Koszykówka popularniejsza w Europie?

Emocje powoli opadają i można spojrzeć na mistrzostwa Europy kobiet nie tylko jako na wydarzenia sportowe, ale również organizacyjne. - W Europie koszykówka jest dużo bardziej popularna niż piłka siatkowa. Nie trzeba więc było jej szczególnie promować, gdyż kibice i tak przyjeżdżali za swoimi reprezentacjami - ocenił Mirosław Przedpełski, prezes PZPS
Reprezentacja.net: Podobno niektórzy wątpili w medal. Udało się go jednak wywalczyć.

Mirosław Przedpełski: Być może, gdy czytało się składy, można było zwątpić. Zdobyty medal jednak jeszcze raz pokazuje, że siatkówka to nie tylko siła, technika i taktyka, ale także tworzenie atmosfery psychicznej, tej tak zwanej chemii. To jest bardzo potrzebne. Cały czas byłem zwolennikiem takiego patrzenia na ten sport. Kiedy drużyna męska jeszcze za czasów Raula Lozano posiadła umiejętności techniczne i nauczyła się trenować, przyszedł czas na kwestie psychiczne. To jest teraz w sporcie bardzo ważne.

Nigdy w historii polskiej siatkówki nie zdarzyło się, by obie drużyny - żeńska i męska zdobyły medale na ME...

Ten rok był bardzo udany. Mieliśmy troszeczkę szczęścia, no i są dwa medale. Sukcesy są nam potrzebne. Dla wszystkich, którzy zajmują się organizacją i zarządzaniem w siatkówce, to bardzo duże wyzwanie. Musimy to wykorzystać. Sytuacja, którą mamy teraz, jest znakomita.

Jak delegaci CEV oceniają organizację tych mistrzostw?

Tak naprawdę to my tworzymy zasady organizacji imprez, które obowiązują w Europie. Inni si1ę od nas uczą. Nie podpowiadają nam, jak coś zrobić, tylko sprawdzają, czy wszystko dzieje się zgodnie z wcześniej wytyczonym planem. Próbujemy urozmaicić zasady organizacji przygotowane przez konfederację. Co innego opracowywanie i realizacja zasad, gdy na widowni jest tysiąc, a co innego gdy trzynaście tysięcy ludzi. To inna para kaloszy. Jestem bardzo zadowolony z postawy ludzi, którzy biorą udział w organizacji mistrzostw Europy. Mieliśmy spotkanie europejskiego komitetu organizacyjnego i polskiego. Gdy spojrzałem na salę, po stronie europejskiej byli panowie po sześćdziesiątce, a po naszej sami młodzi ludzie. Pierwszy raz zdarzyło się, że przy takiej okazji nie był potrzebny tłumacz. Wszyscy znają języki, wiedzą, o co chodzi. To bardzo budujące. Przedstawiciele z Europy nie mieli żadnych zastrzeżeń. Raczej uczyli się od nas. Było mnóstwo osób z innych krajów, którzy filmowali, cały czas podchodzili i zadawali pytania. W niewielu sprawach jako Polacy jesteśmy naprawdę dobrzy, dlatego cieszę się z tego powodu, że w siatkówce możemy narzucać pewne standardy wykorzystywane potem w Europie.

Na ile mistrzostwa Europy będą miały przełożenie na "polskie" mistrzostwa świata w 2014 roku, które są dużo ważniejszą imprezą?

To była rzecz, która nam powinna pomóc i rzeczywiście dużo pokazała. Z drugiej strony zorganizowaliśmy w tym roku trzydzieści różnorakich meczów reprezentacji w Polsce. Dla nas nie jest to problem. Ekipy są przyzwyczajone, ludzie wiedzą, co robić. Ważniejsze jest to, czego zabrakło w tych mistrzostwach. Nie było wypromowania turnieju za granicą. W Polsce dzięki wynikowi i telewizji wypromowało się to samo. Może gdyby nie było wyniku, byłoby gorzej. Zabrakło promocji na świecie i w Europie. Trzeba coś robić w tej sprawie.

Mówi się o tym, że turniej Eurobasket był lepiej wypromowany.

To nie wynikało z jako takiej promocji przez Polaków, ale z faktu, że koszykówka jest dużo bardziej popularna w Europie niż piłka siatkowa. Szczególnie porównując kobiecą siatkówkę i męską koszykówkę. Różnica jest naprawdę znacząca. Nie trzeba więc było koszykówki szczególnie promować, gdyż kibice i tak przyjeżdżali za swoimi reprezentacjami.

Więcej w serwisieReprezentacja.net »