Liga angielska. Chelsea ucieka

Liverpool znów zdziesiątkowany, Liverpool znów zgubił punkty, tym razem remisując z Manchesterem City 2:2. Coraz mocniejsza w roli lidera czuje się Chelsea, bo Arsenal niespodziewanie przegrał w Sunderlandzie
Niezliczone nieszczęścia spadają w tym sezonie na Liverpool. W sobotę w pierwszej jedenastce zagrał wracający po kontuzji Steven Gerrard, ale zabrakło najlepszego napastnika Fernando Torresa, który wciąż narzeka na pachwinę i nie wiadomo, czy zagra za tydzień w derbach z Evertonem.

W sobotę nastąpiła kolejna seria katastrof. W trakcie rozgrzewki urazu doznał Glen Johnson. Po 18 minutach na boisku nie było już kulejących Daniela Aggera i Ryana Babela. Tego ostatniego zastąpił Yossi Benayoun, ale i on nie wytrzymał do końca. - To szokujące. U nas problemy chodzą parami. Kiedy w końcu uporamy się z kontuzjami, zaczniemy grać na swoim poziomie i skończymy sezon w czwórce - mówił trener Rafa Benitez. Jego drużyna gra fatalnie, ale do czwartego, ostatniego dającego grę w Lidze Mistrzów miejsca, traci ledwie dwa punkty.

Manchester City uciułał o punkt więcej, ale w sobotę okazji nie wykorzystał. "City zmarnowało szanse, by potwierdzić swoje ambicje" - napisał "Observer". Trener Mark Hughes dopiero na pół godziny przed końcem wprowadził Carlosa Teveza, Roque Santa Cruz cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych. Pierwszego gola City straciło po błędzie Emmanuela Adebayora. Reprezentant Togo odpowiadał we własnym polu karnym za pilnowanie Martina Skrtela. W pierwszej połowie Słowak mu uciekł, ale City uratował Shay Given. Po przerwie irlandzki bramkarz nie dał już rady i Skrtel w 65. występie zdobył pierwszą bramkę w Premier League. - Mogliśmy strzelić trzeciego gola i wygrać. Prezentujemy się dobrze, zaczniemy wygrywać - mówił Hughes.

Ani przez chwilę szans na zwycięstwo z Manchesterem United nie miał Everton. Mistrzowie Anglii atakowali od początku, a jeszcze przed przerwą fantastycznym strzałem z woleja bramkę zdobył Darren Fletcher. Szkot ceniony w Anglii za nieustępliwość, waleczność i zabieranie piłki piłkarskim geniuszom w sobotę na chwilę sam się zamienił w geniusza. - Nie spodziewałem się po nim takiego gola. Darren wciąż się rozwija - mówił Alex Ferguson. Trener MU twierdzi, że następne tygodnie zadecydują o mistrzostwie. Jego zespół traci już do prowadzącej Chelsea pięć punktów. - Do końca roku musimy się do nich zbliżyć - mówi Ferguson.

Według prasy Szkot chciałby sprowadzić na Old Trafford Jacka Rodwella. 18-letni defensywny pomocnik gra w pierwszej jedenastce Evertonu. Klub wycenia go na 20 mln funtów. - Od lata nic się nie zmieniło. Kluby wyceniają swoich piłkarzy na 50 mln, nie patrząc na ich jakość - mówił Ferguson.

W styczniu na zakupy na pewno pójdzie Chelsea. Londyńczycy prawdopodobnie w marcu zostaną ukarani rocznym zakazem transferów za niezgodny z zasadami zakup Gaela Kakuty. Na szczycie listy życzeń jest Sergio Aguero z Atletico Madryt. 21-letni Argentyńczyk może kosztować nawet 40 mln funtów. - Lubię go, ale przyglądamy się wielu młodym piłkarzom. Nie tylko jemu - mówi trener Carlo Ancelotti. Bez wzmocnień jego zespół rozbił Wolverhampton 4:0. Gra znakomicie, mnóstwo goli strzela, najmniej w lidze traci. Za tydzień na Emirates Stadium derby Londynu z Arsenalem, który w sobotę pierwszy raz w tym sezonie nie strzelił gola i przegrał z Sunderlandem 0:1.

Zaskakująca porażka Arsenalu Londyn »