Jerzy Dudek: Zły jestem, głupio się stało

To wstyd przegrać tak wysoko. Koledzy zlekceważyli rywala, ale we mnie tli się nadzieja przed rewanżem. Inaczej przestanę grać - mówi bramkarz Realu Madryt po klęsce 0:4 z trzecioligowym Alcorcon
Zobacz porażkę Realu na ZCzuba.tv

Robert Błoński: 0:4 z Alcorcon już w pierwszym występie Realu w Pucharze Hiszpanii to wstyd.

Jerzy Dudek: I dokładnie tak się po meczu czuliśmy. Czasem na małym boisku ze słabym światłem wielkim zespołom zdarzają się porażki z III-ligowcami, ale nas nie tłumaczy nic. Nie można przegrać w takim stylu. Tego, co pokazaliśmy we wtorek, wytłumaczyć się nie da. Graliśmy słabiutko, styl mocno odbiegał od tego, co prezentowaliśmy nawet w tych słabszych meczach ligowych. Wydawało się, że Alcorcon potraktujemy poważnie...

Dudek: Chcę kontynuować karierę, ale grając


Musiałeś się wykazywać od samego początku. 0:3 do przerwy to i tak był najniższy wymiar kary.

- Nie mam za dużo okazji do grania w Realu, więc przygotowałem się do tego spotkania - mentalnie i fizycznie - najlepiej, jak mogłem. Co z tego, skoro zwyczajnie zlekceważyliśmy rywala. Nie pokazaliśmy naszych normalnych umiejętności. W pierwszej połowie na boisku istniała tylko jedna drużyna, Alcorcon. Mieli doskonałą strategię, wyglądało to jak starcie małego boksera z wielkim. Mały rzucił się na dużego od początku, "złapał" nas agresywnie, nie pozwalał wyprowadzać piłek. I sam strzelał... W przerwie było bardzo gorąco, graliśmy bez zaangażowania. Po meczu jedyne, czym się pocieszyliśmy, to świadomość rewanżu. Za dwa tygodnie gramy na Santiago Bernabeu. Z taką drużyną jesteśmy w stanie wygrać 5:0. Choć oni prezentowali się na naszym tle, naprawdę dobrze. Dla chłopaków z Alcorcon starcie z Realem to przeżycie, na jakie mają szansę raz w życiu. Ich motywacja jest na pewno na innym poziomie niż nasza. To drużyna z Madrytu, chłopaki kibicują nam na co dzień. Po spotkaniu cieszyli się połowicznie. Osiągnęli historyczny sukces, ale pewni awansu jeszcze nie są.

Ale dla nas nie ma żadnego usprawiedliwienia. Mam nadzieję, że to był wypadek przy pracy. Choć przegraliśmy z Milanem, zremisowaliśmy 0:0 z Gijon. To są sygnały, że dzieje się coś niedobrego. Charakteru nam nie brakuje. Czasem jest coś w świadomości, że wygramy tylko dlatego, że jesteśmy Realem. Potrzeba więcej zaangażowania.

Dla ciebie ta porażka jest chyba bardzo rozczarowująca. Przygoda z graniem w Realu w kolejnym sezonie może się skończyć na dwóch występach w pucharze.

- To prawda. Gram trzeci raz w Pucharze Króla. Zawsze czegoś brakowało, nie wiem, czy to kwestia mentalności tego, że puchar nie jest tak ważny, żeby się na nim skupiać. Rozczarowany jestem bardzo, o awans będzie ciężko. I więcej za dużo grał nie będę. Co z tego, że mnie chwalono po wtorkowym występie, satysfakcja niewielka. Zły jestem, że tak głupio wyszło. Liczyłem, że w styczniu też pogram w Pucharze Króla... Na razie przeszliśmy do historii Alcorcon. W podobny sposób odpadliśmy rok temu. Też z III-ligowcem. W profesjonalnym futbolu nie powinno być meczów ważnych i ważniejszych, ale skoro od 12 lat nie graliśmy nawet w finale tych rozgrywek, to już przypadek to nie jest. Może puchar nie jest nam pisany?

To twój ostatni rok w Realu?

- Już poprzedni miał być ostatnim. Zobaczymy, czy i jakie będą propozycje. Forma mi dopisuje, nic mi nie przeszkadza, bym kontynuował karierę. Ale chcę grać.

Media po klęsce Realu: wstyd i hańba - czytaj tutaj »