Sport.pl

Tomasz Jarzębowski: Ani się nie upiliśmy, ani nie było bójki

Poniedziałkowy Fakt opublikował zdjęcia piłkarzy Legii którzy bawili się wieczorem po powrocie z przegranego meczu z Jagiellonią w Białymstoku. Niektórzy do 5 rano.
Ekstraklasa.tv: A jak z legionistami zabawił się Grosicki? »

Kuba Dybalski: Wyglada to tak, jakby Legia przegrała w Białymstoku, a piłkarze zaraz po meczu poszli się bawić.

Tomasz Jarzębowski: To była "wkupna" impreza nowych piłkarzy w zespole, w tym moja. Takie spotkanie dla całej drużyny. Była zaplanowana już od jakiegoś czasu. Nie robiłbym z tego sensacji. Ani się nie upiliśmy, ani nie było bójki. Nic wielkiego się nie stało. Gdybyśmy coś takiego robili co tydzień. Ale takie spotkania zdarzają się pewnie raz na pół roku.

Ale dzień po porażce z Jagiellonią. Nie można było tego przesunąć?

- To tak wypadło, że akurat to było po porażce. Ale gdyby pan miał zarezerwowane miejsce już od jakiegoś czasu to co by pan zrobił?

Nie zdawaliście sobie sprawy z tego, że jeśli będziecie się bawić całą drużyną w nocy w centrum miasta to zainteresują się wami tabloidy?

- To była zamknięta impreza. Nie mogliśmy wiedzieć, ze ktoś nam będzie robił zdjęcia. Naprawdę to nie było nic wielkiego. Spotkaliśmy się przecież po meczu, na początku dwóch tygodni na mecze reprezentacji.

Ale z wami bawili się Machnowski i Paluchowski, którzy następnego dnia mieli grać w meczu Młodej Legii.

- No i wiedzieli, że mają zagrać zachowywali się mając to w pamięci. I w niedzielę zagrali.

Według "Faktu" Adrian Paluchowski wyszedł o 2.40.

No właśnie. Wiadomo jakie są tabloidy. Nie należy wierzyć we wszystko co piszą.

Legionisci bawili się po meczu z Jagiellonią »


Więcej o: