Sport.pl

Reprezentacja. Obrona - największy problem Franciszka Smudy

Pięciu prawych, pięciu lewych i dziewięciu środkowych obrońców zagrało u trzech selekcjonerów w 12 tegorocznych meczach kadry, ale końca problemów z defensywą nie widać.
Wyślij sms BEST na 7260 i wygraj wyjazd na mecz FC Barcelona-Inter Mediolan »

Dzień po przegranym debiucie z Rumunią Franciszek Smuda powiedział: "Moim największym problemem przed Euro 2012 będzie zbudowanie bloku defensywnego". Niestety, ma rację.

Gdy Polska awansowała na mundial w 2002 roku, miała w składzie obrońców z Bundesligi (Hajto, Wałdoch, Kłos), ligi włoskiej (Koźmiński), francuskiej (Bąk), doświadczonego Jacka Zielińskiego (z Legią w Lidze Mistrzów) i Michała Żewłakowa, który zaczynał europejską karierę. Cztery lata później Żewłakow i Bąk byli liderami defensywy, na prawej stronie był ograny w Wiśle w pucharach Baszczyński, a jedyne gole na mundialu w Niemczech strzelił Bosacki. Dziś selekcjoner musi wybierać wśród graczy w podeszłym wieku, kontuzjogennych lub pechowych, a nawet znacznie upośledzonych w piłkarskim fachu.

Na prawicy bieda

Z prawej strony pewniakiem byłby 29-letni Marcin Wasilewski. Słaby technicznie, nie bardzo potrafiący dośrodkować w pole karne spod linii końcowej, ale waleczny, ambitny i dobrze grający głową (choć gole strzelał głównie w klubach, nie dla kadry). Jego kariera stoi jednak pod znakiem zapytania, bo dwa miesiące temu w meczu ligi belgijskiej rywal złamał mu nogę.

Leo Beenhakker próbował 27-letniego Pawła Golańskiego, 23-letniego Jakuba Rzeźniczaka, a w ostateczności 33-letniego stopera Żewłakowa. O Golańskim nigdy nie da się powiedzieć, kiedy będzie zdrowy. Rzeźniczak nie błyszczy nawet w Legii.

Smuda postawił więc na 24-letniego Marcina Kowalczyka. Pamiętał, że półtora roku temu w Bełchatowie po prawej stronie ganiał gracz niewysoki, szczupły, ale dobry w odbiorze, szybki, grający odważnie do przodu. Teraz Kowalczykowi urosły mięśnie, zniknęła dynamika. - Grał o 50 proc. gorzej niż w Bełchatowie - mówił Smuda po meczu z Rumunią.

Innych kandydatów nie ma. W kluczowym meczu eliminacji młodzieżowych ME przeciwko Holandii na bokach obrony grali rezerwowi przeciętnego I-ligowego Górnika Zabrze Adam Marciniak (jeden ligowy występ w tej rundzie) i Mariusz Gancarczyk (cztery). Czy ratunkiem może być Grzegorz Wojtkowiak z Lecha, który przez ostatnie miesiące leczył kontuzję? U Beenhakkera grał w meczach o punkty.

Na lewicy pustka

O ile na prawej stronie jest kilku słabych kandydatów, o tyle na lewej o żadnym nie można powiedzieć, że Smuda będzie na niego stawiał.

Pod nieobecność zdyskwalifikowanego za doping Jakuba Wawrzyniaka zdesperowany Beenhakker z miernym skutkiem cofnął do obrony 33-letniego skrzydłowego Jacka Krzynówka. Szansy nie dostanie też lansowany przez Holendra 25-letni Marcin Komorowski - słaby piłkarz Legii. W sobotę Smuda dał szansę Piotrowi Brożkowi. - Nie jest w formie reprezentacyjnej, rok temu grał lepiej - przyznał selekcjoner po meczu.

Być może jutro z Kanadą zagra 28-letni Seweryn Gancarczyk, piłkarz Lecha, jeden z nielicznych, który nie oblał europejskiego testu w meczach z Brugge.

Czy ratunkiem na lewej stronie byłby Sebastian Boenisch? Tak przynajmniej sądzi Smuda, desperacko namawiając obrońcę Werderu Brema do gry dla Polski. Urodzony w Gliwicach 22-letni piłkarz nie jest w Niemczech wysoko ceniony, choć zdobył z młodzieżówką mistrzostwo Europy. W polskiej kadrze by grał, bo konkurencja właściwie żadna. Ale na razie do gry dla Smudy się nie pali.

Polski stoper jest stary

Michał Żewłakow jest ostatnim obrońcą pamiętającym "złote czasy" na środku defensywy. W kadrze Jerzego Engela o dwa miejsca rywalizowali Wałdoch, Hajto, Zieliński i Bąk. Teraz o piłkarzach tej klasy można tylko pomarzyć.

W czołowych klubach naszej ligi stoperem albo jest wiekowy Polak (30-letni i kontuzjogenny Głowacki w Wiśle czy cztery lata starszy Bosacki w Lechu), albo gracz z zagranicy. W młodzieżówce z Holandią na środku obrony wystąpił powołany przez Smudę 20-letni Kamil Glik. Obok niego był... pomocnik rezerw Bordeaux Grzegorz Krychowiak. Polska przegrała 0:4.

W przeciwieństwie do Stefana Majewskiego Smuda szybko zrozumiał, że Żewłakow jest jego obronie niezbędny. Albo przy zawodniku Olympiakosu Pireus przez kilkanaście miesięcy rozwiną się Glik, 20-letni Maciej Sadlok z Ruchu lub 23-letni Adam Kokoszka z Empoli (druga liga włoska), albo Smuda tak będzie czekał na postępy młodzieży, aż... Żewłakow dotrwa do finałów Euro, bo nie będzie miał wyjścia. 33-letni stoper szczerze jednak mówi, że w jego wieku plany ograniczają się do najbliższego sezonu.

Nadzieją Smudy pozostaje Tomasz Jodłowiec. Rok temu chciało go kupić Napoli, ale 24-letni środkowy obrońca wystraszył się, że nie poradzi sobie w Serie A. Dziś ma za sobą o wiele słabszą rundę i leczy kontuzję.

W tym roku na obronie

Prawa strona: Celeban, Wasilewski, Golański, Rzeźniczak, Kowalczyk.

Środek: Żewłakow, Dudka, Jodłowiec, Bosacki, Polczak, Głowacki, Bieniuk, Kokoszka, Sadlok.

Lewa strona: Wawrzyniak, Komorowski, Krzynówek, Gancarczyk, Piotr Brożek

20 - Kamil Glik będzie w meczu z Kanadą dwudziestym obrońcą, który zagra w tym roku w defensywie reprezentacji

Kamil Kosowski: » Kanadyjczycy to nie amatorzy


Więcej o: