Piotr Nowak dla Sport.pl: Polska piłka zapatrzona w przeszłość

- Zacofana, zapatrzona w przeszłość, pozbawiona ambicji, bez pomysłu na rozwój, ale zadufana w sobie - taka jest polska piłka nożna w oczach Piotra Nowaka.
W polskiej lidze zagrał ledwie 40 meczów, strzelił 11 goli i wyjechał za granicę. Występował w Turcji, Szwajcarii, Niemczech i USA. W TSV 1860 Monachium był jednym z najlepszych rozgrywających Bundesligi. W Chicago Fire zdobył mistrzostwo i dwa razy Puchar USA. W reprezentacji Polski zagrał 19 meczów i strzelił trzy bramki.

Od pięciu lat jest trenerem. Z D.C. United zdobył mistrzostwo, później był asystentem selekcjonera Boba Bradleya w pierwszej i olimpijskiej reprezentacji USA. Od tego sezonu pracuje z Philadelphią Union.

Wojciech Borakiewicz: Jak wygląda nasza piłka zza oceanu, czy jest już śmiertelnie chora, czy też da się ją jeszcze uleczyć?

Piotr Nowak: A jak może wyglądać, jeśli od kilku dobrych lat co chwilę zamyka się jak nie piłkarza, to trenera, działacza, sędziego lub obserwatora? Jeśli trener kadry zostaje zwolniony zaraz po meczu przed kamerą, a kapitan reprezentacji publicznie oczekuje propozycji ze strony Słowenii, bo wtedy drużyna postara się lepiej grać. Do tego gramy niewidoczną na śniegu piłką, na pustym 55-tysięcznym stadionie legendzie. Nie ma reprezentacji i polskiego klubu w żadnych rozgrywkach europejskich i światowych, poczynając od ekipy do lat 17 aż do seniorów. Zatrudnia się więc firmę, która ma za zadanie poprawić wizerunek. Wkrótce równie potrzebne stanie się zatrudnienie logopedy, żeby kibice lepiej rozumieli wszystkie tłumaczenia.

Minister sportu Adam Giersz twierdzi, że najlepszym kandydatem na trenera kadry jest Piotr Nowak, bo charyzmatyczny i będzie umiał wprowadzić nowoczesne standardy. Wie pan, jak uzdrowić polską piłkę?

- Zanim się wypisze receptę, trzeba postawić diagnozę. Po meczu ze Słowacją Sławomir Peszko mówił: "...Aż do Euro 2012 nie zagramy żadnego meczu o stawkę. Szkoda, bo będzie problem zmobilizować się w każdym spotkaniu i grać tak, jakby to był najważniejszy mecz w życiu...". Słuchając go, trudno z optymizmem oczekiwać, że reprezentacja będzie odpowiednio przygotowana i zmotywowana. Nie przypominam sobie takich deklaracji reprezentantów Niemiec, Korei i Japonii, Austrii, Szwajcarii, Portugalii lub RPA przygotowujących się do mundialu lub Euro.

Nie winię piłkarza, choć dziwię się, bo on akurat trenował pod okiem podobno najlepszego trenera motywatora w Polsce. Uderza mnie coś innego - to, że nie było żadnej reakcji na te słowa słuchających go selekcjonera reprezentacji oraz bramkarza, który gra w najbogatszym klubie świata. Dla zawodników z takim patrzeniem na grę z orzełkiem na piersi kadra powinna być zamknięta. Nikt mu tego nie powiedział, więc widocznie nikomu to nie przeszkadzało.

Brak ambicji to największa choroba?

- Każdy, kto uważa, że mecze reprezentacji przed Euro mają charakter towarzyskich spotkań bez stawki, i przyzwyczaja do takiego sposobu myślenia piłkarzy, trenerów, kibiców i działaczy, skazuje nas na porażki, nie tylko w czasie Euro.

Co więc trzeba zrobić?

- Każdy piłkarz, który otrzymuje powołania, bez względu na wiek ma tak naprawdę dwa wyjścia. Pierwsze: jeśli boi się o motywację i lęka zbyt ciężkich treningów lub mocnego przeciwnika, niech zostanie w domu. Jeśli jednak przyjmuje powołanie, musi akceptować wszystkie obowiązki, zasady i dyscyplinę w czasie zgrupowania i w meczach. Utopia? Być może.

