Rozmowa z Andrzejem Grajewskim

Kilku zawodników może spotkać niespodzianka - zapowiada generalny menedżer Widzewa.
Grajewski w czwartek dołączył do drużyny, która przebywa na zgrupowaniu w Antalyi, podobnie jak Jarosław Chwastek, były zawodnik Pogoni Szczecin. W sobotę rano do Turcji przylecą Kazimierz Węgrzyn i prezes zarządu SPN Widzew SSA Mirosław Czesny. Po południu drużyna rozegra drugi mecz sparingowy z koreańskim Pusan.

Jarosław Bińczyk: Piłkarze mieszkają w Turcji w pięciogwiazdkowym hotelu, mają dyspozycji boiska, baseny sauny. Wcześniej byli w Bad Blankenburgu. To wszystko musi bardzo dużo kosztować, tymczasem klub nie należą do potentatów finansowych, a wręcz przeciwnie...

Andrzej Grajewski: My, czyli wszyscy ludzie odpowiadający za Widzew, musieliśmy stworzyć drużynie optymalne warunki do przygotowań, by później zawodnicy nie szukali usprawiedliwień, że buty mieli mokre, a murawa była za śliska. Poza tym szkoleniowcy dostali szansę zrealizowania całego planu przygotowań. To sporo kosztuje, ale mam nadzieję, że przyniesie efekty.

Można było jednak wydać mniej?

- Ale ten sposób przygotowań jest sprawdzony. W ten sposób trenowały Weder Brema, VfB Stuttgart czy Arminia Bielefeld. Musimy brać przykład z lepszych, bo nie stać nas na eksperymenty. Jestem przekonany, że uczciwa i ciężka praca musi przynieść efekty, a nasi zawodnicy trenują aż miło patrzeć. Sobczak i Paszulewicz, którzy mają drobne urazy, prosili szkoleniowców o możliwość biegania.

Ten skład nie gwarantuje jednak utrzymania w lidze.

- A dlaczego nie. Mamy młodych zawodników, którzy z meczu na mecz robią postępy. Rozmawiałem tutaj z Anatolijem Byszowcem, byłym selekcjonerem reprezentacji Rosji. Mówił mi, że bardzo podobała mu się gra Widzewa w spotkaniu z Antalyaspor. Jego zdaniem nasz zespół był lepszy i gdyby nie stronniczy sędzia, wygralibyśmy pewnie. Także przebywające w Antalyi austriackie zespoły zaproponowały, żeby kolejne spotkania prowadzili arbitrzy, którzy z nimi przyjechali.

Czy w ostatnich dniach przed wznowieniem rozgrywek szykujecie jakąś niespodziankę transferową dla kibiców?

- Przyjechał do nas Chwastek, a wkrótce dołączy Węgrzyn. Ten ostatni okazał się profesjonalistą, bo zdecydował się poddać testom. Jeśli je przejdzie, zostanie u nas. Dzięki temu trener będzie miał do dyspozycji 24 zawodników, podczas gdy w naszym budżecie założyliśmy, że może ich być o czterech mniej. Dlatego kilku ćwiczących tutaj może spotkać niespodzianka w postaci rozwiązania kontraktu. I chyba wszyscy zdają sobie z tego sprawę, więc trenują aż miło.

Podobno coraz słabiej spisuje się Clement Baud. Czy zostanie w Widzewie?

- To bardzo ciekawy zawodnik. Na razie jednak ma kłopoty z przystosowaniem się do naszych warunków. Jeżeli nie będzie zbyt drogi - zostanie.

Rozmawiał