Sport.pl

Piechniczek: Polska dla Polaka

Kandydatura Hiddinka czy Capello nam nie grozi. Dlatego moje credo jest, jakie jest. Jako polski trener, który ma coś do powiedzenia, chcę, by selekcjonerem reprezentacji został Polak - mówi wiceprezes PZPN Antoni Piechniczek
Michał Szadkowski: Jak PZPN będzie wybierać nowego trenera reprezentacji?

Antoni Piechniczek: Decyzja nie zostanie podjęta jednoosobowo. Oprócz mnie i prezesa Grzegorza Lato do komisji przesłuchującej kandydatów zaprosimy dyrektora sportowego PZPN Jerzego Engela i cieszącego się dużym uznaniem Andrzeja Strejlaua [gdy wczoraj po godz. 14 zadzwoniliśmy do Strejlaua, był po spotkaniu z Latą, ale nic nie wiedział o swoim udziale w komisji]. Poza tym w Wydziale Szkolenia mamy podkomisję Wysokiego Wyczynu i Reprezentacji. Pojęcie wysokiego wyczynu rozumiemy jako kluby ekstraklasy i I ligi. Jej szefem jest Wojciech Łazarek. On także nam pomoże.

Zależy nam na rzeczowych rozmowach z kandydatami. Chcielibyśmy ich wysłuchać i zadać kilka pytań. Przede wszystkim o wizję prowadzenia reprezentacji.

Wysłuchacie tylko Polaków?

- Największe sukcesy polska piłka odnosiła, gdy reprezentację prowadzili nasi szkoleniowcy. Mogę to udowodnić.

Czyli z trenerami z zagranicy nie ma sensu się spotykać?

- Miałoby to sens tylko wtedy, jeśli pojawiłaby się kandydatura niepozostawiająca dyskusji. Ale Guus Hiddink czy Fabio Capello nam nie grozi. Jeśli więc mamy do wyboru średniaków lub takich, którym zależy na spokojnej pracy do Euro 2012, siłą rzeczy trzeba postawić na naszych trenerów.

Namawiam, niech zada pan sobie trud, weźmie encyklopedię piłki nożnej i zrobi tabelkę zbiorczą mundiali w 1974, 78 i 82 r., gdy naszą drużynę prowadzili Polacy, a grali w niej wyłącznie piłkarze z naszej ligi - jesteśmy lepsi od Brazylii, Niemiec, Holandii, Włoch i Argentyny. Zdaję sobie sprawę, że to historia. Ale udowadnia, że potrafiliśmy własnymi siłami coś osiągnąć. Podam jeszcze jedną statystykę. Engel wygrywał 62 proc. wyjazdowych meczów o punkty, Janas 72, a Beenhakker tylko 33.

Proszę sobie wyobrazić, że u Holendra Tomasz Frankowski zagrał w jednym meczu 74 minuty [w rzeczywistości w dwóch, 164 minuty], Tomasz Jodłowiec jedną minutę [naprawdę 205]. Łukasz Sosin 26 minut, Adam Kokoszka 45 minut [w rzeczywistości 711!], Arkadiusz Głowacki 90 minut [75]. Przykłady można mnożyć. Jest to twórczość z jednej strony poszukująca, z drugiej pozostawiająca wiele do życzenia, jeśli chodzi o stosowanie pewnych koncepcji.

Większość piłkarzy, których pan wymienił, grała w meczach reprezentacji złożonej z graczy ekstraklasy poza terminem UEFA.

- Rozumiem, że chodziło o próby i eksperymenty. Ale jak pan może ocenić faceta, który grał pięć minut? Niech pan sobie wyobrazi, że organizuję casting na dziennikarza, pan pisze jedno zdanie i zabieram panu kartkę.

W 2006 r. ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi Beenhakker postawił na ligowców: Fabiańskiego, Dudkę, Wasilewskiego, Wawrzyniaka, Gargułę i Murawskiego. Po kilkunastu miesiącach wszyscy grali już w meczach o punkty.

