Koszykarski Puchar Polski: Byle odpaść

W środę rusza koszykarski Puchar Polski. Obowiązkowy - kto odmówi gry, zapłaci 25 tys. zł kary. Ale kluby I i II ligi chcą odpaść: dalszy udział w rozgrywkach oznacza kolejne mecze w środy, a w amatorskich drużynach nikt nie ma zamiaru brać urlopów.
W ponad pięćdziesięciu I- i II-ligowych klubach grają amatorzy - na co dzień pracują i studiują. Na każdy mecz w środku tygodnia potrzebują urlopu. W II lidze w tym sezonie zasadniczym na 30 kolejek aż osiem jest w środy. Większość meczów Pucharu Polski jest również zaplanowana na środek tygodnia. W Polsce intensywność rozgrywek amatorskich jest większa niż w zawodowej ekstraklasie. W PLK gra się tylko raz w tygodniu.

Dlatego Puchar Polski stał się kukułczym jajem niemile widzianym w I i II lidze. Polski Związek Koszykówki chce, by miał on większą rangę niż dotychczas, więc kusi kluby perspektywą nagrody finansowej (dla zwycięzcy 70 tys. zł, dla finalisty - 30 tys.), ale jednocześnie zapowiedział, że ukarze te zespoły, które wycofają się z PP.

Pierwsza runda PP - w środę 7. października. Dla większości klubów to bój o to, by odpaść jak najszybciej. Trener jednego z klubów z północy Polski: - Każdy z moich zawodników pracuje. Trzech dojeżdża do nas z innego miasta. Wszyscy muszą wziąć urlop. Co mam powiedzieć, nie na rękę nam ten Puchar.

Prezes innego klubu: - Broń Boże, niech pan nie podaje nazwy! Ale my na pewno odpadniemy. Będą grać juniorzy, rezerwowi. Nic w tym Pucharze i tak nie zdziałamy, a jakbyśmy awansowali, to już nie wiem, jak chłopaków namówić do jeszcze jednego dnia wolnego.

Trener II-ligowca z Pomorza: - Do końca roku mamy cztery mecze ligowe w środy. Wystarczy. Może i są w drużynie pasjonaci koszykówki, ale nie aż tacy, żeby co środę brać wolne w pracy.

Szef PZKosz Roman Ludwiczuk: - Nie przesadzajmy, wcale tych meczów w środku tygodnia nie będzie aż tak dużo. A kalendarz nie jest z gumy.

- Trudno, taki jest terminarz i niech kluby nie narzekają. Muszą zagrać. To nie są rozgrywki wojewódzkie czy osiedlowe, tylko zawody centralne. I nawet amatorskie zespoły muszą się do tego dostosować - ucina Jarosław Nowak, przewodniczący Wydziału Gier i Dyscypliny w PZKosz.