek Cermak - Michal Martinak. Czy w obliczu takiego komfortu i po wygranej z parą numer jeden na świecie nasi zdołają się zmobilizować?

- Z tym nie powinno być problemu - uważa Szymanik. - Chłopcy wiedzą o co grają. Ten mecz daje bezpośredni awans, ale nie kalkulujemy. W takim turnieju nie ma co się zastanawiać. Trzeba grać i wygrywać. To trochę sztuczny turniej, wszyscy są zmęczeni, ale grają najlepsi i to dodaje smaczku rywalizacji. Do tego pełne trybuny, świetny doping. To daje motywację do kolejnych zwycięstw. Mariusza i Marcina stać na nie.

Z Bhupathim i Knowlesem wygrali dotychczas jeden mecz, trzy przegrali. Ale w hali O2 Arena czują się znakomicie.

- Nawierzchnia jest taka jaką lubią - podkreśla Szymanik. - Pozwala na szybką grę, ale też na techniczne zagrania.

Najważniejsze dla Polaków, że nie zwalnia uderzenia przy serwisie, który jest podstawowym autem naszej pary. Ich wtorkowi rywale mają słabszy serwis, ale za to doskonały return.

- Dzięki temu mecz może być ciekawszy od tego z Danielem Nestorem i Nenadem Zimonjicem - uważa Szymanik. - Będzie więcej gry.

Nasz debel we wtorek znów otwiera swym meczem sesję południową. Zgodnie z londyńskim czasem gra o 12,30 (u nas 13,30). W poniedziałek Polacy trenowali sami w bocznej hali, gdzie ułożono nawierzchnię identyczną z tą w O2 Arena.

- To były raczej zabawy z piłką, niż ciężki, poważny trening - mówi Szymanik. - Chodzi o to by u chłopców podtrzymać tę radość z gry, jaką prezentowali na korcie w pierwszym dniu turnieju. Oni wtedy cieszyli się każdą wygraną piłką. Ja to widziałem, choć oni tego nie pokazują na zewnątrz jeśli dalej będzie ich cieszyć gra, będzie dobrze.

Czy mogą wygrać cały turniej? - pytam na koniec.

- Umhuu! - kiwa głową potwierdzając Szymanik.

Specjalny serwis Sport.pl - ATP World Tour Finals »