Nick Heidfeld wierzy, że jeszcze będzie się ścigał w F1

Kolega Roberta Kubicy z BMW Sauber jest prawie pewny, że w przyszłym sezonie usiądzie za kierownicą bolidu Formuły 1, mimo że dla jego zespołu nie ma miejsca w przyszłorocznej stawce, a inne zespoły nie ustawiają się w kolejce, aby skorzystać z usług doświadczonego Niemca.
Nick Heidfeld, podobnie jak Robert Kubica, przeżył w BMW Sauber ciężki rok. Nie dość, że zdobył zaledwie jedną trzecią punktów, które zgarnął w roku poprzednim, to jeszcze dopadła go wiadomość o wycofaniu BMW z Formuły 1. Niemiec ciężko przeżył decyzję, która może oznaczać jego pożegnanie z F1. Z kolei jego partner z drużyny, Robert Kubica, szybko znalazł zatrudnienie w Renault, choć teraz pojawiają się pogłoski, że również francuski team może wycofać się z wyścigów.

- Kiedy zadzwonił telefon, nie bardzo mogłem w to uwierzyć - przyznał kierowca. - Potrzebowałem chwili, żeby prawda do mnie dotarła. Trudno się tej reakcji dziwić. Wszyscy członkowie ekipy byli na wakacjach. Fabryka była zamknięta. Każdy musiał czekać kilka tygodni bez możliwości zadania pytania, co przyniesie przyszłość. To był przykry okres - wyznał Niemiec.

BMW znalazło nowych kupców na drużynę, ale nie ma w tej chwili wolnego miejsca startowego na sezon 2010. To może się zmienić - zwłaszcza w świetle informacji o wycofaniu Toyoty - ale jak na razie los ekipy i samego Heidfelda pozostaje niepewny.

- To jasne, że trzeba było wziąć pod uwagę zbyt wiele czynników - klaruje Heidfeld. - Ale to i tak ogromna strata. BMW zamierzało zdobyć tytuł mistrzowski i uważam, że mogliśmy to osiągnąć. Teraz trzymam kciuki za Saubera, żeby zdobył miejsce na polu startowym w 2010 r.

Heidfeld ma też nadzieję, że drużyny wciąż poszukujące kierowcy na przyszły sezon, nie będą zwracać uwagi na jego 19 pkt i 13. miejsce w klasyfikacji generalnej w roku poprzednim, ale wezmą pod uwagę raczej 60 pkt i czterokrotne zajęcie pozycji na podium w roku 2008 oraz doświadczenie starego kierowcy.

- Nie jestem niezadowolony z mojego wyniku w 2009 r. Uważam, że w zasadzie wycisnąłem maksimum z bolidu, jaki mi dano - dodał Niemiec. - Kiedy walczysz o zwycięstwa i podium, ludzie, a już na pewno media, patrzą tylko na statystyki. Na szczęście ci, którzy kierują drużynami, są w stanie dostrzec coś więcej. Tak więc, koniec końców, w przyszłość patrzę z optymizmem. Heidfeld zadebiutował w F1 z Prost w 2000 r. To jeden z najbardziej doświadczonych kierowców w stawce. Wciąż nie udało mu się jednak wygrać ani jednego wyścigu. 12 razy stawał na podium, raz wywalczył pole position i w ciągu 10-letniej kariery uzbierał 219 pkt.