Stefan Majewski: Wydobędę z piłkarzy to, co najlepsze

- Gdybym nie widział szansy, by wygrać, nie podjąłbym się tej pracy. Nie zadowolę się przeciętnością, podejmuję się ciężkich wyzwań. To nie jest misja samobójcza. Żeby pracować w sporcie, nie można bać się ryzyka, kalkulować - mówi w rozmowie z Robertem BłońskimStefan Majewski, który poprowadzi Polskę do końca eliminacji MŚ w RPA.
Selekcjoner zapowiada, że skorzysta ze wszystkich najlepszych piłkarzy, którzy są w dobrej formie. Nie będzie patrzył na wiek, nie będzie próbował na siłę robić rewolucji. Nie ma też nic przeciwko powoływaniu piłkarzy o polskich korzeniach, którzy od lat grają za granicą. - Będę szukał najlepszych. Jeśli jest szansa, że można komuś dać paszport i on wzmocni kadrę, należy to zrobi - mówi. O swoich oczekiwaniach wobec pracy z kadrą opowiada w rozmowie z Robertem Błońskim.

Piłkarze narzekają na pana. Że surowy.

- Więcej jest takich, którzy po współpracy ze mną czegoś się nauczyli. Nie ma człowieka, na którego nikt by nie narzekał. Jestem wyrazisty, każdy ma o mnie jakieś zdanie. Tak, wymagam od innych, ale najwięcej od siebie. W sporcie, jeśli ktoś nie chce się wspiąć na wyżyny umiejętności i możliwości, nic nie osiągnie. Wygrywa lepszy, minimaliści nie mają szans.

Nie obawia się pan reakcji kibiców na Stefana Majewskiego?

- Bez względu na to, co napiszą o mnie media, kadra zawsze miała, ma i będzie mieć kibiców. Oni się nie odwrócą od drużyny. Chcą widzieć dobrze grającą reprezentację Polski. Jeśli zobaczą, będą ją wspierać.

Ale kibice chcą mieć gwarancje, że na ławce jest selekcjoner, który tę kadrę odpowiednio wybierze, zmotywuje, przygotuje taktycznie itd... Pana zdaniem, Stefan Majewski, to gwarantuje?

- Kibic wie, że przed pierwszym meczem nie wolno nikogo oceniać. Dlatego mówiłem o kluczowym znaczeniu pojedynku z Czechami.

Pan będzie miał pięć dni i sześć-siedem treningów, by przygotować zespół.

- Wiem. Prawdziwi kibice nie odwrócą się od drużyny, kadra ich przyciąga. Nie boję się przed meczem. Jestem przekonany, że reakcja kibiców będzie pozytywna. Kluczem do tego będzie gra zespołu. Dobry mecz ludzie docenią i pomogą. Czasu na przygotowanie zespołu, by grał tak jak tego chcę, zostało niewiele. Ale, co dla jednego za mało, drugiemu wystarczy. Przecież wielu z tych piłkarzy, których powołam, grało bądź gra dobrze w piłkę. Tego się nie zapomina. Ja mam z nich wydobyć to, co najlepsze. Niech pokażą to na boisku. Wiem, że potrafią.

Sylwetka: Stefan Majewski

Brązowy medalista mistrzostw świata w 1982 roku - w meczu o trzecie miejsce strzelił gola Francuzom, a prowadzona przez obecnego wiceprezesa PZPN Antoniego Piechniczka Polska wygrała 3:2. Piechniczek i Grzegorz Lato - kolega z tamtej srebrnej reprezentacji - zdecydują do końca roku, kto poprowadzi kadrę podczas Euro 2012 na boiskach Polski i Ukrainy.

17 września Majewski został tymczasowym selekcjonerem reprezentacji Polski. W styczniu skończy 54 lata. Do 1978 r. związany był z klubami bydgoskimi, zimą 1978 r. trafił do Legii. W debiucie ze Śląskiem Wrocław strzelił dwa gole. Po pięciu latach w Warszawie, w 1984 roku, wyjechał do RFN, gdzie grał w Kaiserslautern. Karierę skończył w II-ligowym Freiburgu.

W kadrze debiutował 30 sierpnia 1978 r. Na MŚ w Hiszpanii wystąpił we wszystkich siedmiu meczach. W drużynie narodowej rozegrał 40 meczów, strzelił cztery bramki.

Jako trener pracował m.in. w Polonii Warszawa, Amice, Zagłębiu Lubin, Świcie Nowy Dwór, Widzewie i Cracovii. Bez większych sukcesów. W połowie lat 90. w Polonii wysłał piłkarzy do pracy w sklepie, a dzień przed występem w I lidze dyskwalifikował za grę w amatorskich szóstkach. W Amice odsunął od drużyny Ryszarda F. "Fryzjera" herszta mafii, która ustawiała wyniki całej ligi.

"Wiem, że piłkarze potrafią" - czytaj cały wywiad ze Stefanem Majewskim »