EuroBasket 2009. Gortat i Lampe - jak rosły polskie dwie wieże

Kolejne mecze sparingowe reprezentacji Polski pokazywały jak dużo dla zespołu znaczy Marcin Gortat. Jest ostoją pod koszami, ale tak samo dużo znaczy niezwykle skuteczny w ataku Maciej Lampe. Kadra ma swoje dwie wieże.
Ich losy w seniorskiej koszykówce splotły się pięć lat temu we Wrocławiu na zgrupowaniu kadry - wtedy prowadzonej przez trenera Andrzeja Kowalczyka. Wcześniej grali razem także w reprezentacji Polski U-20. Kiedy Maciej Lampe i Marcin Gortat pierwszy raz grali razem w kadrze seniorów byli nieopierzonymi młokosami. Jednak pierwszy był już uznawany za gwiazdę, drugi był po prostu wysoki. Teraz obaj są podporą kadry i jedną z najlepszych par podkoszowych w całej Europie.

Przed pięcioma laty role Lampego i Gortata były zupełnie inne niż obecnie. Inaczej też obu postrzegały media i kibice. Maciej Lampe był już gwiazdą. Młody, wysoki, sprawny. Podpisał kontrakt z Realem Madryt - w barwach tego klubu grał w Eurolidze. Został wybrany w drafcie do NBA i miał być pierwszym Polakiem, który osiągnie coś w najlepszej koszykarskiej lidze świata. Pomimo młodego wieku został okrzyknięty następcą Adama Wójcika.

Po drugiej stronie barykady medialnej stał Marcin Gortat - wysoki, szczupły, nieźle się ruszający, jednak surowy koszykarsko. Gortatem nikt się nie interesował, nikt nie chciał go zatrudnić. Plotki mówią, że nie chciały go nawet władze pierwszoligowego wtedy Turowa Zgorzelec, choć na zaangażowanie chłopaka z Bałut nalegał ówczesny trener zgorzelczan Czesław Daś. W reprezentacji Kowalczyka znalazł się chyba z przypadku.

Kariery obu poszły w zupełnie inną stronę niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Lampe po bardzo nieudanym pobycie w NBA, gdzie nie osiągnął nic i był często towarem biorącym jedynie udział w wymianach, wrócił do Europy. Nie chciał przyjeżdżać na kadrę, był uznawany za lenia i gracza, który bazuje wyłącznie na swoim talencie.

Po starym Macieju Lampe nie ma już śladu. Chwali go sam Marcin Gortat i mówi, że się zmienił. Ma inne podejście, styl życia i wie, że jest potrzebny, wie że tak samo jak polska koszykówka potrzebuje jego, tak i on potrzebuje jej. - Przez ostatnie pięć lat wiele się zmieniło. To wszystko poszło w niepamięć. Istotne jest to, co jest teraz, a jest np. tak, że Maciek czasem nie daje mi spać i chce rozmawiać o najróżniejszych sprawach. To naprawdę inny człowiek i nie można patrzeć na niego przez pryzmat tego, co było kilka lat temu - wyjaśnia Gortat.

Gortat to uosobienie pracowitości. Trafił do Rhein Energie Kolonia pod skrzydła znakomitego i chwalonego przez zawodnika Orlando Magic na każdym kroku - Saso Obradovicia. - On jest moim mentorem, kimś kto jest zwycięzcą i nauczył mnie dochodzić do celu - mówi Gortat.

To właśnie w tym klubie skrupulatnie wykonywał założony przez siebie samego plan dostania się do NBA. A w to nie wierzył chyba nikt poza samym Gortatem. Wybór w drafcie do najlepszej ligi świata nic nie znaczył, Gortat zaliczał ligi letnie i cały czas pracował, aby być zawodnikiem pojawiającym się na parkiecie. Ciężka praca i szlifowanie formy popłaciły - Gortat zostanie w NBA przez najbliższych pięć lat i zarobi ponad 35 milionów dolarów.

Pomimo niewątpliwie większego talentu Lampego, to Gortat stał się zawodnikiem, który jako pierwszy może poszczycić się osiągnięciami w NBA.

Wzorem Gortata, teraz i Lampe realizuje pewien plan. Po udanych występach w Chimki Moskwa, gdzie był MVP Pucharu Rosji trafił do Maccabi Tel Aviv - jednego z najlepszych klubów w Europie. - To jeszcze nie koniec. Drugim zawodnikiem z Polski, który w NBA coś osiągnie będzie właśnie Maciek. Zaręczam to. On teraz realizuje pewien plan i go osiągnie - mówił po otwartym treningu kadry Gortat.

Różnice pomiędzy tymi dwoma graczami to nie tylko przebieg kariery. Lampe jest cichy, nie jest typem mentalnego lidera, podobnie jak David Logan, mówi mało i niechętnie. Gortat to medialna bestia. O ile to Lampe bierze na siebie ciężar wykorzystania talentu ofensywnego i stwarzania zagrożenia, tak Gortat dźwiga praktycznie całą kadrę na barkach, szczególnie w obronie.

Dokąd zaprowadzą Polskę na EuroBaskecie dwie wieże? Gortat zapowiada, że po medal.

Więcej o ME koszykarzy w serwisie Sport.pl - EuroBasket 2009 >