Lato: Przez rok wszystkiego nie da się zmienić

PRZEGLĄD PRASY. Prezes PZPN Grzegorz Lato, rok temu obiecał, że po roku swoich rządów podda się weryfikacji i jeśli uzna, że nic zrobił, to poda się do dymisji. W wywiadzie dla "Polski the Times", wycofuje się z tego: - To moja wina, że nie powiedziałem od razu, że na niektóre sprawy potrzebuję czterech lat. Przez rok wszystkiego nie da się zmienić. Ale niemało udało się też zrobić i nie widzę powodów do dymisji - powiedział prezes.
Szybko się uczę. Jakbym był dziewięć lat prezesem, tyle co Listkiewicz, to bym został artystą. Mimo że jestem w PZPN dopiero pięć lat, już mówią na mnie beton - bronił się prezes. Odpowiedział także na obraźliwe hasła, jakie pod jego adresem wykrzykiwane są na polskich stadionach.

- Przecież w tym kraju nie ma autorytetów. Cieszę się, że ich rodzicom w latach 70. i 80. dałem trochę radości. A na krytykę jestem uodporniony. Jak byłem zawodnikiem i grałem w polskiej lidze, różne okrzyki słyszałem. Były przyśpiewki: "Łysy, łysy, co ty robisz, na perukę nie zarobisz" - wspomina Lato.

Prezes zaskakująco poinformował także, że jest już nowa kandydatka na rzecznik prasową związku. Jest nią Agnieszka Olejkowska z biura prasowego PZPN. Zastąpiłaby ona na tym stanowisku krytykowanego Janusza Atlasa, który "twarzą" piłkarskiej centrali jest dopiero od 1 października.

Prezes wyśmiał również jednego z byłych kandydatów na selekcjonera reprezentacji Piotra Nowaka: - Ma dużo do powiedzenia, krytykuje. A ja pytam: co on w USA osiągnął? Na odpowiedź dziennikarza, że był asystentem szkoleniowca reprezentacji i dostał 100 milionów dolarów na budowę klubu, Lato odpadł: - Właśnie asystentem. A klub niech buduje.