Igrzyska niesłyszących. Tajwańskie łamanie bariery dźwięku

Sportowcy niesłyszący podczas swoich igrzysk - Deaflympics - potrafią porwać tłumy na trybunach. I wcale nie potrzebują słyszeć sędziego
Jeszcze nigdy Tajwan nie gościł większej imprezy sportowej niż igrzyska niesłyszących. Jeden z najbardziej rozwiniętych i najbogatszych krajów Azji nie ma bowiem co liczyć na uzyskanie praw do organizacji ważnych zawodów. Za każdym razem sprzeciwią się Chiny.

Deaflympics, tak jak igrzyska niepełnosprawnych (Paralympics), są sankcjonowane przez MKOl. Najlepsi niesłyszący sportowcy - medaliści Deaflympics - należą do czołówki w swoich krajach, choć rzadko przebijają się na normalne igrzyska olimpijskie. Najlepsi polscy lekkoatleci niesłyszący - Magdalena Bachmatiuk w trójskoku (srebro w Tajpej) czy biegacz Rafał Nowak (złoto) - regularnie zajmują na mistrzostwach Polski miejsca w pierwszej szóstce.

Dlatego w wielu konkurencjach poziom rywalizacji na Deaflympics jest wysoki. Tam, gdzie jest niższy, zawodnikom nie brakuje zapału i sportowej złości. - Stop! Stop! - darł się sędzia podczas meczu waterpolo. Ale piłkarze wodni Węgier i USA dalej gonili za piłką, podtapiali przeciwnika. Po chwili połowa zawodników w wodzie wiedziała już, że sędzia przerwał grę, ale kilku grało dalej. W wodzie trudno jest używać języka migowego...

Właśnie komunikacja między sędziami a zawodnikami to jedno z największych wyzwań dla organizatorów i główna różnica między zawodami słyszących i niesłyszących. Na stadionie lekkoatletycznym biegacze ruszają po zapaleniu się zielonego światła. W grach zespołowych sędziowie używają gwizdków, ale także rozstawionych dookoła boiska migających lamp. Lampy przerywają walki niesłyszących w taekwondo.

- Gdy startuję ze słyszącymi, po prostu zerkam na tor obok i skaczę, gdy rywalki już wystartowały. Dlatego na pierwszej długości basenu jestem zwykle ostatnia, ale na finiszu zawsze odrabiam... - śmieje się Tseng Shu-ning, cudowne dziecko tajwańskiego pływania, która była twarzą igrzysk niesłyszących w Tajpej. - Podczas Deaflympics nie mam tego problemu, wszyscy mamy równe szanse...

Wielkie plakaty z Tseng Shu-ning, "tajwańskim delfinem", promowały igrzyska w metrze, autobusach, na lotnisku. Nastolatkę pokazywano też co chwila w telewizji. Stała się inspiracją dla niesłyszących i niepełnosprawnych na Tajwanie. Shu-ning, odkąd zaczęła trenować pływanie, znacznie poprawiła wyniki w szkole. W ciągu kilku lat z dziecka mocno opóźnionego w rozwoju stała się jedną z najlepszych uczennic w klasie.

Podczas Deaflympics w kwalifikacjach na 200 m żabką płynęła pierwsza, ale na półmetku zasłabła. Wyciągnięto ją z basenu, wymiotowała... - Shu-ning nie wytrzymała presji. Chciano z niej zrobić sportową megagwiazdę, ale przecież to tylko cicha nastolatka mająca problemy w kontaktach z otoczeniem - mówili potem tajwańscy dziennikarze.

Takie mecze jak Węgry - USA w waterpolo pokazują różnice w podejściu do sportu niesłyszących w różnych krajach. Węgrzy przysłali na Deaflympics młody, świetnie zgrany zespół, który deklasował rywali i zdobył złoto. Amerykanie zaś siedmiu niesłyszących studentów lubiących bawić się piłką w basenie, bez żadnego rezerwowego. Po kilku minutach walki z brutalnie grającymi Węgrami ledwie utrzymywali się na wodzie ze zmęczenia i przegrywali 8:0. Mecz skończył się wynikiem 27:6 dla Węgrów.

Deaflympics zostały zdominowane przez kraje postradzieckie, w których sportowcy niesłyszący są nadal częścią finansowanego przez państwo szkolenia centralnego. Kraje zachodnie, gdzie sport niesłyszących jest kompletnie amatorski, zostały daleko w tyle. Klasyfikację medalową wygrała Rosja (98 medali, 29 złotych), przed Ukrainą (67 medali, 20 złotych). Amerykanie zdobyli zaledwie 22 medale (mniej od Białorusi). Niemcy mieli zaledwie 3 złote medale, a Brytyjczycy - jeden. Polska była 27. w klasyfikacji medalowej (złoto Rafała Nowaka w biegu na 3000 m z przeszkodami).

Sukces na euroBaskecie a organizacja Igrzysk Olimpijskich »