ME. Siatkarek. Policzyć do trzech i skoczyć do bloku, czyli sposób na Rosję

To one stanowią o sile polskiego ataku. - Hiszpanki pokazały, że i Rosja jest ?do ugryzienia?. - Mam nadzieję, że nam się uda - mówi Joanna Kaczor. - Miałam wczoraj dobre przetarcie przed Rosją. Dziś też może okazać się potrzebna taka zmiana - dodaje jej zmienniczka, Natalia Bamber.
We wtorkowym meczu reprezentantki Polski w świetnym stylu pokonały Belgijki. Może to cieszyć, tym bardziej, że po gładkiej porażce 0:3 z Holandią znaków zapytania było sporo. Sporo było też krytyki pod adresem naszych siatkarek i sztabu szkoleniowego. Polki grały pod dużą presją - każde potknięcie w rundzie play-off byłoby jednoznaczne z utratą szans na półfinał Mistrzostw Europy. ( )

Kluczem do wygranej z Belgią było powstrzymanie niekwestionowanej liderki tej ekipy, De Carne. - Skupiałyśmy się na przygotowaniu do meczu z Belgijkami i chyba dobrze nam to wyszło, skoro De Carne miała problemy ze zmieszczeniem się w boisko. Bardzo fajnie ustawiłyśmy na nią blok - mówiła po meczu uradowana atakująca.

Jedna trzecia planu wykonana. W środę pora na kolejny krok, miejmy nadzieję - kolejne zwycięstwo. A to trudne zadanie, bo przeciwnikiem będzie zespół z najwyższej półki, jeden z faworytów turnieju. Recepta na Rosję? - Myślę, że trzeba zagrać bardzo, bardzo odważnie zagrywką. I dobrze odpowiedzieć, odbierając ich serwisy - bez dobrego przyjęcia ciężko nam się gra - analizowała Joanna Kaczor. - Wydaje mi się, że serwisem możemy pogonić Rosjanki, ale gra w obronie też będzie kluczowa. Właściwie jakiegokolwiek elementu siatkarskiego nie wymieniłabym, może okazać się istotny, chociaż zapewne blok, zagrywka i gra w obronie będą najważniejsze, aby powalczyć z Rosjankami o zwycięstwo - dodała druga atakująca polskiej reprezentacji.

Niestety, we wtorek wiele było powodów do radości, ale i wiele powodów do smutku. Naszych zawodniczek nie prowadził w zwycięskim spotkaniu Jerzy Matlak, który w tym czasie czuwał przy szpitalnym łóżku żony. Jego podopieczne nie pozostały obojętne - wygraną dedykowały szkoleniowcowi i w pomeczowych wypowiedziach podkreślały, że są z nim myślami. - Jest nam bardzo przykro, że nie ma z nami trenera Matlaka, że zaistniała taka sytuacja. Życzymy Pani Asi szybkiego powrotu do zdrowia. Mam nadzieję, że wtorkowym występem dałyśmy mu choć trochę radości - mówiła Asia Kaczor. - To jest jednak obciążenie - odpowiedziała Natalia Bamber pytana, czy nieobecność trenera zmobilizowała ją i koleżanki do lepszej gry. - Jest nam bardzo przykro w związku z tym, co się stało i mamy nadzieję, że wszystko będzie dobrze, na to liczymy. Musimy dalej grać, nie możemy się poddać. W pewnym sensie robimy to też dla niego, dla jego żony.

W środę o 17.30 mecz o wszystko. Nasze siatkarki, jak zapowiadają, poddać się nie mają zamiaru. Jak jednak uporać się z myślami, że każde potknięcie wykluczy je z gry o czwórkę? - Nie możemy tak myśleć - zastrzega Natalia Bamber - Chyba musimy podejść do tego meczu tylko jak do kolejnego na tym turnieju - na spokojnie. Tylko na nim się skupić, nie myśleć, że on jest dla nas jakąś szansą na kolejny etap, bo dodatkowej presji chyba nie możemy sobie stwarzać. Ze spokojem podejdziemy do tego spotkania. Sporo optymizmu przed tak ważnym spotkaniem wykazuje także pierwsza reprezentacyjna atakująca: - Hiszpanki pokazały, że i Rosja jest "do ugryzienia". Mam nadzieję, że nam się uda - kończy z uśmiechem Kaczor.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net - czytaj tutaj »


Więcej o: