El. MŚ 2010: W obronie polska liga, w ataku niespodzianki?

Dopiero od środy kadra będzie ćwiczyć w pełnym składzie, ale Stefan Majewski od pierwszego treningu uczy taktyki na Czechów. Kapitanem będzie Mariusz Lewandowski. Czy możliwe są niespodzianki w ataku, np. występ Kamila Grosickiego? - relacja Roberta Błońskiego ze zgrupowania we Wronkach.
Ekstraklasa.tv: Grosicki nie do zatrzymania - wideo »

W sobotę Polska gra w Pradze, cztery dni później ze Słowacją w Chorzowie. By marzyć o barażach o mundial, musi wygrać i liczyć na to, że Słoweńcy przegrają ze Słowacją i nie wygrają wysoko z San Marino. Po tych meczach PZPN ma zdecydować, kto poprowadzi Polskę na Euro 2012. Działacze twierdzą, że szansą Majewskiego jest dobra gra w obu spotkaniach, dlatego od pierwszych zajęć przygotowuje drużynę.

U Beenhakkera piłkarze wiedzieli, jak mają grać, dlatego zaczynali trenować na pełnych obrotach we wtorek po południu, a czasem dopiero w środę. Niektórzy odpoczywali po weekendzie, ci, którzy nie grali - nadrabiali zaległości. U Majewskiego od pierwszych zajęć nie ma ulgi dla nikogo. Selekcjoner nie ma czasu.

Największy problem jest w defensywie, która zagra w zestawieniu, w jakim nigdy dotąd nie grała. I, jeśli Majewski nie zostanie na stanowisku, już raczej nie zagra. Rewolucja jest totalna - Rzeźniczak, Głowacki, Kokoszka i Gancarczyk zagrali u Beenhakkera łącznie 15 razy, ale nigdy nie byli na boisku razem! Do tego Kokoszka, który u Leo zagrał dziewięć meczów, został powołany w miejsce kontuzjowanego Tomasza Jodłowca (pięć występów u Leo) - bo to zawodnik Polonii Warszawa miał grać w Pradze od początku.

W poniedziałek i wtorek Majewski uczył więc czwórkę obrońców, jak mają się przesuwać, jak odbierać piłkę, jak asekurować, jak trzymać odległości. Kiedy już odbierali piłkę bądź przerywali atak, selekcjoner zatrzymywał akcję i tłumaczył zawodnikom, co było dobre, a co złe. Najważniejsze jest zgranie i wpojenie obrońcom, jak rozbijać ataki Czechów, którzy z Polską zagrają ofensywnie, bo muszą wygrać.

Peszko czeka na urodziny córeczki i debiut w reprezentacji
Majewski chce ustawić zespół 4-4-2, a nie - jak Beenhakker - z jednym tylko wysuniętym napastnikiem. W grze do przodu siłą zespołu mają być skrzydłowi. We wtorek Majewski wpajał ofensywnym graczom, że po stracie piłki mają próbować natychmiast ją odebrać, stosując pressing pod bramką rywala. Jeśli się nie uda, następuje szybki powrót, a kiedy już przejmą piłkę, mają kontrować. Stąd obecność w pierwszej linii szybkich Jelenia i Grosickiego. Występ tego drugiego od pierwszej minuty w Pradze, kosztem Brożka albo Roberta Lewandowskiego, byłby niespodzianką, tak jak postawienie na prawym skrzydle na Sławomira Peszkę, a nie Jakuba Błaszczykowskiego. Może Majewski chce zaskoczyć Czechów szybkością? Ale sama szybkość nie wystarczy. We wtorek na kilkanaście akcji tylko dwie skończyły się golami Jelenia po dobrych dośrodkowaniach.

Przedpołudniowe zajęcia kończyły się strzałami zza pola karnego. Najlepiej "ułożone" stopy mieli Błaszczykowski, Obraniak i Jeleń. Paru zawodników kopnęło z 18-20 m wysoko ponad siatkę za bramką, czyli jakieś osiem-dziesięć metrów nad poprzeczką. - Trening czyni mistrza, będą próbować dalej - uśmiechnął się selekcjoner Majewski. Zostały im trzy dni na próbowanie.

Drużyna Majewskiego (w nawiasie liczba występów w kadrze): Dudek (58) - Rzeźniczak (3), Głowacki (19), Kokoszka (9), Gancarczyk (4) - Peszko (3) albo Błaszczykowski (24), M. Lewandowski (62), Guerreiro (20), Obraniak (3) - Jeleń (21), Grosicki (2) albo Paweł Brożek (19). Razem występów 203 (z Grosickim i Peszką w jedenastce) albo 241 z Błaszczykowskim i Brożkiem.

Drużyna Beenhakkera z ostatniego meczu w Słowenii (w nawiasie liczba występów w kadrze): Boruc (44) - Żewłakow (91), Dudka (41), Bosacki (20), Gancarczyk (4) - Błaszczykowski (24), M. Lewandowski (62), Guerreiro (20), Obraniak (3), Krzynówek (96) - Paweł Brożek (19). Razem występów 424.

Polscy kibice jak tsunami »