PKOl przykręca śrubę przeciętnym sportowcom

Na igrzyska do Vancouver może pojechać 20-25-osobowa ekipa, czyli dwukrotnie mniejsza niż do Turynu w 2006 r. - Koniec z wycieczkami dla osób, które zajmą 24. miejsce. Pojadą tylko najlepsi - mówi Piotr Nurowski, prezes PKOl.
Do Turynu PKOl wysłał 46 osób, które przywiozły dwa medale. Na letnią olimpiadę do Pekinu pojechało aż 258 sportowców, ale medali było 10. - Czas z tym skończyć. Kryteria zostały zaostrzone. Nikt do Vancouver [igrzyska rozpoczynają się 12 lutego] nie pojedzie na wczasy. Jaki sens ma wysyłanie zawodników po 39. miejsce w narciarstwie alpejskim czy 24. w łyżwiarstwie figurowym - mówił Nurowski. Nowe kryteria oznaczają, że do Kanady nie pojadą prawdopodobnie w ogóle narciarze alpejscy, mocno obcięta będzie ekipa łyżwiarska, saneczkarska, bobslejowa, męska kadra biatlonowa (tylko Sikora) i w biegach narciarskich.

Sportowcy mają czas na uzyskanie kwalifikacji do 26 stycznia, ale np. narciarzom alpejskim będzie niezwykle ciężko. Trzeba bowiem minimum dwa razy zająć miejsce w szesnastce PŚ, a ostatnio udało się to Katarzynie Karasińskiej w sezonie 2006/07, wcześniej Andrzejowi Bachledzie, w poprzednim wieku. Tak samo ma być przed igrzyskami w Londynie w 2012 r. Polska ekipa może liczyć nawet 100 osób.

- To element polityki, która zmierza do reformy całego sportu wyczynowego - mówił Nurowski. Wspólny pomysł PKOl i Ministerstwa Sportu zakłada, że dyscypliny zostaną podzielone według szans medalowych. - Najwięcej pieniędzy dostaną najlepsze - mówi Tomasz Półgrabski, sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii, gdzie spółka UK Sport najwięcej daje na kolarstwo, żeglarstwo i lekkoatletykę.

PKOl i ministerstwo chcą też stworzyć elitarny Klub Polska skupiający sportowców z realnymi szansami medalowymi. Półgrabski uważa, że przed Londynem znalazłoby się w nim ok. 36 osób. To one będą oczkiem w głowie PKOl i ministerstwa, które na sport olimpijski dostaje z budżetu 71 mln zł. Do tej pory podział kasy był często chaotyczny.

Już teraz w Polsce próbuje się adaptować taki system. Dlatego przed Vancouver tylko Tomasz Sikora, Justyna Kowalczyk i Adam Małysz dostają 100-procentowe finansowanie na każdą zachciankę związaną z przygotowaniami.

Sportowców do Klubu Polska ma wybierać powołana wczoraj Rada Przygotowań Olimpijskich. W jej skład wejdą przedstawiciele ministerstwa i PKOl. Oznacza to, że PKOl po raz pierwszy oficjalnie ma wziąć odpowiedzialność za wyniki na igrzyskach. Do tej pory formalnie ponosiło ją ministerstwo.

Ostre kryteria do Vancouver

Przykład dla nart alpejskich. Minimum PKOl: 1. miejsce 1-3 w MŚ 2009 lub 2. miejsce 4-16 w danej konkurencji w MŚ 2009 i miejsce 1-16 w tej samej konkurencji w zawodach PŚ 2009/10 lub 3. Miejsce 1-16 w danej konkurencji w zawodach PŚ 2009/09 i PŚ 2009/10 lub 4. dwa razy miejsce 1-16 w danej konkurencji w zawodach PŚ 2009/10.

Kto spełnia kryterium: Nikt. Najlepsza polska alpejka Katarzyna Karasińska w poprzednim sezonie zajęła 23. miejsce na MŚ w slalomie, a jej najwyższe miejsce w PŚ to 25. Żeby pojechać na igrzyska, musiałaby być dwa razy w szesnastce PŚ w tym sezonie. Na igrzyska do Turynu Polska wysłała trzy osoby.

Vancouver 2010. Dwunastu Polaków z kwalifikacjami, bez Małysza i Sikory - czytaj tutaj »