Sport.pl

Małgorzata Glinka: Chcę płakać razem z nimi ze szczęścia

Siatkarski parkiet zamieniła na domowe zacisze, w którym od niedawna pełni nową rolę. Bycie mamą, jak sama przyznaje, łatwe nie jest. Ale kontaktu z ukochaną siatkówką nie traci - śledzi poczynania obu naszych kadr i trzyma kciuki jak najwierniejszy kibic.
Tomasz Kowalik, Reprezentacja.net: Twoja córeczka ma już ponad dwa miesiące. Jak sobie radzisz z obowiązkami związanymi z byciem mamą?

Małgorzata Glinka: Radzę sobie, choć na pewno łatwo nie jest. Tak naprawdę w tej chwili sto procent mojej uwagi jest cały czas poświęcone dziecku. Mała rośnie, jest coraz większa, już się uśmiecha, gaworzy i kontakt z nią jest zupełnie inny niż na początku. Tak naprawdę teraz chce się cały czas z nią być, więc jest coraz fajniej.

Pierwszy uśmiech Michelle to tak jak złoty medal na mistrzostwach Europy?

Porównywalnie (śmiech). To jeszcze nie są takie świadome uśmiechy, bo ona jest jeszcze malutka, ma dopiero dwa i pół miesiąca, ale już wodzi za mną oczkami, poznaje mnie.

To wielka radość, wielka satysfakcja porównywalna z tą sportową, ale jednak są to dwa różne uczucia.

Czy pośród tylu nowych obowiązków masz czas śledzić to, co dzieje się z polskimi reprezentacjami?

Pewnie, że mam. Większość czasu siedzę w domu, więc telewizor włączony jest na mecze (śmiech). Jestem cały czas na bieżąco.

Nasi chłopcy po ponad 20 latach znowu zagrają w półfinale mistrzostw Europy. Jak oceniasz ich grę w tym nieco eksperymentalnym składzie?

Bardzo fajnie to wygląda. Patrząc z boku widać tą chemię w zespole i przede wszystkim przyjemnie się ich ogląda na boisku. Życzę im naprawdę z całego serca wszystkiego najlepszego i mam nadzieję, że będę przed telewizorem razem z nimi płakać ze szczęścia.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net »


Więcej o: