Sport.pl

Polczak: Mówili o mnie: "człowiek Beenhakkera"

Nie zastanawiałem się, co ja tu robię. Przyjechałem na zgrupowanie, jak będzie trzeba, to zagram i nie pęknę - mówi 23-letni obrońca Cracovii
Robert Błoński: Był pan zaskoczony powołaniem?

Piotr Polczak: Nie. Wcześniej byłem przecież w kadrze Leo Beenhakkera. Nie grałem dużo, ale na zgrupowania przyjeżdżałem. Po zmianie trenera byłem ciekawy, kogo powoła następca. Wiedziałem, że zmiany będą, że przyjdą młodsi. Ale nie myślałem, że skoro trenerem został Stefan Majewski, to na pewno mnie powoła.

Mówi się o panu "człowiek Majewskiego", wręcz pupil.

- Pierwsze słyszę. Kiedy powoływał mnie Leo, w Cracovii byłem "człowiekiem Beenhakkera". Trener Majewski sprowadzał mnie do Cracovii, dał mi szansę gry na stałe w ekstraklasie. Docinkami się nie przejmuję.

Jest pan blisko występu w podstawowym składzie.

- Zobaczymy. Jeszcze nigdy nie grałem w reprezentacji o punkty, ale wierzę, że sobie poradzę. Wymaga się od nas jednego: wielkiego zaangażowania. Każdy, kto jest powoływany, jedzie na zgrupowanie po to, żeby zagrać.

Defensywa w takim składzie nigdy nie grała.

- Zgranie i zrozumienie może być problemem. Kubę Rzeźniczaka znam z młodzieżówki, trener scali zespół i pozbiera chłopaków. Można powiedzieć, że czeka mnie najważniejszy dotąd mecz w życiu. Ale skoro dałem radę przeciwko Szewczence na Ukrainie, to może będzie dobrze przeciwko Baroszowi. Staram się być spokojny, nie tracić głowy.

Gdyby miesiąc temu ktoś panu powiedział, że dokończy eliminacje zamiast Michała Żewłakowa...

- Szczerze bym się zdziwił. Michał to znakomity obrońca, gra w wielkim klubie. Dużo się uczyłem od niego na zgrupowaniach. Ale nie zamierzam kwestionować wyborów trenera.

Wielu piłkarzy krytykowało trenera Majewskiego. Że wymaga...

- Ja nie powiem o nim złego słowa. Śmieszyły mnie negatywne opinie tych, którzy go nie znali.

To niezwykle istotny mecz nie tylko dla trenera, ale i wielu zawodników.

- Powstał nowy zespół, niekoniecznie wszyscy dotrwają do Euro 2012. Liczy się dziś. Presja będzie, ale raczej mobilizująca, nie deprymująca. Na boisku zapomnę, że to spotkanie o "być albo nie być". Zapewniam, że jeśli dostanę szansę, pampersy nie będą potrzebne. Dzięki takim spotkaniom mogę się tylko rozwinąć.
Roger dla Sport.pl: dla mnie to dobrze, że kadra przeszła na 4-4-2