ME w tenisie stołowym. Srebrne zaskoczenie Polek. Przegrały z Holandią 1:3

- Ale numer, jesteśmy w finale - mówił tuż po wygranej z Chorwacją Zbigniew Nęcek, trener Polek. Li Qian, Xu Jie i Natalia Partyka sensacyjnie wywalczyły w Stuttgarcie pierwszy w historii medal mistrzostw Europy w drużynie - srebrny.
Polki były objawieniem turnieju. Jeszcze w grupie eliminacyjnej rozbiły 3:0 Węgierki, wicemistrzynie Europy z ubiegłego roku. W kolejnych meczach było już tylko lepiej. Zwycięstwa po 3:1 z Niemkami i Chorwatkami nieoczekiwanie otworzyły podopiecznym Zbigniewa Nęcka drogę do finału.

Nigdy dotąd Polki nie zdobyły medalu, najbliżej półfinału były w 1958 i 1970 roku, gdy zajęły piąte i szóste miejsce. Jednak odkąd najpierw Xu Jie, a później Li Qian otrzymały polskie obywatelstwo, potencjał polskiego zespołu wzrósł znacząco, ale dopiero nowy trener zdołał go wykorzystać. - Wiedziałem, że zespół ma duże możliwości, dlatego postawiłem na drużynówkę, ale o srebrze nawet nie marzyłem - mówi Nęcek.

Przed finałem fizjoterapeuta dr Aleksander Gryckiewicz zaproponował wycieczkę do ZOO, aby dziewczęta zregenerowały się psychicznie. - Pierwszy raz od 20 lat jakiś trener pozwolił mi wziąć sprawy w swoje ręce - śmiał się. Fortel przyniósł efekty. Wszystkie wyszły bojowo nastawione, ale nie usztywnione. Niewiele brakowało, aby finał zakończył się sensacją. Qian doskonale rozpoczęła, mimo że ustawienie gier nie było po myśli trenera. - Li Jiao to szalenie trudna przeciwniczka dla defensorek, nigdy dotąd z nią nie wygrałam - cieszyła się Qian. Niestety kolejna z Holenderek, Li Jie, pokazała, że ma nerwy ze stali i wyrównała kosztem Natalii Partyki.

Jednak bitwę na wagę złota rozegrała się pomiędzy Xu Jie i 40-letnią Eleną Timiną. Holenderka kładła się na podłodze, niesportowo pokrzykiwała i jęczała głośno jak Szarapowa, aż w decydującym secie wyprowadziła z równowagi naszą reprezentantkę. W rozstrzygającym pojedynku nie wystarczyła wielka ambicja Partyki. Li Jiao wykorzystała olbrzymie doświadczenie i w trzech setach zapewniła Holandii drugi z rzędu mistrzowski tytuł.

Sukces Polek nie byłby możliwy bez fantastycznej postawy Qian, która wygrała wszystkie dziewięć spotkań, ale na medal wyjątkowo równo zapracowały wszystkie, gdyż potrafiły wyręczyć koleżankę, gdy ta miała słabszy dzień.

Paradoksalnie, trener który jako pierwszy poprowadził żeński zespół do medalu nie zamierza kontynuować współpracy z PZTS. Jeszcze przed wyjazdem do Niemiec Nęcek wycofał swoją kandydaturę na trenera kadry, ale podpisał kontrakt do końca roku, żeby nie zostawiać reprezentacji w trudnej sytuacji. Zapowiedział jednak, że wcześniejsza decyzja była w pełni przemyślana i nawet medal jej nie zmieni. Kolejnemu trenerowi zostawi więc "samograja", ale i wyjątkowo wysoko zawieszoną poprzeczkę.

Tak grały Polki:

IV mecz: Czwarta część finału bez historii. Natalia Partyka przegrała 0:3 (8:11, 6:11, 1:11) z Li Jiao, zwłaszcza w ostatnim secie nie potrafiła przeciwstawić się rywalce, i zdobyła tylko 1 punkt.

III mecz: W trzeciej partii znów Holenderka okazała się lepsza ale ten mecz miał dramatyczny przebieg. Obie zawodniczki wygrywały na przemian sety. W decydującym Xu Jie (Polska) straciła kilka punktów na początku i do końca nie odrobiła straty. Ostatecznie przegrała Polka przegrała z Holenderką 2:3 (6:11, 11:7, 9:11, 11:5, 11:7).

II mecz: W drugim spotkaniu Natalia Partyka gra z Li Jie. Pierwszego seta wygrała Polka, ale w kolejnych lepsza okazała się Li Jie. Polka przegrała tę partię 1:3 (11:6, 6:11, 7:11, 7:11)

I mecz: W pierwszym meczu Li Qian wygrała pierwsze dwa sety. Trzeciego oddała rywalce Li Jiao, ale w ostatnim znów okazała lepsza od Holenderki i wygrała 3:1 (11:8, 11:8, 7:11, 11:7)

W męskim finale Niemcy zagrają z Duńczykami - czytaj tutaj »