Uważam również, że do czasu Euro 2012 nie powinno być żadnych premii za zwycięstwa bądź remisy ani startowego dla piłkarzy i trenerów. Jestem ciekaw, ilu piłkarzy chciałoby wówczas przyjechać na zgrupowanie? To byłby jednak znakomity sprawdzian priorytetów zawodników, czy na Euro będzie można na nich liczyć bez względu na wynagrodzenie, popularność, nowe kontrakty etc. Usłyszę pewnie zaraz, że przecież nie będzie kim grać, że Euro takie ważne i możemy nie wyjść z grupy itd. itp.? Naprawdę? A co się zmieni, jeśli nadal będziemy dmuchać i chuchać na naszych piłkarzy, płacić im za samą obecność na zgrupowaniu?

Niech odejdą ci, którzy nie chcą grać w reprezentacji, wtedy przynajmniej wychowa się kilku, którzy będą bronić jej barw przez najbliższe dziesięć lat. Na takich wzorcach wychowa się następne pokolenie i w ten sposób będzie można odbudować to, co przez ostatnie lata w polskiej piłce zostało gdzieś zatracone: zaszczyt reprezentowania Polski.

I kto to mówi? Piotr Nowak, który za czasów gry w reprezentacji tworzył z Romanem Koseckim świetnie rozumiejącą się parę także poza boiskiem. Legendy o waszych zabawach przetrwały do dziś...

- Zgadza się, bywało różnie, nie byłem aniołkiem. Ale dziś, kiedy jestem trenerem, patrzę na to zupełnie inaczej. Bo już wiem, że w ten sposób nic się w sporcie nie osiągnie.

Tylko czy te mocne słowa nie zamkną panu drogi do reprezentacji?

- Od momentu, gdy w mediach padła moja kandydatura, ktoś stwierdził [Paweł Janas], że skoro miałem cienkie nogi, to wielce prawdopodobne, iż z rozumem jest podobnie. Inny dodał autorytatywnie, że mnie dobrze zna, ale tak naprawdę nie zdołał mnie poznać, więc chyba jako trener jestem podobny - czyli nijaki. Następny słyszał, że nie bardzo mogę do Polski przyjeżdżać i to nie ze względu na niechęć do rodzimego futbolu... Śmieszne? Podczas kilkudniowego pobytu ostatnio w Pradze i Warszawie, podkreślam Warszawie, ze względu na moje obowiązki w Philadelphii Union starałem się unikać wywiadów i wszelkich spekulacji związanych z moją osobą, a jednak niektórzy nie mogli sobie odmówić umilenia mi pierwszego pobytu po dziesięciu latach w kraju. Typowe polskie piekło, ale ja nie muszę się starać o pracę, bo ją mam i na swoją reputację zapracowałem sobie przez ostatnie 13 lat w USA i 10 poprzednich w Europie.

Jak pan ocenia szukanie reprezentantów przez nadawanie polskiego obywatelstwa piłkarzom urodzonym za granicą.

- Najpierw powinniśmy w kraju wykształcić dobre pokolenie piłkarzy. Rozważanie innych kandydatur jest oczywiście wskazane, ale powinno się odbywać z dala od medialnego szumu.

Polska ma, niestety, wciąż za mało do zaoferowania, by stworzyć młodemu chłopakowi podobne jak nie lepsze warunki do rozwijania talentu jak w Niemczech, Włoszech, Francji czy USA. Reputacja PZPN też odgrywa bardzo ważna rolę w podjęciu decyzji przez piłkarza i jego rodziców. Uderzanie wyłącznie w patriotyczną nutę to za mało.

Kiedy pańskie nazwisko pojawiło się w gronie ewentualnych kandydatów na trenera reprezentacji, Antoni Piechniczek zgłaszał zastrzeżenia, mówiąc, że "Piotrek od lat mieszka w USA, nie zna realiów ani polskiej, ani nawet europejskiej piłki".

- To, że nie znam realiów polskiej piłki, powinno być moim atutem. Zbyt wielu ludzi dobrze ją znających gazety pokazywały z naklejonym paskiem na oczach i inicjałami zamiast nazwiska.

