Kto chce Ebiego Smolarka w HSV?

Ebi Smolarek przeszedł testy wydolnościowe w klubie lidera Bundesligi, ale trener Bruno Labbadia chce go jeszcze dokładnie sprawdzić przed zaproponowaniem kontraktu
We wtorek bezrobotny od kilku tygodni reprezentant Polski zaczął testy w zespole z Hamburga. Przeszedł badania sprawnościowe, potem potrenował z drużyną i... wrócił do Rotterdamu. Przyjedzie dopiero na czwartkowe zajęcia, bo w środę wieczorem HSV gra w Pucharze Niemiec z VfL Osnabrueck. - Trener Bruno Labbadia powiedział, że przed podjęciem decyzji dokładnie przyjrzy się Polakowi. Nie chce popełnić błędu. Nam wydaje się, że pomysł ściągania piłkarza w środku sezonu w ogóle mu się nie podoba. Przekonali go działacze. Teraz Ebi musi pokazać, że warto na niego postawić. W klubie twierdzą, że Polak jest w niezłej formie - mówi dziennikarz, który obserwował trening Hamburga.

Czy to może przekonać Labbadię, który mówił, że potrzebuje piłkarza zdolnego grać na wysokim poziomie. I to od zaraz.

Od zwolnienia Smolarka z Racingu Santander minął już miesiąc. Polak zatrudnił prywatnego trenera i codziennie z nim ćwiczył. Nie stracił formy fizycznej. Gdy przyjechał na zgrupowanie reprezentacji przed meczami z Irlandią Północną i Słowenią, brakowało mu tylko zajęć z piłką. Nadrobił to w tydzień i w obu spotkaniach należał do najlepszych w słabej polskiej drużynie.

- Jestem w formie. Czuję to. Ale zobaczymy, co z tego wszystkiego wyjdzie - mówił pewny siebie Smolarek po wtorkowym treningu. Labbadia określił go jako "bardzo ciekawego gracza o ogromnych możliwościach". Niemieckie media cytują opinię Guya Demela, pomocnika HSV, który w 2005 roku - podobnie jak Polak - był zawodnikiem Borussii Dortmund: - To naprawdę dobry chłopak z dobrym charakterem.

Tylko czy jeśli dojdzie do podpisania kontraktu, przygoda 27-letniego napastnika z liderem Bundesligi potrwa dłużej niż kilka miesięcy? W Hamburgu niezwykle silną pozycję ma Paolo Guerrero. Peruwiańczyk zaczął sezon od czterech zdobytych bramek, dzięki którym HSV jest pierwszy w tabeli. Ale teraz pół roku - a według bardziej pesymistycznych informacji nawet dziewięć miesięcy - spędzi na leczeniu kontuzjowanego kolana. Klub obawia się, że bez niego nie utrzyma miejsca w czołówce, bo innych wartościowych graczy w ataku nie ma.

Potencjalni konkurenci nie są wymagający. Jedynym bardziej doświadczonym jest Chorwat Mladen Petrić. Ale wsparcia nie ma teraz żadnego. Labbadia może wybierać między nieskutecznym 23-letnim Marcusem Bergiem i juniorami - Maximilianem Beisterem i Tunayem Torunem - którzy dotychczas nie byli brani pod uwagę przy ustalaniu składu na mecze Bundesligi. "Hamburger Abendblatt" pisze o nich jako o perspektywicznych, ale jeszcze niezdolnych, by grać na poziomie ekstraklasy. Smolarek już teraz - bez treningów z zespołem - postrzegany jest jako znacznie ciekawsze rozwiązanie. Ale tylko do powrotu Guerrero. Kiedy Peruwiańczyk będzie zdrowy, Polak znów może mieć problem - chyba, że do tego czasu podbije Hamburg. - Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby notowania Guerrero spadły - ma mieć obie nogi chore, a nie jedną? To ponury żart, kontuzja niczego nie zmieniła, ciągle jest najważniejszy - mówi niemiecki dziennikarz. W Hamburgu nie mówi się o szukaniu następcy Peruwiańczyka, a bardziej krótkoterminowego zastępcy. Smolarek musiałby nagle stać się gwiazdą Bundesligi, żeby przebić go popularnością.

Umiarkowanie zadowoleni z pomysłu ściągnięcia Polaka są kibice. W sondzie "Hamburger Abendblatt" nieco ponad 40 proc. internautów uważa, że klub powinien zatrudnić Polaka.

Liczba Ebiego

504

dni mija dziś od ostatniego pełnego meczu Smolarka w klubie. 7 maja 2008 r. Ebi zagrał 90 minut w spotkaniu Racingu z Sevillą (0:3)

Markus Berg: Potrzebujemy napastnika w HSV »