Ekstraklasa: Szczytowanie po polsku

To możliwe tylko w naszej ekstraklasie. Lider i wicelider tabeli przed siódmą kolejką mierzą się w bezpośrednim meczu na wynajętym, antycznym stadionie w Sosnowcu, na który raczy przyjść z tej okazji raptem 3 tys. widzów.
Wyjątkowość polskiego hitu zawiera się zresztą również w innych kategoriach. O ile Wisła Kraków jest nałogowym uczestnikiem spotkań na szczycie, o tyle Polonia Bytom dostąpiła (za)szczytu pierwszy raz od pewnie z górą 40 lat. Klub, który jeszcze dwa lata temu grał w drugiej lidze, a przed rokiem dostał ekstraklasową licencję, choć kompletnie na nią nie zasługiwał, nagle z roli pariasa przesuwa się do pierwszego rzędu rozdających ligowe karty. Cud? Przypadek? Stała tendencja? Poczekajmy z odpowiedziami, mimo że niektórzy już kreują trenera Jurija Szatałowa na zbawcę, a Grzegorza Podstawka na wielkiego napastnika.

Na razie bytomski przypadek skłania raczej do niewesołych skojarzeń. Oto okazuje się, że nawet bez znanych nazwisk można sklecić zupełnie przyzwoity skład, a zespół o średniej wieku podstawowej jedenastki 28,1 lat gra w sposób, który wystarcza, by pokonać większość ligowych rywali i zremisować z mistrzem.

Ale bytomianie radzą sobie nie tylko na boisku. Na mecz w Sosnowcu oficjalnie nie mogli być wpuszczani kibice Polonii. Jakie wyjście znalazł klub? Naprędce zorganizował konkurs SMS-owy, którego zwycięzca dostał akredytację dziennikarską serwisu internetowego Polonii, bezpłatny przejazd na mecz, koszulkę plus możliwość współtworzenia relacji live.

Znacznie ciekawszy był sobotni mecz obu drużyn w Młodej Ekstraklasie. Polonia pokonała Wisłę 3:2, dwukrotnie obejmując prowadzenie w ostatnich dziesięciu minutach i strzelając rozstrzygającego gola w ostatniej. Czy te nazwiska to przyszłość obu klubów i polskiej piłki? Polonia: Widawski - Dzionsko (Majsner), Kulpaka, Nazar (Paszliński), Urbaniak (Franiel) - Królikowski (Nowicki), Prodanović, Dreszer, Świerczok (Niewiedział), Konieczny - Luksys (Ślifirczyk). Wisła: Cebanu - Kozieł, Rajfur, Cyzio, Cygal - Burliga, Zalewski, Rado (Ligienza), Janik, Batko (Jeleń) - Leszczak (Papież)

Co jeszcze działo się w 7. kolejce?

Piątkowe spotkanie Zagłębie Lubin - GKS Bełchatów było nie tylko derbami skarbu państwa, ale i potyczką pełną zwłaszcza trenerskich podtekstów. I Franciszek Smuda, i Rafał Ulatowski pracowali już kiedyś w Lubinie, ten drugi do czwartku był asystentem szkoleniowca reprezentacji Polski - na którą to posadę nie ukrywa apetytu Smuda. Mecz 13. zespołu z 15. przed tą kolejką skończył się remisem, co oznacza, że o ile Zagłębie bez Smudy tylko przegrywało, o tyle ze Smudą nie przegrywa wcale. I jeszcze jedno - pomyśleć, że jeszcze przed dwoma laty byłby to superpojedynek mistrza z wicemistrzem

W meczu Ruch Chorzów - Cracovia bezpośrednie starcie napastników po przejściach zdecydowanie wygrał Andrzej Niedzielan. Strzelił drugiego gola dla gospodarzy, pokazał kilka świetnych zagrań, szybko wybiegał na pozycję - i kompletnie usunął w cień innego powracającego z piłkarskiego niebytu, czyli Radosława Matusiaka. Gracz Cracovii prawdopodobnie w ogóle nie zauważył, że bierze udział w meczu. Jeszcze o Ruchu - obwoływanie chorzowian rewelacją sezonu nie jest czasem trochę przedwczesne? Spójrzmy, z kim do tej pory wygrali: Piastem, Arką, Zagłębiem, Polonią Warszawa i Cracovią...

Po meczu Korona - Śląsk można już chyba się zastanawiać: skąd właściwie wzięła się opinia, że wrocławianie to zespół grający bezkompromisowo i ładnie dla oka. Już w poprzednim sezonie mieli najwięcej remisów w lidze (12), teraz nie rozstrzygnęli trzeciego meczu z rzędu. Poziom ich gry również nie przypomina poezji - akcje zawiązują rzadko i z mozołem, punkty dosłownie wydrapują z murawy.

Arka Gdynia i Polonia Warszawa zaliczyły kolejne antyosiągnięcia. Pierwsi znów nie wygrali (i nie strzelili gola) u siebie, drudzy w czwartym kolejnym meczu nie trafili do bramki przeciwnika.

Pierwszy raz od 10 maja i pamiętnego przegranego meczu o mistrzostwo Polski w Krakowie z Wisłą w podstawowej jedenastce Legii Warszawa wybiegł Takesure Chinyama. Oczywiście koncertowo zmarnował kilka okazji, ale raz trafił, a jego drużyna strzeliła gdańskiej Lechii tyle goli, ile w poprzednich pięciu kolejkach razem.

Poznański Lech chyba wraca do równowagi i ligowej czołówki - po mało chlubnej serii trzech spotkań, w których wywalczył raptem punkcik, teraz wygrał drugi mecz z kolei. Sinusoida wyników Odry Wodzisław osiąga punkt najniższy. Po dwóch porażkach i dwóch zwycięstwach teraz trzecia wpadka z rzędu.

W ubiegłym sezonie zaledwie w trzech meczach z udziałem Piasta Gliwice padały więcej niż dwa gole. W tych rozgrywkach gliwiczanie już zdołali rozegrać aż cztery takie spotkania, choć w ich spotkaniu z Jagiellonią goli nie było wcale. A białostocczanie przedłużyli passę wyjazdowych meczów bez wygranej do 26.

Sportowo i towarzysko

Zdaje się, że jeżeli PZPN chciał wybrać na selekcjonera kadry kogoś najbardziej ze związkiem identyfikowalnego - trafił bez pudła. Popularne na polskich stadionach hasło "Jeb PZPN" znalazło przedłużenie podczas meczu Lech - Odra, kiedy najnowszego trenera reprezentacji trybuny przeraźliwie wygwizdały. Afront był tym większy, że miał miejsce na stadionie we Wronkach, czyli tu, gdzie Stefan Majewski spędził kilka lat trenerskiej kariery.

Paweł Magdoń gra w GKS Bełchatów od wiosny 2007 r. Mógł w tym czasie rozegrać 82 mecze ligowe, rozegrał 26. Kosztował 300 tys. euro, bełchatowianie sprowadzali go z Płocka jako gwiazdę ligi, reprezentacyjnego obrońcę. W piątek w meczu z Zagłębiem grał.

Jedenaście goli 7. kolejki strzelili przedstawiciele sześciu narodowości: pięciu Polaków , dwóch Serbów , Brazylijczyk , Nigeryjczyk, Słowak i obywatel Zimbabwe

Więcej na blogu Jacka Sarzało »