Siatkówka: Polacy wycieńczeni. Działacze powinni zadbać o ich zdrowie

Polscy siatkarze tłumaczyli porażkę w Pucharze Wielkich Mistrzów zmęczeniem. - Nie są zmęczeni, lecz wycieńczeni. Nie oni powinni się tłumaczyć, lecz zaokrąglone paniska z lóż honorowych, które tę młóckę zaordynowali - pisze Rafał Stec.
Obecny sezon przebiegał następująco: natychmiast po ligowym finiszu ruszyły przygotowania do Ligi Światowej, następnie ruszyła Liga Światowa, potem były eliminacje do mundialu, później przygotowania do mistrzostw Europy urozmaicone memoriałem Wagnera, potem złote mistrzostwa Europy, następnie powrót ligi, potem wypad do Kataru na tzw. klubowe mistrzostwa świata, potem lot do Japonii na zakończony właśnie Puchar Wielkich Mistrzów, a zaraz krajowe granie będzie trzeba godzić z Ligą Mistrzów.

Jak pisze Rafał Stec Kurkowi, Bąkiewiczowi i Możdżonkowi trzeba gratulować, że jeszcze chodzą normalnie, bez podpierania się rękoma. Jak długo, skoro już nawet Michał Bąkiewicz mówi wprost, że nie da rady grać. - Jestem bardzo zmęczony tak jak wszyscy siatkarze ze Skry. Poza tym bolą mnie plecy - opowiada siatkarz, >uznawany za jednego z najbardziej wytrzymałych w kadrze.

Siatkarski kalendarz jest potwornie przeładowany, a działacze nic sobie z tego nie robią. Jak pisze dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Sport.pl nawet najznakomitsi piłkarze nożni miewają regularne wakacje, sezon od sezonu oddziela u nich czasowa wyrwa na zbijanie bąków. W siatkówce turniejów nieustannie przybywa, a gracze muszą w dodatku co rusz oblatywać świat dookoła. Stąd taka plaga kontuzji i spadek formy tych najlepszych (m.in. Włochów).

Skoro nasi działacze znaczą aż tak wiele w międzynarodowej siatkówce, powinni polskie gwiazdy chronić. Spróbować odchudzić kalendarz - apeluje Stec. - Dać wszystkim regularne wakacje. Oddzielić sezon reprezentacyjny od klubowego, żeby nie odrywać siatkarzy od boisk ligowych i nie zmuszać ich do gry w kadrze bez przygotowania. Cała operacja "Puchar Wielkich Mistrzów" to istne horrendum - Polacy przelecieli pół świata, zmienili strefę czasową, zostali zagonieni na parkiet zaraz po wyjściu z samolotów.

Przeczytaj cały felieton- Rafała Steca »