Sport.pl

Franciszek Smuda już po spotkaniu z Piechniczkiem. PZPN na niego stawia!

PZPN chce teraz na selekcjonera Franciszka Smudę, bo tylko on z polskich trenerów jest w stanie udobruchać zbuntowanych kibiców. - Póki nie podpiszę kontraktu, niczego nie będę pewny - mówi ?Gazecie Wyborczej? trener Zagłębia Lubin.
- Spotkałem się już z Antonim Piechniczkiem - zdradza nam 61-letni Franciszek Smuda. - Pogadaliśmy jak trener z trenerem. Taktyka, treningi, sposób prowadzenia zespołu. Jestem pod wrażeniem.

Pod wrażeniem spotkania jest również Piechniczek. - Nie zdradzę, z kim rozmawiałem, bo obowiązuje mnie lojalność i poufność. Ale spotkanie było naprawdę "płodne" - mówi nam wiceprezes PZPN. - Jest już rozpisana "marszruta" na spotkania z kolejnymi kandydatami, których zaprosimy do Warszawy, do siedziby Związku.

Ale już właściwie rozmowa ze Smudą może zamknąć nierozpoczętą jeszcze formalnie procedurę wyboru selekcjonera. W poniedziałek prezes PZPN Grzegorz Lato zapewniał, że do końca tygodnia kandydaci z Polski i zagranicy mogą składać aplikacje, a później zostaną przesłuchani przez komisję w składzie: Lato, Piechniczek i dyrektor sportowy PZPN Jerzy Engel.

Jeszcze w piątek Smuda był przekonany, że na pewno nie zostanie selekcjonerem, bo największe szanse ma duet Paweł Janas - Stefan Majewski. Co się zmieniło? Dziennik "Polska" podał we wtorek, że optyka zmieniła się po sobotnim, tajnym spotkaniu najważniejszych działaczy PZPN.

- Bunt kibiców, wycofujący się sponsorzy, zła atmosfera wokół związku skłoniły jego szefów do wyboru Smudy - mówi z kolei nasz informator. - On spośród polskich trenerów ma największe poparcie kibiców, w PZPN nikt nie wyobraża sobie, by po jego wyborze ktoś przyłączył się jeszcze do bojkotu kadry. A działacze będą usatysfakcjonowani, bo tak jak chcieli, będą mieć polskiego szkoleniowca.

Smuda nie kryje, że to jego wielki atut: - Jeśli w większości sondaży chce mnie 70 proc. kibiców, to tak, jakby chciała mnie cała Polska. To daje mi kopa. Wiem, że dziennikarze też są za mną. Ale zaznaczam, jestem przesądny. Póki nie podpiszę kontraktu, niczego nie będę pewien. Janas? Majewski? Myślę, że to wciąż poważni kandydaci. Byłbym wariatem, gdybym opowiadał, że już jestem selekcjonerem. Trzeba przyjrzeć się wszystkim chętnym, inaczej byłoby to nie fair wobec nich.

Sponsorzy PZPN mogą wymusić zmiany
- Wybierzemy raczej tego, którego chcą kibice i dziennikarze. I który jest również jednym z naszych kandydatów. Choć nie wiem, czy z czasem nie okaże się, że wątpliwości i minusy, jakie mamy wobec tej kandydatury, nie były większe od jego atutów i plusów. Mam nadzieję, że gdy kiedyś będziecie oceniać nasz wybór, napiszecie, że to był najlepszy i jedyny wybór, jakiego mogliśmy dokonać w danym momencie czyli na przełomie października i listopada 2009 roku - powiedziała nam wysoko postawiona osoba ze Związku.

Smuda, drugi po Janasie i ostatni polski trener, który awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów (13 lat temu), nie będzie miał problemu, by opuścić Zagłębie. Podpisując kilka miesięcy temu kontrakt, zastrzegł, że do kadry może odejść w każdej chwili.

- Byłem zdecydowany od początku na pracę selekcjonera. Łyknąłem tyle futbolu, że spokojnie mogę poprowadzić kadrę. Ale czekajmy do 3 listopada, wtedy wszystko się wyjaśni - zakończył Smuda, który po raz pierwszy poprowadziłby kadrę 14 listopada w towarzyskim meczu z Rumunią w Kielcach.

Więcej o: