Boks. Tomasz Adamek: Bracia Kliczko? Za rok.

- Ja się nikogo nie boję, nie boję się nawet największych jak dwumetrowi bracia Kliczko.- przekonuje w rozmowie z serwisem bokser.org mistrz świata wagi junior ciężkiej Tomasz Adamek, który 24 października na gali w Łodzi zmierzy się z czterokrotnym pretendentem do tytułu bokserskiego czempiona wszechwag Andrzejem Gołotą. Popularny "Góral" formę na starcie z "Andrew" szykuje w New Jersey. Do Polski przyleci 15 października.
Tomku, do walki zostały już trzy tygodnie. Przed Tobą teoretycznie najtrudniejszy etap przygotowań, ostatnie sparingi. Banalne pytanie: jak forma?

Tomasz Adamek: Rośnie. Jestem zdrowy, a to najważniejsze. Trenuję dwa razy dziennie. W piątek miałem sparing ośmiorundowy, a w poniedziałek przyjeżdża nowy sparingpartner, Derrick Rossy zostaje. Tak więc mam nadzieję, że będę przygotowany na bój.

-No właśnie, znane są dwa nazwiska Twoich sparingpartnerów- Jason Gavern oraz Derrick Rossy. Kto odpowiadał za tak wybór i czy ty miałeś jakiś wpływ na decyzję dotyczącą nazwisk sparingpartnerów?

Nigdy nie mam, bo od tego jest trener, matchmaker; kolega Piotrek pomaga. Mam zaufanie do ich wyboru i nie muszę się tym martwić, po prostu ktoś to robi za mnie.

Obaj pięściarze przypominają Gołotę, szczególnie Rossy gabarytami go przypomina. Wymagacie od nich żeby imitowali styl Gołoty i upodabniali się do niego, czy też mają robić swoje, a ty po prostu aklimatyzujesz się do nowej kategorii wagowej?

Tak naprawdę to nigdy sparingpartner nie robi tego, co chce, bo płacimy mu za to, by robił to, czego my od niego wymagamy- przyjeżdża do pracy. Andrzej bije częściej prawą ręką, tak więc on musi te ciosy też zadawać. Przygotowujemy się pod styl walki Andrzeja. Zostało jeszcze półtora tygodnia sparingów. W środę przed wyjazdem stoczę ostatni z nich i wylatuję do Polski.

Tak na dobrą sprawę to nawet bez walki z Andrzejem miałbyś niezłe rozeznanie w wadze ciężkiej. Gavern wybiera się do Niemiec, by stanąć naprzeciw niepokonanego Denisa Boytsova, natomiast Rossy pokonał już m.in. Ray'a Mercera, ostatnio faworyzowanego Carla Drumonda, a pojawiły się niedawno plotki, że może będzie najbliższym rywalem Evandera Holyfielda. Powiedz jak oceniasz ich szanse, no i oczywiście jak Ty wypadasz na ich tle?

Czuję się bardzo dobrze, można powiedzieć, że dominuję w ringu. Jestem bardzo szybki, a to jest mój duży atut w walkach z zawodnikami cięższymi, ważącymi po 240 funtów. Ważę 96-97 kilogramów, także zaczynam coraz mocniej bić, co Andrzej (Gmitruk) też potwierdza, podobnie jak sparingpartnerzy. Wygląda na to, że chyba zostanę już na stałe w wadze ciężkiej, ponieważ na dzień dzisiejszy nie ma żadnych perspektyw czy propozycji walk z rywalami w kategorii cruiser. Shelly Finkel mówi już nawet o potyczce z jednym z braci Kliczko w przyszłym roku, także nie pozostaje nic innego jak budować się psychicznie i fizycznie do wagi ciężkiej. To nie my decydujemy o tym, z kim będę walczył tylko telewizje- to one wykładają pieniądze: jeśli jest zainteresowanie danym przeciwnikiem, to walka może się odbyć; jeżeli zainteresowania nie ma, szuka się innych oponentów... Dziś moja naturalna waga to 96-97 kg, więc przyjdzie mi raczej pozostać w kategorii ciężkiej.

