Cichoń-aferzysta nie bulwersuje Niemców: To nie Podolski, ale płotka

- To postać już nieco zapomniana, płotka. Co innego gdyby chodziło o innych piłkarzy Bundesligi o polskim pochodzeniu, Łukaszu Podolskim albo Miro Klose - mówi Sport.pl dziennikarka Deutsche Welle, Aleksandra Jarceka
W związku ze skandalem korupcyjnym do aresztu może trafić nawet 200 osób m.in. zawodników, trenerów i piłkarskich działaczy z całej Europy. Wśród podejrzanych jest Tomasz Cichoń. Urodzony w Rudzie Śląskiej obrońca przez dziewięć lat grał w 1. FC Köln (rozegrał 133 spotkania), a później był kapitanem VfL Osnabrück.

Według niemieckich dziennikarzy grając w 2 Bundeslidze sprzedał kilka spotkań. Udowodniono mu ponoć, że wziął 5 tys. euro za ustawienie spotkania z Augsburgiem. Jego drużyna miała przegrać 0:3 i Cichoń taki wynik zagwarantował.

- Tomasz Cichoń zaprzecza zarzutom, że ustawiał mecze i zapewnia, że nic nie wie by prowadzone było przeciwko niemu śledztwo. Jego udział w aferze niespecjalnie bulwersuje niemieckie media. To postać już nieco zapomniana, płotka. Co innego gdyby chodziło o innych piłkarzy Bundesligi o polskim pochodzeniu, Łukaszu Podolskim albo Miro Klose - mówi dziennikarka Deutsche Welle, Aleksandra Jarceka.

Cichoń-aferzysta nie bulwersuje Niemców: 'To nie Podolski, ale płotka'


Skandal korupcyjny może wstrząsnąć Europą »