EuroBasket 2009. Czy polscy koszykarze dobiegną do ćwierćfinału?

Entuzjazm po zwycięstwie w świetnym stylu z Litwą, ostudziła wysoka porażka z Turcją. Polacy awansowali do drugiej fazy EuroBasketu w Łodzi i mają szansę osiągnąć ćwierćfinał. Ale dyktować warunki gry przeciwko Serbii, Słowenii i Hiszpanii będzie ciężko.
Sukcesy w dwóch pierwszych dniach EuroBasketu (90:78 z Bułgarią w poniedziałek i 86:75 z Litwą we wtorek) osiągnięte zostały w podobny sposób - świetny początek, dobra gra na tablicach, duża liczba kontrataków i lepsza od rywali skuteczność z dystansu dały dwie wygrane. Polska pokazała swój potencjał.

Zwycięstwa nad najsłabszymi zespołami grupy D odniesione zostały jednak wielkim nakładem energii i osłabieni Polacy nie mieli już żadnych atutów w meczu z rywalem ze znacznie wyższej półki.

Turcja, szósty zespół mistrzostw świata w 2006 roku miał przewagę fizyczną - trener Bogdan Tanjevic niemal na każdej pozycji miał zawodników wyższych lub silniejszych od Polaków i te przewagi wykorzystywał.

Biało-czerwoni byli zmęczeni, ale zostali także świetnie rozpracowani przez rywali. Omer Onan stłamsił na początku meczu Davida Logana, rozgrywający Kerem Tunceri wykorzystał przewagę wzrostu nad Krzysztofem Szubargą, a cała turecka drużyna świetnie wracała do obrony, aby uniemożliwić kontrataki. Przegrana walka pod obręczą sprawiła, że Polacy stracili kolejny atut. Brakowało też skuteczności z obwodu - Logan i Michał Ignerski mieli razem 4/14 z gry.

Polska awansowała do drugiej fazy, ale o zwycięstwa nad Serbią, Słowenią lub Hiszpanią będzie ciężko. Te dwa ostatnie zespoły to doświadczone ekipy, kandydaci na pozycje medalowe. Trudno wyobrazić sobie, aby po tym, co zrobiła z Polakami Turcja, Słoweńcy i Hiszpanie nie próbowali tych samych metod. A jeśli Polska nie będzie biegać, to poziom jej gry spadnie. Zawodnicy sami przyznają, że w ataku pozycyjnym mają problemy.

Teoretycznie największe szanse Polacy mają z Serbią - młodym, z konieczności odmłodzonym zespołem, który gra nierówno. Po zaskakującym pokonaniu Hiszpanii (66:57), przyszła porażka ze Słowenią (69:80), a na koniec rywalizacji w grupie C przekonujące zwycięstwo 77:59 z najsłabszą w Warszawie Wielką Brytanią.

Serbowie są drugim najlepiej broniącym zespołem mistrzostw - tracą przeciętnie po 65,3 punktu. Młodzi gracze z Bałkanów są też drudzy w przechwytach (8,3 na mecz) - grają agresywnie, są nieustępliwi. Polacy mogą spodziewać się ciągłej presji, co może być dla nich niewygodne ze względu na zmęczenie kluczowych zawodników. Z drugiej strony - mecz może stać się chaotyczny, "rwany" i pojawi się więcej możliwości grania z kontry.

Serbowie słabiej rzucają za trzy punkty - ze skutecznością 24,6 proc. są lepsi tylko od Bułgarii. Ich gra w ataku opiera się m.in. na Nenadzie Krsticiu i jeśli Marcin Gortat z Maciejem Lampe "wpędzą" go swoją agresywną grą w kłopoty z faulami, to Polacy mogą zdobyć pod koszem przewagę. Podatny na faule jest zmiennik Krsticia Kosta Perović.

Zwycięstwo nad Serbią nie zapewni Polsce awansu do ćwierćfinału, ale znacznie biało-czerwonych do tego przybliży. Porażka z Serbami nie przekreśla szans na grę w ósemce, ale o zwycięstwa ze Słowenią i Hiszpanią będzie jeszcze trudniej.

Ostra samokrytyka Gortata po porażce z Turcją: daliśmy ciała, wkopali nas w ziemię
Więcej o ME koszykarzy w serwisie Sport.pl - EuroBasket 2009 >