Janas z Majewskim? Co dwie głowy, to nie jedna

Szumne zapowiedzi o konkursie i przesłuchaniach kandydatów na selekcjonera to fikcja. - Wszystko rozstrzygnie się przy jednej kolacji - mówi nasz informator z PZPN. Bardzo duże szanse ma... trenerski tandem Pawła Janasa i Stefana Majewskiego.
Trenera, który ma poprowadzić piłkarską kadrę do mistrzostw Europy w 2012 roku, poznamy do końca listopada.

Oficjalnie wyboru ma dokonać komisja z prezesem Grzegorzem Latą, wiceprezesem ds. sportowych Antonim Piechniczkiem, wiceprezesem ds. organizacyjno-finansowych Rudolfem Bugdołem, dyrektorem sportowym Jerzym Engelem oraz byłymi selekcjonerami Wojciechem Łazarkiem i Andrzejem Strejlauem. Gdy zadzwoniliśmy w czwartek do tego ostatniego, wciąż nie wiedział, że jest w tej grupie.

- Ta komisja już zaczęła pracę, rozmawiałem z jednym z kandydatów. Nie ujawnię jego nazwiska, ale uważam, że tego rodzaju spotkania są bardzo potrzebne - mówi Piechniczek, największy w związku zwolennik Stefana Majewskiego, mający wielki wpływ na Grzegorza Latę. - To on przekonał prezesa, że warto mianować Majewskiego na tymczasowego selekcjonera - mówi Zbigniew Lach, członek zarządu związku. Być może, mimo porażek Majewskiego z Czechami i ze Słowacją, przekona prezesa i teraz.

W PZPN można bowiem usłyszeć, że szumne zapowiedzi o konkursie i przesłuchaniach kandydatów to fikcja. - Wszystko rozstrzygnie się przy jednej kolacji - mówi nasz informator.

Tymczasowy trener na pewno poprowadzi kadrę w listopadowych sparingach z Rumunią i drugim, jeszcze nieznanym przeciwnikiem. Jego głównym rywalem jest Janas, były selekcjoner, obecnie trener Widzewa. Lubiany przez działaczy, popierają go Engel i Bugdoł.

Ale by pogodzić zwolenników obu kandydatów, na szczytach PZPN rozważana jest propozycja, by reprezentację poprowadził tandem Janas - Majewski na równych prawach. - Nie byłoby to złe rozwiązanie, ale za wcześnie o nim mówić. Nikt nie złożył Janasowi i Majewskiemu takiej propozycji, nie wiemy, co oni na to - mówi Piechniczek.

Brak zgody właściciela Widzewa Sylwestra Cacka, który jest w ostrym sporze z PZPN, nie ma nic do rzeczy. - Mam umowę z Widzewem na czas nieokreślony. Mogą mnie zwolnić jutro, mogę tu pracować 10 lat, a także mogę sam odejść, kiedy zechcę - powiedział Janas Sport.pl.

O tandemie selekcjonerów mówi też w wywiadzie poniżej Franciszek Smuda, który jeszcze kilka tygodni temu wydawał się faworytem. Ostatni polski trener, który awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów, ulubieniec kibiców, nie ma ani jednego zwolennika w komisji wybranej przez Latę.

- Swego czasu w PZPN pracował trener, który nazywał się Kazimierz Górski. Nie miał sukcesów klubowych. W tym samym czasie sukcesy w lidze odnosił Teodor Wieczorek. Życie pokazało, że z reprezentacją lepiej poradził sobie Górski. Gdyby szukać analogii, Górski to Majewski, Wieczorek to Smuda. Oczywiście nie oznacza to, że rezygnujemy z trenera Zagłębia - mówi Piechniczek.

Trener z zagranicy? Zwolennicy polskiej myśli szkoleniowej nie dopuszczą do reprezentacji trenera bez polskiego paszportu. - Po bojkocie kibiców i zachowaniu sponsorów, którzy odcięli się od związku, PZPN coraz bardziej przypomina oblężoną twierdzę. Na pewno nie odpuści w tak ważnej sprawie - mówi nam członek zarządu związku.

Lato: Nie było żadnego bojkotu. Piechniczek: zatrważająca gra
Compensa też rezygnuje. Kolejny sponsor odwraca się od PZPN - czytaj tutaj >