ME siatkarek. Marian Kmita: Żałuję, że pogrzebałem nasze dziewczyny

- Winston Churchill zwykł mawiać, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Ja jednak uderzę się w pierś - szczerze żałuję. Żałuję, że tydzień temu pogrzebałem nasze dziewczyny i po holenderskim laniu nie dawałem im szans na walkę o medal w mistrzostwach Europy. A przecież na taką szansę zasługiwały i udowodniły to w następnych meczach - mówi Marian Kmita, dyrektor sportu w Polsacie.
Po przegranej z Holandią, Marian Kmita pisał o małych szansach na medal dla polskich siatkarek. Po zwycięskim meczu o trzecie miejsce szef sportu w Polsacie cieszy się, że nie miał racji.

- Cieszę się, że nie miałem racji, i jak miliony Polaków jestem dumny z polskiej siatkówki. Bo czy jest coś cudowniejszego niż dwa medale obu reprezentacji zdobyte na ME w ciągu niespełna dwóch tygodni? Nie ma. Szczególnie cieszy to, że te dwa krążki zostały wywalczone w stylu, jakiego nie pamiętam, a przyglądam się polskiemu sportowi już jakieś czterdzieści lat. Brązowe Złotka po losowym opuszczeniu drużyny przez Jerzego Matlaka niespodziewanie przeszły mentalną metamorfozę. Paradoksalnie, pozbawione wsparcia pierwszego trenera na boisku były twardsze i bardziej zdecydowane niż z Matlakiem przy linii. Drugi nasz szkoleniowiec Piotr Makowski też stanął na wysokości, niełatwego przecież, zadania. Podczas przerw był klarowny i spokojny, ale kiedy sytuacja wymagała poniesienia głosu, robił to bez wahania. Bez wątpienia był autentycznym wzmocnieniem polskiej drużyny - pisze Kmita

Dyrektor sportu w Polsacie wspomina emocje, które towarzyszyły meczom Polek, a także Holenderek, bo to pośrednio dzięki nim mieliśmy szanse na brąz.

- To był wspaniały turniej. To, co zdarzyło się w czwartek, na długo zostanie w pamięci. Najpierw Holenderki - choć nie musiały - walczyły z Rosjankami poważnie na śmierć i życie. Wspaniałomyślnie darowały nam szanse walki o medale. Później, w naszym meczu, choć także nie musiały, Bułgarki zagrały tak, jakby walczyły o złoty medal igrzysk olimpijskich. I nie wiadomo, czy powodem była tradycyjna pansłowiańska miłość Bułgarów do Rosji, czy powody wyłącznie sportowe. Wierzę, że tylko te drugie. Tak czy inaczej sport zwyciężył i wygrali lepsi - dodaje Marian Kmita.

Przeczytaj cały felieton Mariana Kmity »