Gdybyś w ładnym stylu pokonał Gołotę i natychmiast padłaby propozycja walki z jednym z braci Kliczko... Generalnie fachowcy twierdzą, że jesteś w stanie pokonać każdego poza nimi. Ale gdyby jednak padła taka oferta, za dobre pieniądze, wziąłbyś pojedynek z którymś z Kliczków?

Jeżeli za rok o tej porze nadal będą mistrzami, to z pewnością tę ofertę przyjmę. Po to walczę, by po pierwsze pokazać kibicom kawał dobrego boksu, a po drugie to jest moja praca i nie boję się nikogo. Jeśli taka propozycja padnie za rok, to jak najbardziej ją przyjmę, bo przecież moim marzeniem jest zdobyć pas w trzeciej kategorii wagowej. Wszystko jest możliwe- jeśli będę zdrowy i nie stracę swojej szybkości, to mimo tego, że ważę 97 kg, będę bardzo groźny.

Jaką wartość ma dla Ciebie pojedynek z Gołotą? Czy to sprawa prestiżu, batalia o miano legendy polskiego boksu, czy też może doskonały sprawdzian Twoich możliwości w wadze ciężkiej?

Już dawniej myślałem o wadze ciężkiej... Jeśli po walce roku, według IBF, z Cunninghamem nie ma propozycji by Cunningham pokazał się w jakiejś stacji telewizyjnej, jest kryzys, wszyscy szukają oszczędności i brak jest ofert z telewizji, to nie pozostaje nic innego jak szukać szczęścia w wadze ciężkiej. Zostałem zmuszony do takiego ruchu, bo jeżeli nie mam w swojej wadze rywali z atrakcyjnymi dla telewizji nazwiskami, to nie boksuję. Jeżeli nie boksuję, to nie zarabiam, a dla samej idei nie mogę walczyć- to jest boks, przyjmujesz ciosy na głowę i kariera kiedyś się kończy... Mam pokazywać kawał dobrego boksu, tak żeby to widzieli nie tylko w Polsce, ale i w USA. Dlatego szukamy telewizji, nazwisk- stąd inicjatywa Polsatu stoczenia walki w Polsce z Gołotą. To jest moja praca, a że trafiło na Andrzeja Gołotę... nic nie poradzę. Jesteśmy kolegami, jednak to jest biznes, widowisko i myślę, że 24 października będziemy świadkami największej gali w historii polskiego boksu.

Gołota mówi że Cię kocha, ty twierdzisz że do niego nic nie masz, ale prawda jest taka, że wyczuwa się między wami "złą krew". Kibice już podzielili się na takie dwa obozy, jedni są za Gołotą, inni za Adamkiem. Prawdę mówiąc, zwycięzca bierze wszystko, przegrany natomiast w Polsce na zawsze pozostanie tym numerem drugim. Nie boisz się trochę, że będąc na szczycie kategorii cruiser, jak mówisz mało popularnej, ale jednak na szczycie, masz bardzo dużo do stracenia?

Zgadza się, jestem numerem jeden w wadze cruiser, ale co dalej? Z kim mam walczyć? Jeżeli nie ma ofert od telewizji, a to jest główny sponsor boksu, kto zapłaci za moje walki? Tak jak wspomniałem, nie walczę tylko dla idei, to jest moja praca. Tak samo pewnie Cunningham, jeśli dostanie ofertę walki za pięć, dziesięć tysięcy, to pewnie się uśmieje, bo po prostu więcej zarobi pracując fizycznie niż bijąc się na ringu. Koło się zamyka... Jest telewizja i jest show, widowisko. Mamy propozycję Polsatu stoczenia walki z Andrzejem, więc robimy tą walkę i pokazujemy boks kibicom w Polsce, zresztą nie tylko w Polsce, bo na pewno pojedynek pokazywany będzie także w Stanach.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że tylko Bernard Hopkins jest w stanie zmusić Cię do powrotu do limitu dwustu funtów. Hopkins najprawdopodobniej zawalczy jednak z Roy'em Jonesem Jr. Czy to oznacza, że zostaniesz już definitywnie na stałe w wadze ciężkiej?

