ME siatkarek. Taka kadra medalu nie zdobędzie

Nie tak miało być. Męczarnie z Hiszpanią dla optymistów były tylko trudnym startem w drodze po medal. Dla pesymistów to jednak ewidentny znak, że medalu dla Polski w mistrzostwach Europy nie będzie - pisze Marian Kmita, szef sportu w Polsacie i felietonista Gazety Wyborczej.
Fatalne przyjęcie zagrywki i zaskakująca nieskuteczność naszej czołowej bombardierki Joanny Kaczor dawały poważne powody do niepokoju. Spacerek z Chorwacją niewiele poprawił samopoczucie, bo też przeciwnik to był żaden. Z niepokojem czekaliśmy więc na niedzielny mecz z Holandią, który miał odpowiedzieć na pytanie o faktyczną siłę polskiej reprezentacji. Jak się okazało, wszystkie złe duchy z fatalnego spotkania z Hiszpanią w komplecie dały o sobie znać. Nieskończone przez Kaczor dwie proste, przechodzące piłki na początku spotkania spętały ręce, nogi i przede wszystkim głowy Polek do końca spotkania. Przyjęcie znów było dramatycznie złe, a atak irytująco nieskuteczny. Trener Jerzy Matlak przypomina człowieka bezradnego, który niespecjalnie wie, co się dzieje na placu boju. Jego wsparcie mentalne dla zespołu jest zerowe. Nie pomogło ponad 13 tys. widzów zgromadzonych w łódzkiej Arenie, Polki w zwycięstwo zwyczajnie nie wierzyły i Holenderki zdemolowały je niczym bokser wagi ciężkiej zdecydowanie lżejszego rywala. Żal było patrzeć. Żal tym bardziej, że dyspozycja Polek podczas meczów w letnim cyklu Grand Prix dawała nadzieję na zwyżkę formy przed najważniejszym turniejem tego roku.

Jest odwrotnie. Kaczor, Barańska, Zenik czy Maj zdają się grać zdecydowanie gorzej niż miesiąc temu. Może paraliżuje je olbrzymia presja i odpowiedzialność za oczekiwania kibiców spotęgowane jeszcze przez graczy Daniela Castellaniego w Turcji. A może popełniono błąd w przygotowaniach? Trzeba o to pytać trenera Matlaka, tylko czy on wie, skoro wszystko, co dzieje się z reprezentacją, jest wielkim przypadkiem? Przypomina grę w ruletkę, niestety, w tej rosyjskiej odmianie z jednym nabojem w rewolwerze. W niedzielę ta kula wylądowała w głowach naszych reprezentantek. W takiej sytuacji medalu - chyba - nie będzie.

Trudno. Niech teraz nasze panie i ich trener, zwolnieni z medalowej presji, ochłoną i do końca turnieju zagrają dobrze i ambitnie. Na to nasi kibice - i ci w łódzkiej hali, i ci przed telewizorem - zasłużyli. Im się to od naszej reprezentacji zwyczajnie należy.

Polska - Holandia 0:3 Polki dalej od medalu »