Sport.pl

ME: Kim jest trener, który odmienił polskie siatkarki

Od nauczyciela WF w bydgoskim technikum do trenera, który poprowadził reprezentację do półfinału mistrzostw Europy - taką drogę przeszedł Piotr Makowski. W pracy z zawodniczkami partner i kolega, nie kat
Najlepiej ze wszystkich siatkarek w Polsce zna go Ewa Kowalkowska, była reprezentantka kraju, kiedyś najlepiej zagrywająca zawodniczka mistrzostw Europy, niemal od zawsze podpora bydgoskiego Centrostalu. W tym klubie 41-letni Makowski pracuje od 14 lat. Pięć lat temu został pierwszym szkoleniowcem. Debiut w pierwszym roku pracy z seniorkami miał wspaniały. Zajął drugie miejsce w lidze i zdobył Puchar Polski. W kolejnym roku wygrał jeszcze Superpuchar.

- Był wtedy młodym 36-letnim człowiekiem, ale szybko umiał zdobyć nasze zaufanie. Potrafił przekonać nas do swojej wizji gry. Sama się szybko przekonałam, że trener żyje tym, co robi. Zawsze był przygotowany w 100 proc. do zajęć. Umie także słuchać. Kiedy coś w ustalonej taktyce nie sprawdza się na boisku, potrafi zapytać, jak to można zmienić. To nie jest typ szkoleniowca, który zawsze ma rację i kropka. Tym zdobył nasze zaufanie. Jest naszym partnerem - mówi Kowalkowska.

- Przyjmowałem go do naszego klubu w 1995 r. Wcześniej uczył WF-u w technikum drzewnym. U nas zaczął od uczennic piątej klasy w sportowej szkole podstawowej. Z tymi dziewczynami doszedł potem do wicemistrzostwa Polski juniorek. Najważniejsza cecha Piotra? Lubi się uczyć i nie boi się pytać. Druga rzecz to lojalność wobec zawodniczek i klubu - opowiada Waldemar Sagan, wiceprezes Pałacu Bydgoszcz.

Jednym z pierwszych siatkarskich mentorów Makowskiego był Leszek Piasecki, szkoleniowiec ze Szczecina, który prowadził bydgoską drużynę, kiedy on trenował juniorki.

- Wiele się od niego nauczyłem i rzeczywiście bardzo go cenię - przyznaje Makowski. Piasecki pokazał mu, jak bardzo ważną sprawą w kobiecej siatkówce jest psychologia. - Trener ma zwykłe, ludzkie podejście do wielu spraw. Rozumie, że każda może mieć słabszy dzień. Nie uznaje spraw niewyjaśnionych, które mogą się przerodzić w trwały konflikt. Zawsze taka sytuacja jest natychmiast omówiona, potem przybija się piątkę i dalej można razem pracować - opowiada Kowalkowska.

Przez lata pracy w bydgoskim Centrostalu nauczył się, że najważniejszą wartością w siatkówce jest dobrze funkcjonujący zespół. W tej drużynie gwiazd bowiem nie było i jej sukcesy oparte są na zespole.

Piotr Makowski ciągle nam powtarza jedno zdanie - Zamień "ja" na "my", a zespół wygra - mówi Kowalkowska.

Podobne znaczenie ma historyjka o kredkach, którą opowiedział reprezentantkom Polski. - Każdą kredkę z osobna łatwo złamać, ale jeżeli jednocześnie weźmiemy ich do ręki dwanaście, trudno to zrobić. Zbierzemy się jako zespół - ciężko nas pokonać. My się trochę śmiejemy, że czyta biblię dla sportowców albo książki psychologiczne, ale tak naprawdę na pewno to pomaga - dodaje Aleksandra Jagieło.

Złotka gromią Niemki! Jest brązowy medal!
Sprawdź, co powiedział Makowski po finale >

Siatkarki lubią go także za to, że publicznie nigdy ich nie krytykuje. Zawsze potrafi znaleźć wytłumaczenie dla słabszej gry. Makowski nie jest więc typem medialnego showmana, który strzela przed dziennikarzami bon motami. Wprost przeciwnie, jak ognia unika kontrowersyjnych wypowiedzi. I dotyczy to zarówno oceny swych zawodniczek, jak i przeciwników.

Kiedy dwa lata temu w Bydgoszczy odebrano mu pierwszy zespół, bo nie zdobył medalu na 25-lecie klubu, nie odszedł, choć miał dobre propozycje z kilku polskich klubów. Został jako koordynator pracy z młodzieżą.

Podczas mistrzostw Europy nigdy nie pozwolił sobie na próbę eksponowania własnej pozycji po przejęciu zespołu od Jerzego Matlaka. Nie siada podczas meczów na miejscu przeznaczonym dla pierwszego szkoleniowca kadry. Przy każdej okazji podkreśla zasługi Matlaka, który w ciągu 4,5 miesiąca stworzył nową reprezentację. - Nie mam zamiaru budować własnej pozycji na jego nieszczęściu. Dziękuję, że zaproponował mi współpracę - mówi Makowski.

W niedzielę po raz ostatni poprowadził reprezentację podczas mistrzostw Europy. W poniedziałek będzie już z powrotem w Bydgoszczy. Na początek dostanie prezent od swych zawodniczek z Centrostalu. Do albumu ze zdjęciami swymi i zespołu, który dostał od nich kilka lat temu, dojdą nowe fotografie, głównie te z Łodzi.



Więcej o: