Sport.pl

Polonia-Warbud Warszawa- Spójnia Stargard 97:84

Polonia-Warbud pokonała w Warszawie Spójnię Stargard 97:84. W niedzielę ostatnia kolejka pierwszego etapu rozgrywek PLK. Warszawiacy w derby Mazowsza zmierzą się w Pruszkowie z Blachami Pruszyński.
Stargardzianie nie byli faworytami w meczu ze znakomicie grającą w tym sezonie Polonią. Ale kilka razy pokazali, że na pewno nie są zespołem tak słabym jak wskazuje ich przedostatnie miejsce w tabeli. Zespół Jarosława Zyskowskiego dobrze rozpoczął ten mecz. W 11. minucie po rzucie za trzy Andriusa Jurkunasa gospodarze prowadzili 25:18. Później dzięki wspaniałej grze Gorana Kalamizy, który w tym meczu trafiał z każdej pozycji (8/9 z gry - 88,9 proc., 2/2 w rzutach wolnych) i na dodatek doskonale rozgrywał (osiem asyst) oraz Walterowi Jeklinowi, który w pierwszj połowie trafił dwa razy za trzy wygrywali nawet 52:38.

Nie zabrakło także efektownych zagrań. na początku drugiej połowy otoczony ze wszech stron pod koszem Spójni Jurkunas podał piłkę za głową do Jamesa Havrilli, a ten z impetem wpakował ją do kosza. Niestety minutę później litewski skrzydłowy popełnił piąty faul i resztę spotkania musiał oglądać z ławki rezerwowych. Od tej pory zaczęły się kłopoty Polonii.

Stargardzianie w trzeciej kwarcie przyspieszyli grę i dzięki skutecznym akcjom Dalibora Petrovicia, który w tej części meczu zdobył aż 13 z 18 punktów oraz Kevina Turnera i Rashida Atkinsa dogonili Polonię. W 28. minucie był remis 63:63. Wówczas jednak kolejny raz za trzy trafił Kalamiza. Chwilę później po nieprawdopodobnie szybkiej akcji zakończonej potężnym wsadem punkty zdobył bardzo efektownie grający w całym meczu John Taylor i warszawiacy objęli prowadzenie, którego już nie oddali do końca. Nie bez znaczenia dla wyniku meczu było to, że gospodarze zdecydowanie wygrali walkę o zbiórki (43-31).