Wielu ludzi, z którymi grałem, zostało ważnymi postaciami w europejskiej piłce, jeśli nie trenerami, to dyrektorami bądź menedżerami klubowymi. Wciąż z nimi utrzymuję kontakt. Nie muszę opowiadać w mediach, na jakich "stażach" byłem i z kim sobie zrobiłem zdjęcie. Nie muszę nikogo przekonywać do tego, jakim byłem piłkarzem czy jestem trenerem. Analizuję to, co mi jest potrzebne, i jak to mogę zastosować w amerykańskiej rzeczywistości. Wiem na przykład, że jeśli skopiuję dokładnie metody z Niemiec, musiałbym u siebie zadzwonić po ambulans na pierwszym treningu. W Polsce pozory, blichtr oraz tania popularność są więcej warte niż wiedza oraz praktyczne przygotowanie. Czasy pracy na trenerski nos już dawno się skończyły. Tak pracując, można zostać jedynie myśliwym, choć i takiego mieliśmy w reprezentacji.

Jak więc oceniać kwalifikacje trenerskie?

- O piłkarzach i trenerach mówi się: "Jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz". I to jest prawda. A w Polsce ciągle wracamy do tego, co działo się 10 czy 15 lat temu, jak ktoś wówczas pięknie zagrał bądź trenował. W wielu polskich drużynach ligowych nie ogląda się i nie analizuje rozegranych meczów, nie planuje taktyki na kolejne. Prawdopodobnie wychodzi się z założenia, iż jesteśmy na tyle dobrzy, że nie musimy nikogo oglądać, niech przeciwnik się do nas dostosuje i po co w ogóle zawracać sobie głowę takimi szczegółami jak analiza wideo. A później nagle przyjeżdża drużyna z innego kraju i jesteśmy zaskoczeni jak drogowcy w zimie. Aby piłkarz się rozwijał, edukował i eliminował błędy, trzeba mu dać narzędzia do tego. Jose Mourinho przygotowywał na każdy mecz dossier dla każdego piłkarza Chelsea, które miało 32 strony. Jestem ciekaw, jak polscy piłkarze i trenerzy odnieśliby się do takiego przygotowania.

Poziom futbolu w USA idzie w górę. Jakie amerykańskie wzory przydałyby się u nas?

- Piłka w USA rozwija się szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. 40 milionów dzieci uprawia piłkę nożną. W Filadelfii, gdzie teraz pracuję, powstaje stadion, treningowe centrum dla drużyny seniorów oraz młodzieży: akademia piłkarska i całe zaplecze dla ośmioletnich zaledwie piłkarzy. Mój klub Philadelphia Union opiekować się będzie, uwaga - 160 tys. dzieci.

A co zrobić z PZPN. Jak federacja działa w USA?

- Istnieje tzw. Rada Nadzorcza Amerykańskiej Federacji Piłkarskiej, ale ma strukturę znacznie prostszą niż zarząd PZPN. W jej skład oprócz prezesa i wiceprezesa wchodzą trzej przedstawiciele piłkarzy i piłkarek, komisarz Ligi MLS i wybrany przedstawiciel jednego klubu, dwóch piłki młodzieżowej, trzech niezależnych prawników oraz poprzedni szef federacji i sekretarz generalny, ale obaj bez prawa głosu.

Różnica po względem liczebności i chyba niezależności także widoczna jest gołym okiem. Federacja amerykańska jest bardziej przejrzysta oraz reprezentuje całe środowisko piłkarskie. Główny trener reprezentacji: Bob Bradley u mężczyzn i Pia Sundhage u kobiet, określa kierunki i zadania każdej reprezentacji, włączając w to wszystkie reprezentacje młodzieżowe. Jeśli został popełniony błąd w przygotowaniach jakiejkolwiek drużyny, zostaje to poddane natychmiastowej analizie wewnątrz federacji.

Gdyby Grzegorz Lato z panem porozmawiał i krzyknął "Eureka. Faceta z takimi pomysłami jak Nowak trzeba nam do reprezentacji!", zgodziłby się pan na pracę w Polsce?

- Mam posadę w USA, więc najpierw powinni zgodzić się właściciele Philadelphii Union. Gdyby jednak tak się stało, chciałbym się zająć nie tylko pierwszą reprezentację, ale przyszłością całej piłki w Polsce, włączając w to futbol młodzieżowy.

Grzegorz Lato: Rozmowy z kandydatami do czwartku rano- czytaj tutaj »