Tak, pod warunkiem, że nic się nagle nie zmieni, bo w boksie jednego dnia jest jakaś informacja, a następnego się ona zmienia. Mało kto wie o takich szczegółach, ale ja wiem, że Hopkins bardzo chciał walki ze mną, lecz mieli przesunąć datę ze względu na walkę Andre Berto z Shanem Mosley'em na 13 lutego, a jemu to nie odpowiadało. W Stanach o wszystkim decyduje telewizja- mówią ci: walczysz wtedy albo wtedy i jeżeli nie chesz walczyć, oni nic do ciebie nie mają. Stąd szybka decyzja Hopkinsa o Roy'u Jonesie i szukaniu kogoś na PPV.

Mówiłeś o podboju Ameryki, nawet się tam przeprowadziłeś. Czy to oznacza, że 24 października kibice w Polsce zobaczą Cię na żywo po raz ostatni?

Nie, dlaczego? Jeżeli będzie wielki show, a wszystko na to wskazuje, to na pewno dostaniemy następną propozycję od Polsatu i znów w przyszłym roku będziemy walczyć w Polsce. Mogę to powiedzieć, że dogadaliśmy się z prezesem Solorzem, że jeden pojedynek w roku będę toczyć w Polsce. U nas jednak boks jest od lat jedną z najpopularniejszych dyscyplin, miliony kibiców ogląda nasze walki, dlatego na pewno jedna z nich będzie w Polsce. Z kim, tego jeszcze nie wiadomo, ale na pewno takie występy będą. Mamy już zarezerwowaną datę styczniową w Prudential Center, czyli kolejny pojedynek toczę w Stanach, a potem znów zobaczymy, co będzie w maju. Może wystąpię w Polsce, a może dostaniemy jakąś poważną ofertę od stacji telewizyjnych. Będzie oferta, trzeba walczyć- w Stanach, Polsce, Niemczech, gdziekolwiek...

Tomasz, generalnie fachowcy cenią cię wyżej od Krzyśka Włodarczyka, ale Krzysiek to przecież były mistrz świata. Skoro już jesteśmy przy "polskiej gali stulecia": czy interesowałby Cię pojedynek z "Diablo", jeżeli ten oczywiście zdobędzie pas WBC?

Ja to mogę z Krzyśkiem boksować o każdej porze dnia i nocy. Ja się nikogo nie boję, nie boję się nawet największych jak dwumetrowi bracia Kliczko. Mogę z nimi wejść do ringu i walczyć. To raczej pytanie do promotora Krzyśka, czy dałby swojego zawodnika na starcie ze mną. Myślę że nie. Myślę, iż obawiałby się. Ja jestem gotowy stanąć na ringu z każdym. Mam serce do walki i to kibice kochają na całym świecie.

Przemek Saleta, który podobnie jak ty przechodził kiedyś do królewskiej kategorii z niższej dywizji wspominał, że do ciosów tych wielkich facetów aklimatyzował się ponad rok, a na początku bolały go nawet uderzenia, które zbierał na bark. Nie jesteś już najmłodszy, na pewno musisz się powoli śpieszyć, ale czy walka "na dzień dobry" ze 115-kilogramowym Gołotą bez potyczki z kimś słabszym to nie za szybki krok?

