Marek Koźmiński: Nie wiem czy polskiego obrońcę stać na bieganie przez 90 minut.

Były obrońca włoskich klubów i reprezentant Polski Marek Koźmiński twierdzi, że w środku obrony potrzeba jednego "eleganta" i jednego "bandziora".
- Trener Smuda chce grać dwójką środkowych obrońców i jednym defensywnym pomocnikiem. Przy takim ustawieniu boki muszą grać bardzo ofensywnie. Skrzydłowi Kosowski i Błaszczykowski to "wiatraki" - jeśli będą mieć wsparcie od obrońcy, zabiegają przeciwnika. Para Brożek - Kowalczyk przekonuje mnie bardziej niż Rzeźniczak z Wawrzyniakiem - twierdzi Koźmiński. - Ale pojawia się problem - czy polskiego piłkarza stać na bieganie przez 90 minut? Tak właśnie ma grać nowoczesny boczny obrońca - dodaje.

- W środku trzeba chuchać i dmuchać na "Żewłaka". Niech dotrwa do Euro i wtedy postawi się obok niego zdrowego, młodego byczka do biegania i walki. Jak Władka Żmudę w 1974 roku obok Gorgonia. W środku obrony jeden musi być silny fizycznie, skoczny, zwrotny, potrafiący zagrać ostro. Bandzior. Drugi - elegancki, potrafiący wyprowadzić piłkę, z głową podniesioną do góry, czytający grę - wyjaśnia obrońca.

- Milan miał ostrego Baresiego i pięknie grającego Costacurtę. Manchester ma Vidicia z ogniem w oczach i Ferdinanda. Naszych stoperów przyjemnie się ogląda, Kokoszka jest elegancki. Ale do niego jestem mniej przekonany niż do Kowalczyka.

Tomasz Wałdoch: » Będą zmiany w składzie na Kanadę