Bundesliga: Hertha grzęźnie, a Wichniarek razem z nią

Odkąd Hertha Berlin wróciła do Bundesligi, nie była w tak trudnej sytuacji. Nie pomagają zmiany w składzie, nowy trener, obozy mobilizacyjne. W sobotę ostatnia w tabeli drużyna Artura Wichniarka i Łukasza Piszczka przegrała z Norymbergą 0:3.
Tak negatywnej metamorfozy nie było w Bundeslidze od lat. Wiosną Hertha walczyła o tytuł, zapewniła sobie awans do Ligi Europy dzięki czwartemu miejscu, do wicemistrza Bayernu Monachium zabrakło jej zaledwie czterech punktów. Dziś Hertha to najgorsza ekipa rozgrywek. I już teraz główny kandydat do spadku.

Odkąd 12 lat temu berlińczycy wrócili do ekstraklasy, nigdy w czterech kolejkach z rzędu nie byli ostatni w tabeli. W tym sezonie wygrali tylko inaugurację z Hannoverem 96. Potem nie zdobyli już punktu.

W sobotę przeciwko Norymberdze pod kierunkiem Friedhelma Funkela zaprezentowali się jeszcze gorzej niż za czasów poprzednika. O ile zespół zwolnionego kilka tygodni temu Luciena Favre'a przegrywał, ale atakował, o tyle teraz Hertha jest drużyną chaosu. Bez konkretnego podziału na role, z obrońcami niepotrafiącymi ustalić swoich zadań i napastnikami snującymi się bez nadziei na precyzyjne podanie.

Wśród nich Artur Wichniarek. W sobotę niespodziewanie zagrał od początku. Sytuacja Polaka jest specyficzna. Do Berlina trafił latem jako ulubieniec Favre'a. To Szwajcar namawiał klub na wydanie 700 tys. euro, to Szwajcar uważał, że Polak może grać w Berlinie tak skutecznie jak w Arminii Bielefeld. Przeliczył się. I przyszłość Polaka jest niepewna. Funkel, który ma kontrakt na najbliższy rok, do zwolenników Wichniarka nie należy.

Już dwa tygodnie temu w meczu z HSV Hamburg Polak siedział bez przerwy na ławce rezerwowych. Choć miał zagrać, choć nie narzekał na zdrowie. Funkel go nie wpuścił, mimo że Hertha grała katastrofalnie w ataku. Po meczu taktyce dziwili się i piłkarze, i berlińscy dziennikarze.

Nowy szkoleniowiec już stwierdził, że ma inny pomysł na zespół niż jego poprzednik. Charly Kneffel, berliński dziennikarz: - Przed Funkelem mnóstwo pracy. I pewnie sporo zmian.

Czy zmiany dotkną także polskiego napastnika? Jeśli sobotni mecz i pełne 90 min na boisku były testem, to Wichniarek go nie zdał. Grał nieprzekonująco. Sporo podawał, ale na strzały się nie decydował.

Zimą sytuacja Herthy może stać się jeszcze trudniejsza. Klub potrzebuje pieniędzy, więc będzie chciał sprzedać graczy, na których może jeszcze zarobić. Na liście transferowej ma znaleźć się najlepszy w drużynie Gojko Kacar. Możliwe jest też pożegnanie z Wichniarkiem.

Zobacz, jak w Bundeslidze radzi sobie Błaszczykowski »