Ja już od roku trenuję i sparuję z zawodnikami ważącymi ponad sto kilogramów. To nie jest tak, że przeskakuję dzisiaj z wagi 80 na 115 kilogramów. Moja naturalna waga to było coś w granicy 95 kg, a teraz jeszcze trochę się wzmocniłem. Dziś ważę 97 kg... Patrząc na bokserów typu Evander Holyfield, Mike Tyson w najlepszych latach, oni ważyli w granicach stu kilogramów. Szagajew, Ruiz, to nie są zawodnicy, którzy ważą po 115. kilo. W boksie jest taka zasada: im jesteś szybszy, tym trudniejszym jesteś rywalem. Jesteś ciężki, ociężały, to łatwo cię trafić. Może masz siłę, ale sama siła nie wystarcza, by trafić rywala. Optymalny ciężar w wadze ciężkiej, i to powie każdy fachowiec i ekspert boksu, to jest 100 kilogramów.

Mówisz, że już od ponad roku sparujesz z "ciężkimi". Jakie na przestrzeni tego czasu widzisz u siebie postępy?

Andrzej (Gmitruk) patrzy z boku i mówi: "bijesz coraz mocniej, nogami skręcasz, masz bić ciosy pojedyncze, bardzo mocne". Pracuję z Ralphem, trenerem od przygotowania fizycznego, robimy dużo ćwiczeń asymetrycznych i czuję, że jestem coraz silniejszy. Naturalnie mój ciężar ciała idzie w górę i nawet Derrick Rossy może potwierdzić, że biję mocno. Czyli ten trening, który od roku robię z Ralphem, daje efekty i są tego plusy. No ale zobaczymy jakie będzie to miało przełożenie na prawdziwą walkę w ringu, bo trening to tylko treningiem.

W wywiadzie z Przemkiem Garczarczykiem przyznałeś, iż waga ciężka to trochę inny styl walki. Mniej kombinacji, więcej za to pojedynczych ciosów, szukanie nokautu. Tomek Adamek na pewno zmienił swój styl w kategorii cruiser, uwierzył w swoje siły i bardziej niż w półciężkiej szedł na wymiany. Czy Adamek jeszcze bardziej zmieni sposób boksowania w wadze ciężkiej?

Na pewno jeśli przybywa ci masy ciała, to ciosy bite są na inny wymiar. Będę trochę wolniejszy niż byłem w półciężkiej, ale szybkość cały czas jest, bo widzę tę przewagę, gdy sparuję z bokserami typu Derrick Rossy czy Jason Gavern. Widzę ich ciosy i wyłapuję, czyli jest dobrze. Jeśli tylko zdrowie będzie dopisywało, to kibicom w Polsce i USA pokażę kawał dobrego boksu i dostarczę dużo emocji.

Kiedy przylatujesz do Polski?

15 października.

Na gali w Łodzi, gdzie zaboksujesz z Andrzejem Gołotą, dojdzie jeszcze do kilku bardzo ciekawie zapowiadających się pojedynków; między innymi, w twojej kategorii wagowej, Mateusz Masternak zmierzy się z Łukaszem Janikiem. Interesujesz się w ogóle programem gali?

Powiem szczerze, że wiem tylko, że Mateusz ma walczyć- to wszystko. Siedzę w Stanach i wiem tylko tyle, co wyczytam gdzieś z portali internetowych.

Wiem, że nie lubisz takich pytań, ale spróbuję: twój typ na walkę Adamek - Gołota?

Gdybym nie miał wiary, to na ring bym nie wchodził. Adamek jeszcze pokaże kibicom w Polsce i na całym świecie, że potrafi zdobyć mistrzowskie pasy w wadze ciężkiej.

Wierzysz, że jesteś w stanie znokautować Gołotę?

Wchodzę do ringu pewny zwycięstwa, a jak tego dokonam, to się okaże. Nie biję słabo, o czym przekonał się niejeden bokser, także poczekajmy do 24 października...

Więcej informacji o - boksie na bokser.org »