Zostawmy Henry'ego, zajmijmy się FIFA

- Zostawmy Thierry'ego Henry'ego, jego adwokaci mają świętą rację, kiedy przypominają, że Francuz zachował się tak jak niemal wszyscy piłkarze, którzy na boisku notorycznie kłamią. Zajmijmy się FIFA - cyniczną firmą wycierającą sobie gębę sloganami o fair play, lecz nie robiącą nic, by elementarne wartości w sporcie chronić - pisze na blogu dziennikarz ?Gazety Wyborczej? Rafał Stec.
W środowym rewanżowym meczu barażu o awans do mistrzostw świata w 2010 roku, Francja zremisowała w Paryżu 1:1 z Irlandią. Wyrównanie na wagę awansu padło po akcji, w której Thierry Henry - przed podaniem do Williama Gallasa - zagrał piłkę ręką.

"Kiedy Henry dotykał piłki ręką, by nieuczciwie wygrać z Irlandią, a potem się do szachrajstwa nie przyznawał, wiedział, że niewiele ryzykuje. Nie bał się - bo nie musiał się bać - że za karę nie pojedzie na mundial. Choć przepisy pozwalają dyskwalifikować na wiele miesięcy graczy za brutalne faule bądź inne napastliwe zachowania (np. oplucie rywala), to ordynarne oszustwa - jak przewracanie się w polu karnym mimo braku kontaktu z rywalem - traktują pobłażliwie.

Nie wiemy, czy gdyby Henry'emu groziło wykluczenie z mundialu, to łapkę by cofnął lub się sędziemu z grzechu wyspowiadał. Ale wolno nam założyć, że przynajmniej by rozważył, czy warto. W barażowym dwumeczu Francuzi nie przegrywali z Irlandią, lecz remisowali. Zostało im trochę czasu, by strzelić gola, potem mogli jeszcze zwyciężyć w rzutach karnych." - pisze na blogu Stec »

Dlaczego Henry oszukał? - czytaj też na blogu Steca >