Wasilewski: Z bólu aż gryzłem poduszkę

PRZEGLĄD PRASY. Piłkarz Anderlechtu, który kilka tygodni temu doznał poważnej kontuzji złamania nogi podczas ligowego meczu ze Standardem Liege udzielił pierwszego wywiadu. - W szpitalu przeszedłem łącznie cztery operacje. Najgorzej było po czwartej. Żona mówiła, że z bólu aż gryzłem poduszkę - zdradza w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Wasilewski.
- Wciąż doskonale pamiętam tę sytuację. Byłem cały czas przytomny. Choć ból był wręcz nie do opisania. Od razu podali mi silne leki przeciwbólowe i przewieźli do szpitala. Tam przeszedłem łącznie cztery operacje. Najgorzej było po czwartej. Żona mówiła, że z bólu aż gryzłem poduszkę. Nigdy wcześniej takie czegoś nie przeżyłem. Żeby zrozumieć co czułem, trzeba samemu przez to przejść. Ale oczywiście nikomu czegoś takiego nie życzę - opisuje swój dramat Wasilewski.

Piłkarz, który opuścił już szpital, przez cały czas znajduje się pod nadzorem lekarzy. Zawodnik nie wie dokładnie jak długo przebiegać będzie rekonwalescencja. - Na razie mam chodzić o kulach, co potrwa jeszcze sześć tygodni. Organizm odczuł ogromną ilość leków i dość dziwnie reaguje, dlatego muszę do wszystkiego podchodzić spokojnie. W najbliższym czasie jadę do Antwerpii na konsultację i zmianę opatrunku. Cały czas jestem w kontakcie z lekarzami, oni na pewno zdecydują, jak powinna przebiegać rekonwalescencja, by dawała jak najlepsze wyniki - mówi obrońca.

Wasilewski na razie nie chce się wypowiadać na temat swojego powrotu na boisko. W rozmowie z gazetą przyznał, że gest kolegów z kadry, którzy na mecz z Irlandią Północną założyli koszulki z napisem "Wasyl jesteśmy z Tobą" daje mu siły do walki z kontuzją. - To był piękny gest. W tak ciężkich chwilach dodaje to otuchy i motywuje do ciężkiej pracy - powiedział piłkarz.

Włodarze Anderlechtu rozważają proces przeciwko - Witselowi