- Z organizowanych przez Beenhakkera zgrupowań w Turcji i Portugalii sączył się jad. Słyszeliśmy o rzucaniu przez PZPN kłód pod nogi i pytania: "Kto to jest Piechniczek". Te zgrupowania powodowały tylko zagęszczenie i zaburzenie atmosfery wokół piłki. Służyły dokopaniu związkowi.

Dlatego woli pan nie szukać najlepszego możliwego trenera i ogranicza się tylko do Polaków?

- A gdybym wam zaproponował, by redaktorem naczelnym, menedżerem czy dyrektorem "Gazety Wyborczej" był człowiek z zagranicy? Każdy może się zgłosić i spróbować nas przekonać. Pochylimy się i zastanowimy. Ale na pewno nie spotkamy się z każdym, kto wyśle do związku CV.

Zgłosił się np. Javier Aguirre, były trener Atletico Madryt, dziś selekcjoner reprezentacji Meksyku.

- Nikogo nie chcemy blokować. Ale moje credo jest, jakie jest. Widziałbym na tym stanowisku trenera krajowego. To tak jak z prowadzeniem klubu ekstraklasy. Może pan ściągać najlepszych polskich piłkarzy, tak jak swego czasu robiła Wisła, lub pójść drogą Lecha, który bez przerwy gra nawet siódemką obcokrajowców. Tą polityką Lech nigdy nie zdobył mistrzostwa, a w europejskich pucharach grał, jak grał.

Wiosną awansował do 1/16 finału Pucharu UEFA, co polskim klubom udaje się średnio raz na pięć lat.

- Pan ma rację i ja mam rację. Groclin Drzymały odnosił sukcesy w pucharach niemal wyłącznie w krajowym składzie. Nie wspominam Widzewa Franciszka Smudy, który dzięki polskim piłkarzom grał w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Dlatego jako polski trener, który ma coś do powiedzenia, chcę, by selekcjonerem reprezentacji został Polak.

W jakim stopniu los tymczasowego selekcjonera Stefana Majewskiego zależy od wyników meczów z Czechami i Słowacją?

- Wyniki będą bardzo istotnym, ale niejedynym elementem, jaki ocenimy. Mecze można przegrać i wygrać. Nam chodzi o efekty, ale także o styl. Sprawdzimy, jak układa się współpraca Majewskiego z drużyną i jaki jest odbiór opinii publicznej.

Franciszek Smuda, Paweł Janas, Henryk Kasperczak i Majewski. To lista prezesa Laty. Dodałby pan kogoś?

- Trzeba uwzględnić Oresta Lenczyka. Ale to jak ze spotkaniem z dziewczyną. Ktoś może mieć ochotę porozmawiać, a ktoś nie. Oczywiście dla was najlepiej, jakby wszyscy zlekceważyli PZPN i wypięli się na Latę. Mielibyście uciechę, można by postawić na waszego trenera z zagranicy. Pana gazeta wyrządza polskiej piłce wiele szkody. Zobaczcie, co piszecie. W poniedziałek zrezygnował kolejny minister sportu, czwarty kombatant wojny z PZPN. Wiem, że odchodzi z innych powodów. Ale to jego pomysłem było np. zmniejszenie zarządu związku. Efekt? Obecny jest zdecydowanie słabszy od poprzedniego. Doszło paru młodych ludzi, którzy poza młodością nic nie wnoszą, najwyżej sieją ferment.

A może to pan zastąpi Drzewieckiego? Jest pan przecież senatorem PO.

- Nigdy nie sięgałem tak daleko. Przyjąłbym z godnością propozycję, ale podziękowałbym. Nie widzę siebie w tej funkcji.

Procent zwycięskich meczów kadry pod wodzą

Jacka Gmocha - 62

Pawła Janasa - 61

Kazimierza Górskiego - 59

Janusza Wójcika - 58

Wojciecha Łazarka - 56

Ryszarda Kuleszy - 48

Leo Beenhakkera - 47

Jerzego Engela - 41

Antoniego Piechniczka - 38

źródło www.hppn.pl