Kolarskie MŚ. Fabian Cancellara mistrzem świata w jeździe na czas. Triumf mięśni i technologii

Fabian Cancellara został mistrzem świata w jeździe na czas elity. Drugiego na mecie Szweda Gustava Larssona wyprzedził o półtorej, a Polaków Macieja Bodnara i Bartosza Huzarskiego o kilka minut.
Dojeżdżając do mety Szwajcar zachował się jakby wygrywał wyścig ze startu wspólnego. Podniósł się z roweru, jedną rękę uniósł do góry, drugą pokazywał z dumą na grecki krzyż szwajcarskiej flagi na swojej koszulce. Wypracował sobie na tyle gigantyczną przewagę, że nie musiał patrzeć na czas, liczyć cennych sekund. Już na zakończenie pierwszej z trzech rund (każda liczyła 16,6 km) wyprzedzał Niemca Tony Martina o 38 s. Nie okazał chwili słabości do mety. Od tegoż samego Martina przyjechał szybciej o 2 i pół minuty. Szwajcar rozłożył rywali na łopatki.

Cancellara nie pozostawił miejsca przypadkowi. Zdobycie mistrzostwa świata w ojczyźnie było dla niego ciut ważniejsze niż tytuł wywalczony przed trzema laty w Salzburgu i rok później w Stuttgarcie. Ostatnie tygodnie podporządkował temu celowi, zaplanował swój sukces. Jak w szwajcarskim zegarku.

Nie przejechał całej Vuelty w której przez kilka dni był liderem. Wycofał się i przyjechał do Lugano gdzie poddał się katorżniczym przygotowaniom. W ostatnią sobotę, kiedy David Millar wygrywał czasówkę w Toledo (Brytyjczyk nieoczekiwanie nie pojawił się w Mendrisio) Cancellara spędził siedem godzin na rowerze jeżdżąc za motorem prowadzonym przez swojego trenera Bjarne Riisa. W deszczu. - Czas mijał, a on jeszcze bardziej przyśpieszał - powiedział Riis. - Jest w życiowej formie.

Na czasówkę firma Specialized przygotowała mu rower nazwany przez nich BG Fit System (BG od Body Geometry). Wszystko: siodełko, rama, pedały, koła, najmniejsza śrubka i Bóg wie co jeszcze było dostosowana do warunków fizycznych Cancellary. Pozycja na tej maszynie opracowana została po specjalnych badaniach w tunelach aerodynamicznych. Jazda indywidualna na czas to już nie tylko zwycięstwo mięśni, ale i - jak w formule 1 - technologii. Zastanawiające, że na rowerze tej samej firmy drugie miejsce zajął kolega z drużyny Cancellary Saxo Bank - Gustav Larsson. W niedalekiej przeszłości wielkie zwycięstwa na czas Lance'a Armstronga również były efektem nowoczesnych rowerów firmy Trek.

Szwajcar na razie wykonał plan minimum. W niedzielę będzie walczył o zwycięstwo w wyścigu ze startu wspólnego, gdzie technologia, ale i też zdolności indywidualne nie będą miały decydującego znaczenia. Liczyć się też będzie siła reprezentacji. Najsilniejszą mają Włosi i Hiszpanie. Odkąd istnieją mistrzostwa świata zawodowców czyli od 1995 roku nikomu nie udało się wywalczyć dwóch złotych medali. Najbliżej tego 14 lat temu był Miguel Indurain.

Polacy pojechali poniżej oczekiwań. Pecha miał Bartosz Huzarski. Wywrócił się na pierwszych kilometrach. Mimo to przyjechał 33. Maciej Bodnar wypadł dużo gorzej niż we Vuelcie w której zajmował na czasówce 11 i 10. miejsce. W czwartek był 59.

Kolarskie MŚ - "Spartakus" Cancellara i inni »