Sport.pl

Lato o Lewandowskim: Nie ma sprawy. Zażartował sobie i tyle

Mariusz Lewandowski chce, żeby Słoweńcy dodatkowo zmobilizowali reprezentację przed środowym meczem ze Słowacją. - Jeśli Polska nie zagra na całego i ktoś do nas to zgłosi, możemy ukarać piłkarzy - powiedziano nam w FIFA.
W sobotę, po fatalnym meczu, porażce z Czechami 0:2 i stracie szans na awans do mistrzostw świata, Mariusz Lewandowski wypalił: - Mecz będzie ciężki, nam nie jest łatwo grać co cztery dni, a po porażce - to już w ogóle. Czekamy na motywację ze strony Słoweńców. Jeśli chcą, byśmy zagrali z jeszcze większym charakterem, niż zamierzamy, niech dzwonią do naszej federacji i złożą jakąś ofertę. Może to będzie dodatkowy bodziec dla młodych piłkarzy? - mówił kapitan reprezentacji.

Stec: Lewandowski powinien stracić opaskę kapitana
Dlaczego Słoweńcy mieliby mobilizować Polaków? Bo jeśli pokonają w środę San Marino, a Słowacja nie wygra z Polską, to oni pojadą do RPA. Przy remisie lub zwycięstwie drużyny Stefana Majewskiego Słowaków czekają baraże.

Co na to PZPN? Dyrektor sportowy Jerzy Engel, u którego Lewandowski debiutował w reprezentacji, nie wierzy, by coś takiego powiedział. - Dla mnie nie ma sprawy. Zażartował sobie i tyle. A wy robicie aferę. Zagramy o zwycięstwo, żeby skończyć te eliminacje z twarzą. Nie chcemy też zawieść kibiców. Mecz będzie bez żadnych podtekstów - mówi Grzegorz Lato, prezes związku.

Majewski też zapewnia, że jego piłkarz żartował. - Chyba będziemy musieli ograniczyć kontakty z dziennikarzami. Staramy się zachowywać profesjonalnie, szanować waszą pracę, a wypływają rzeczy śmieszne, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Redaktor, który to napisał, przeprosił w poniedziałek Mariusza. Niektórzy nie znają się na żartach - powiedział tymczasowy selekcjoner.

Wypowiedź Lewandowskiego cytowało wczoraj kilka gazet, w tym "Gazeta Wyborcza", dziennikarze mają ją nagraną.

Co na to Słoweńcy i Słowacy?

- Nie mamy zamiaru nikogo motywować. Wierzę, że spotkanie będzie fair, a Polacy zrobią wszystko, by osiągnąć jak najlepszy rezultat - powiedział Ivan Simie, szef słoweńskiej federacji.

- Wyjdziemy na boisko i pokonamy Polaków. To nasza oferta - mówi Jana Peraekova, rzeczniczka słowackiej federacji.

Ani jedni, ani drudzy nie mają zamiaru skarżyć się na Lewandowskiego w FIFA. - Przed meczem nikogo nie możemy ukarać. Ale jeśli Słowacy czy Słoweńcy zgłoszą nam, że Polska nie grała fair, zajmiemy się sprawą - usłyszeliśmy w biurze prasowym FIFA.

Przed sobotnimi meczami zmobilizować Słowaków próbował czeski browar Bernard. Za zwycięstwo nad Słowenią obiecał każdemu piłkarzowi 80 litrów piwa. Gdyby Słowacja pokonała Słowenię, Czesi po zwycięstwie nad Polską wciąż liczyliby się w walce o awans. Słowacja przegrała 0:2. - Ale to zupełnie inna sytuacja, bo nasi piłkarze nie domagali się dodatkowych nagród. Jestem zdziwiona, ale mam nadzieję, że środowe spotkanie odbędzie się w sportowej atmosferze - mówi Peraekova.

Jacek Bąk: Gra dla Polski największą motywacją

Dla mnie w każdym meczu motywacją była reprezentacja. Nigdy, będąc kapitanem, nie wypowiedziałbym takich słów - mówi były kapitan kadry, 96-krotny reprezentant. - Po takim meczu jak sobotni z Czechami byłbym porządnie wk... porażką i chciał za wszelką cenę wygrać następne spotkanie. Pokazać charakter. Tym bardziej że Czesi byli dużo słabsi niż rok temu, kiedy kadra Beenhakkera wygrała 2:1. Nasi wyszli w Pradze przestraszeni, za dużo było zawodników z polskiej ligi. W tym tkwił największy problem.

Jedyną i największą motywacją dla reprezentacji powinna być właśnie reprezentacja. Ja byłem w niej dla siebie, trenera, kolegów i narodu. Motywację miałem na co dzień w klubie. Tam zapieprzałem, żeby zasłużyć na powołanie. W kadrze mogłem grać za darmo, nie interesowały mnie premie, ani startowe. Jak ktoś potrzebuje dodatkowej motywacji, by zagrać dla reprezentacji, brzmi to niepoważnie.

Zresztą nie wyobrażam sobie, czym mieliby nas Słoweńcy zmotywować? Przysłać sto litrów piwa, prywatny samolot i zabrać do Mariboru na kolację? A może milion albo dwa euro? Nie, ja bym na pewno takiego apelu nie wygłosił. Ale może jestem z innej gliny? Gdyby Słoweńcy sami z siebie zaproponowali jakąś formę motywacji, to byłaby to ich inicjatywa i można by to potraktować z humorem. I, ewentualnie, napić się po wygranym meczu łyk słoweńskiego piwa.

Przed ogłoszeniem kadry rozmawiałem z trenerem Majewskim o powrocie. Ale być w kadrze, a w niej grać to dwie różne rzeczy. Dlatego grzecznie podziękowałem za pamięć. Kończę karierę od dwóch lat i przestać nie mogę. Dzwony biją coraz głośniej, a ja wciąż na boisku. Po tym sezonie wreszcie chyba i na mnie przyjdzie czas.

Po trzech latach - Dudek znowu w kadrze »