Azoty-Unia Tarnów - Noteć Inowrocław 85:74

Kwarty: 20:18, 19:20, 25:18, 21:18

Azoty: Lyday 21 (3), Stiga 7, Marculewicz 8, Uspienskij 5 (1), Celej 2 oraz Seweryn 15 (3), Moore 11, Bazelewski 10 (2), Lepinaitis 6 (2)

Noteć: Austin 28 (5), Owens 14, Welsch 12 (2), Mrożek 10 (2), Frasunkiewicz 8 oraz Radke 2, Czaska 0, Żytko 0

Gracz meczu: Terrell Lyday - dobrze rozgrywał i trafiał w najważniejszych momentach.

Koszykarze Azotów Unii Tarnów odnieśli piąte zwycięstwo w Polskiej Lidze Koszykówki. We własnej hali pokonali bezpośredniego sąsiada w tabeli, Noteć Inowrocław 85:74. Znakomicie zagrał Johnie Ray Moore. Amerykanin, przez ostatnie trzy tygodnie ze względu na chorobę matki, przebywał w Stanach Zjednoczonych. Powrót miał jednak znakomity. Zdobył 11 punktów i zebrał aż 15 piłek.

Rozpoczęło się od "trójki" Alexa Austina, najlepszego strzelca polskiej ligi. Pierwsza kwarta wyrównana. Nieskutecznie grał w Azotach Gienadij Uspienskij. Po 6 minutach i trafieniu rozgrywającego reprezentacji Czech, Petera Welscha Noteć prowadził 11:7. Przewaga mogła być jeszcze wyższa, ale w kontrataku goście zgubili cztery piłki.

Zbigniew Marculewicz, pilnujący Alexa Austina, bardzo dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków. Amerykanin zdobył w pierwszych 10 minutach tylko 3 punkty.

Początek drugiej odsłony to skuteczna gra Terrela Lyday. Wreszcie zaczął trafiać Łukasza Seweryn.

- Na początku nie mogłem się wstrzelić, trzy razy spudłowałem - mówił po meczu krakowianin.

Po jego rzucie w 16 minucie było już 32:22. Ale zaczyna się koncert gry Austina. Amerykanin, trafia z każdej pozycji. Gospodarze odpowiadają "trójkami" Andriusa Lepinaitisa, który ostatnio przeszedł poważny zabieg stomatologiczny. Mimo tego po dwóch kwartach było tylko 39:38.

Trzeci kwarta niezwykle wyrównana. Na minutę przed końcem, po osobistych Tomasza Mrożka, Noteć prowadzi 56:55. Ale 9 kolejnych punktów zdobyli podopieczni trenera Ryszarda Żmudy. Świetna końcówka w wykonaniu Dimitrija Bazelewskiego, który po meczu powiedział: - Musiałem dziś grać dobrze, bo na trybunach była moja żona, która właśnie przyjechała do Tarnowa. Nie mogłem jej zawieść.

W czwartej kwarcie dwie trójki trafił znakomicie dysponowany Seweryn. Za chwilę dwa osobiste wykorzystał Bazelewskij. W 35 minucie było już 74:62 i w końcówce miejscowi nie dali sobie wydrzeć wygranej.

W Noteci, wszystkie piłki trafiały do Austina, ale były gracz ligi francuskiej, zdobył "tylko" 28 punktów i zaliczył 17 zbiórek.

Znakomicie w Azotach grał Moore: - Szybko ponownie zaaklimatyzowałem się po powrocie do Tarnowa. Czułem się bardzo świeżo i dobrze ustawiałem się pod koszem, a piłka sama wpadała mi do rąk. Cieszę się wygranej i z tego, że będę grał tu do końca sezonu. Chociaż mieszkam w Salt Lake City, nie mogłem zobaczyć ani jednej konkurencji na Olimpiadzie, bo musiałem być w Detroit.



Po meczu powiedzieli:



JERZY CHUDEUSZ (NOTEĆ): - Gospodarze zagrali z ogromną motywacją. Bardzo istotny moment był na początku spotkania. Przy naszym minimalnym prowadzeniu, cztery razy zgubiliśmy piłkę w kontrataku. Zamiast punktów i większej przewagi był remis. Pod koniec trzeciej kwarty, pozwoliliśmy rywalowi narzucić jego styl gry. Zaczęliśmy tracić punkty i dystans do rywala.

RYSZARD ŻMUDA (AZOTY): - Wiedziałem, że Noteć to nie tylko Austin, ale również Owens, Mrożek i bardzo dobrze penetrujący Welsch. Jest to bardzo silny zespół. To wszystko się potwierdziło. Wszyscy wychodzili z ławki i trafiali. Mecz może nie był widowiskiem, ale był był meczem walki. Mój zespół był świadomy wagi tego spotkania.