Sport.pl

Krzysztof Ignaczak: Twardy orzech do zgryzienia

W środę rusza Puchar Wielkich Mistrzów, impreza, która elektryzuje siatkarskie środowisko w Polsce. Czy zmęczonym długim sezonem reprezentacyjnym i intensywnym programem rozgrywek klubowych zawodnikom taki turniej jest potrzebny? Odpowiedź na to pytanie w rozmowie z Reprezentacja.net stara się znaleźć libero Polaków, Krzysztof Ignaczak.
Reprezentacja.net: Puchar Wielkich Mistrzów - występ na tej imprezie, to zaszczyt i prestiż dla reprezentacji, czy raczej kolejny obowiązek?

Krzysztof Ignaczak:- Dla nas jest to niewątpliwie prestiż. Już sama nazwa, Puchar Wielkich Mistrzów, sugeruje, że na tym turnieju spotkają się zespoły, które wygrały mistrzostwa swoich kontynentów. My jesteśmy Mistrzami Europy, do Japonii przyjadą także zespoły, które na swoich kontynentach są najlepsze. Dlatego występ na tym turnieju to prestiż. Wiadomo, że sezon jest bardzo wyczerpujący i wymagający, na brak grania nie możemy narzekać. Te dwa tygodnie przerwy, które zrobiono w lidze właśnie ze względu na PWM, trzeba spożytkować. Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że bardzo się cieszę, że znów mam okazję spotkać się z kolegami na kadrze i podnieść swoje umiejętności sportowe. Konsultacje szkoleniowe kadry Polski są z pożytkiem dla każdego z nas.

Forma w trakcie sezonu jest przygotowana pod poszczególne zawody. W tym roku głównymi imprezami dla kadry były kwalifikacje do MŚ i ME. Na Pucharze Wielkich Mistrzów może więc być różnie. Nie boicie się tego, że forma nie będzie taka, jak trzeba?

- To pytanie powinno być raczej skierowane do trenera, bo to on będzie miał0 twardy orzech do zgryzienia. Tak jak Pan wspomniał, teraz, w okresie ligowym przygotowujemy się pod jeden mecz w tygodniu, a nie pod dwa czy trzy z rzędu. Do turnieju reprezentacyjnego, który gramy w okresie pracy z kadrą, czyli zazwyczaj w wakacje, jest zupełnie inna formuła przygotowań. Natomiast teraz mam po prostu nadzieję, że każdy z tych zespołów ma taką samą drogę do przejścia jak my i o zwycięstwie w tym turnieju decydować będą jedynie umiejętności i charakter.

Kibice spodziewają się jednak, że powtórzycie sukces z Mistrzostw Europy.

- Nie deklarujemy niczego. Jedziemy tam po to, żeby zagrać dobrą siatkówkę. Jeśli będziemy grali dobrze, równo i nie będziemy popełniać zbyt wielu błędów, mamy szansę powalczyć o ścisły finał. Naszymi rywalami są dwa zespoły z górnej półki - Brazylia i Kuba, oni na pewno będą starali się wygrać ten turniej. Musimy jednak pilnować się, żeby nie pogubić się w spotkaniach z tymi nominalnie słabszymi zespołami. Chociaż, ja uważam, że w tym momencie, w tej formule, w jakiej rozgrywane są mecze siatkówki, nie ma zespołów słabych. Po prostu popełnia się mniej lub więcej błędów, co decyduje o końcowym wyniku. Miejmy nadzieję, że w końcowym rozrachunku tych błędów Polska popełni najmniej.

Z Brazylią mamy pewne rachunki do wyrównania. Do pojedynku z nimi przystąpicie z jakimś specjalnym nastawieniem?

- Wiadomo, że Brazylia jest jednym z najlepszych zespołów naszej dekady, co udowodnili niejednokrotnie, wygrywając liczne imprezy. Za każdym razem, kiedy wychodzimy na boisko przeciwko nim, wychodzimy maksymalnie skoncentrowani, po to, żeby wygrać. Miejmy nadzieję, że tym razem sportowo okażemy się lepsi. 

Więcej w serwisie Reprezentacja.net »

Więcej o: