Listkiewicz: Grant mógł prowadzić kadrę zamiast Beenhakkera

Avram Grant zgłosił chęć objęcia piłkarskiej reprezentacji Polski już po nieudanych dla nas mistrzostwach świata w Niemczech. Rozmawiałem z nim wówczas o tym bardzo poważnie, ale ostatecznie zdecydowałem się na Leo Beenhakkera. Dziś uważam Granta za jeszcze lepszego kandydata, bo w międzyczasie prowadząc Chelsea zyskał ogromne doświadczenie w futbolu na najwyższym poziomie - mówi Sport.pl były prezes PZPN, Michał Listkiewicz
- Nie uważam, żeby Beenhakker skompromitował ideę obcokrajowca jako trenera reprezentacji Polski. Być może niepotrzebnie przedłużyłem z nim kontrakt o dwa lata jeszcze przed Euro 2008, ale chciałem, żeby mógł spokojnie skoncentrować się na turnieju. Dziś uważam, że dobry cudzoziemiec to nadal dobry pomysł - mówi Listkiewicz. - Byle nie Lothar Matthaeus, bo świetnie wiem od znajomych Węgrów jakie mieli z nim kłopoty, gdy prowadził ich kadrę. Ale Grant to ciekawy pomysł. On od dawna myślał, żeby prowadzić naszą kadrę. Jest uczuciowo związany z Polską, bo stąd pochodzi rodzina jego ojca, który jako jedyny z niej przeżył holokaust. Proponował swoją osobę gdy szukaliśmy następcy Pawła Janasa i kiedy rozmawialiśmy okazało się, że nawet trochę mówi po polsku. bardzo się cieszę, że Grzegorz Lato zdecydował się z nim spotkać - mówi Listkiewicz.

Zdaniem byłego prezesa PZPN związek powinien powalczyć także o obecnego trenera reprezentacji Chorwacji, Slavena Bilića, którego kontrakt z federacją wygasa po mistrzostwach świata i ogłosił, że na pewno go nie przedłuży. - To młody, ambitny, niezwykle charyzmatyczny trener. Dlaczego nie spróbować? Gdybyśmy mieli jednak szukać tylko wśród polskich trenerów to uważam, że najbardziej na posadę selekcjonera zasługuje Franiszek Smuda - dodaje Listkiewicz.

Debata Sport.pl: Dlaczegóż to następcą Beenhakkera koniecznie musi być Polak?
Beenhakker w gronie kandydatów na trenera Kostaryki