Sport.pl

Pedro's Cup. Powell to ma Power

Tyson Gay nie pobiegł 200 m poniżej 20 sek, Monika Pyrek niemal nie złapała kontuzji. Asafa Powell pobił własny rekord stadionu, jaki ustanowił przed rokiem - to sprawiło że Pedro's Cup znów był wielkim świętem lekkiej atletyki na stadionie w Szczecinie.
Pięć tysięcy ludzi na trybunach, bo więcej się nie zmieściło, ale zapewne gdyby stadion był większy przyszłoby dwa razy tyle ludzi. Ośmiu mistrzów świata z Berlina, niemal wszyscy polscy medaliści z tej imprezy sprawili, że stadion im. Wiesława Maniaka wrzał.

Wśród kibiców zasiadła nawet Yendi Phillips, narzeczona Asafy Powella, którego bieg na 100 m wieńczył imprezę. Yendi to Miss Jamaica 2007. Organizatorzy specjalnie ją ściągnęli, by dodać Powellowi motywacji. Udało się.

Przed rokiem Powell po raz pierwszy na polskiej ziemi pobiegł 100 m poniżej 10 sek. Czas wydawał się kosmiczny, a Powell przekonywał od poniedziałku, że jak będzie dobra pogoda pobije go. Trudno było w to wierzyć, bo wydawało się, że szczyt formy szykował na Mistrzostwa Świata. Jednak zostawił jeszcze sporo siły na Szczecin. Jego bieg wszyscy oglądali na stojąco. Powell idealnie wstrzelił się w start. Ludzie patrzyli to na biegnących, to na zegar odmierzający sekundy. Gdy zatrzymał się na rezultacie 9,82 stadion wybuchł wrzaskiem, a Jamajczyk rozpoczął rundę honorową.

Ludzie szybko zapomnieli, że wcześniej Tyson Gay niepotrzebnie zwolnił przed metą biegu na 200 m i nie złamał granicy 20 sek. Zapomnieli, że Monika Pyrek - ulubienica Szczecina w pierwszej próbie na wysokości 4,60 m puściła jedną ręką tyczkę i zamiast wygrać mityng po raz pierwszy w Szczecinie była poza podium. Zapomnieli, że nie wygrał Tomasz Majewski w pchnięciu kulą ani Sylwester Bednarek w skoku wzwyż. O godz. 20 liczył się tylko Asafa Powell, który od poniedziałku paradował w koszulce z napisem "I love Szczecin". Szczecinianie mogą mu odpowiedzieć: We love Asafa.

Więcej w wywiadzie Małysza dla Sport.pl - Artur Noga: » Pomógł mi magiczny trunek


Więcej o: