Sport.pl

EuroBasket 2009. Ludwiczuk: To, co pokażemy, zachęci sponsorów do koszykówki

- Czytam wypowiedzi Marcina Gortata, który ma wielkie ambicje i myślę, że wszyscy je mamy. Chcielibyśmy awansować do ósemki, do mistrzostw świata w Turcji - mówi o oczekiwaniach związanych z EuroBasketem prezes Polskiego Związku Koszykówki Roman Ludwiczuk.
EuroBasket, mistrzostwa Europy koszykarzy, rozpoczynają się 7 września. Polska zagra w grupie D we Wrocławiu z Litwą, Turcją i Bułgarią.

Łukasz Cegliński: Czy pana zdaniem Polska jest gotowa na mistrzostwa Europy?

Roman Ludwiczuk: Jest gotowa. Życie pisze różne scenariusze, ale mam nadzieję, że przewidzieliśmy wszystko. Jeśli pojawią się jakieś niepokojące niuanse, to będziemy reagowali na bieżąco.

Czy jest coś, czego pan się obawia?

- Z natury dbam o wszystko, o każdy szczegół. W ostatnich godzinach jeżdżę po miastach-organizatorach. Sprawdzam, przypominam, próbuję naładować ludzi energią. Obawiam się, czy nie będziemy mieli chaosu w momencie w którym będziemy musieli wyprosić wszystkich kibiców z hali po meczu Polaków. Wrocławska Hala Stulecia jest jedyną, w której wprowadziliśmy rozdzielność biletową dwóch meczów tego samego dnia.

Czy taki manewr jest konieczny?

- Zależało nam na tym, aby Polacy w fazie grupowej mogli grać w największej z możliwych hal. Okazało się jednak, że zainteresowanie jest dwukrotnie większe niż jej pojemność. Gdybyśmy wprowadzili bilety na dwa mecze tak, jak w innych miastach, to musielibyśmy odesłać z kwitkiem kibiców z Litwy czy Turcji. Pula biletów dla gości była przewidziana, ale zależało nam na tym, żeby kibiców z zagranicy przyjechało do Wrocławia jak najwięcej. Wiemy, że Litwini wykupili co najmniej 1200 biletów, po kilkaset nabyli fani z Bułgarii i Turcji. Gdybyśmy nie rozdzielili meczów, to większość wykupiliby Polacy i Litwini nie mogliby oglądać swojej reprezentacji.

Na organizację EuroBasketu PZKosz wydał 37 mln złotych. Czy jest szansa, że związek na tej imprezie zarobi?

- Jak wszystko policzymy, to będę się na ten temat wypowiadał. Powiem tak: jestem przekonany, że do EuroBasketu nie dopłacimy.

Największe pakiety sponsorskie wykupiły głównie duże spółki skarbu państwa - PGE, Orlen, PZU. Brakuje firm komercyjnych - dlaczego?

- EuroBasket to wielka impreza, która promuje cały kraj, dlatego największe, najbardziej stabilne firmy zaangażowały się w ten projekt. Ale mamy także mniejsze firmy, choćby kateringową, którą obsługa mistrzostw będzie kosztowała milion złotych - to nie jest spółka skarbu państwa. Niektóre z firm, które pan wymienił, dały mniejsze kwoty.

Ile pakietów sponsorskich udało się związkowi sprzedać?

- 14 z 16. Choć nie każda z umów opiera się na pieniądzach, część z nich to umowy barterowe. Proszę mi wierzyć, że prawie wszystkie banery, które nam przysługiwały są zapełnione.

Zastanawiał się pan jaka byłaby świadomość EuroBasketu w Polsce, gdyby nie obecność Marcina Gortata w finale NBA?

- Pięć procent mniejsza niż obecnie.

Tylko pięć procent?

- Tak.

Jest pan dużym optymistą.

- Akcje, które organizowaliśmy, a nie uczestniczył w nich Marcin, pokazały, że świadomość była duża. W biciu Rekordu Guinnessa w kozłowaniu piłki wzięło udział ponad 30 tysięcy osób, a przy imprezie pracowało kilka kolejnych tysięcy. Pokazywały to telewizje, nie tylko w Polsce.

To było dwa dni po ostatnim meczu finału NBA, kiedy w Polsce o Gortacie w mediach mówiło się już bardzo dużo.

- Proszę pamiętać o naszych wszystkich akcjach - począwszy od losowania grup EuroBasketu w Warszawie, poprzez Rekord Guinnessa w całej Polsce, aż po kampy Marcina Gortata w siedmiu miastach Polski. Marcin oczywiście dodał nam popularności, sprawił, że staliśmy się rozpoznawalni. Nie kwestionuję tego, ale przypominam, że w reprezentacji jest jeszcze 11 innych zawodników, jest też bardzo dobrze rozpoznawalny trener Muli Katzurin. Na pewno spotkało nas szczęście, że Marcin grał w dobrej drużynie, że grał w finale NBA. To wypromowało naszą koszykówkę. W 10, 20, 30 procentach. Może nawet 80 proc, ale takich badań nie prowadziliśmy. Wiem, że obecnie jesteśmy pozycjonowani na trzecim miejscu wśród dyscyplin w Polsce.

Nie jest tak właśnie dzięki Gortatowi?

- Również. Jego świetna gra, występ w finałach NBA oraz charyzma, w dużym stopniu wpływają pozytywnie na obraz koszykówki. Ale Marcin jest częścią całości pod nazwa polska koszykówka.

Po zatrudnieniu trenera Katzurina powiedział pan, że celem dla niego jest awans z reprezentacją do ćwierćfinału.

- Czytam wypowiedzi Marcina Gortata, który ma wielkie ambicje i myślę, że wszyscy je mamy. Chcielibyśmy awansować do ósemki, do mistrzostw świata w Turcji [sześć lub siedem zespołów, jeśli w szóstce będzie Turcja], co oznaczałoby od razu zakwalifikowanie się na EuroBasket na Litwie w 2011 roku. Mierzymy przynajmniej w ćwierćfinał, choć jeśli awansujemy, to w meczach drugiej rundy w Łodzi spotkamy się z bardzo groźnymi rywalami.

Trener ma umowę do końca mistrzostw - co będzie oznaczał brak awansu do ćwierćfinału?

- Na razie nie myślę o tym, co będzie po mistrzostwach. Mamy przygotowane różne warianty. Wiele zależy od wyniku, ale i od punktu widzenia trenera, jego wymagań finansowych itd. Ja mam do trenera Katzurina wielki szacunek. Udało mu się wprowadzić do zespołu bardzo dobrą atmosferę.

Jakie premie przewiduje pan dla drużyny za awans do ćwierćfinału czy mistrzostwo?

- Na ten temat jeszcze konkretnie z zawodnikami nie rozmawialiśmy. Koszykarze zajmują się przygotowaniami, o pieniądzach nie mówimy. Ale gwarantuję, że za dobry wynik sportowy będzie bardzo dobra premia. W budżecie mamy przeznaczoną na to kwotę, ale na razie koncentrujemy się na innym aspektach.

Czy związek, ale i Polska Liga Koszykówki są przygotowane na sukces? Piłkarze ręczni zdobywali medale na największych imprezach, ale zaraz potem tracili sponsorów. W koszykówkę jak dotąd nikt nie chce w Polsce inwestować, oglądalności ligi są niskie.

- Związek piłki ręcznej osądzany jest niesprawiedliwie. Wielkie wyniki sportowe to jedno, ale kryzys, w wyniku którego odeszli sponsorzy, to drugie. Ale my jesteśmy chyba w lepszej sytuacji, bo PLK nie ma sponsora strategicznego, więc nikt od nas nie odejdzie. Myślę, że wyniki sportowe i to, co pokażemy, zachęci sponsorów do powrotu do naszej dyscypliny.

EuroBasket się skończy, Gortat wróci do NBA, czołowi Polacy wyjadą z PLK zagranicę, a reprezentacja znów nie będzie grała przez rok. Jak i czym PLK i PZKosz zamierzają przyciągnąć sponsorów?

- Popularnością koszykówki, obecnością w telewizji. Tyle transmisji, ile mieliśmy zaplanowane w TVP Sport czy TVP Info, tyle się odbyło.

Ale oglądalności są słabe - PLK i reprezentacja na TVP Sport nie wzniosła się powyżej 60 tys. widzów.

- Ale mecz z Chorwacją w TVP 2 oglądało 700 tys, a mecze Polek z Hiszpankami podczas mistrzostw Europy na Łotwie - milion. Oglądalność nie jest problemem dyscypliny, tylko kanału, na którym jest ona pokazywana.

Czy zatem PLK będzie wymagać na TVP pokazywanie meczów w kanale otwartym?

- Mogę powiedzieć tylko tyle, że rozmawiamy z telewizją publiczną, aby pewne rzeczy zmienić.

Umowa jest podpisana?

- Obowiązuje jeszcze przez rok, ale zaproponowaliśmy, aby ją zmienić na trzy lata. Chcemy jednak, aby niektóre mecze były pokazywane w innych kanałach. Myślę, że dojdziemy do porozumienia,

A co będzie, jeśli mistrzostwa okażą się porażką i Polacy odpadną szybko? Jesteście na to przygotowani?

- Zakasamy rękawy jeszcze bardziej do góry i będziemy pracować jeszcze mocniej. Nikt z nas nie ma wpływu na wynik sportowy.

Macie konkretny plan awaryjny? Strategię marketingową, plan przyciągania sponsorów na wypadek pesymistycznego scenariusza?

- ...

Trudne pytanie?

- Ja nie przypuszczam, żeby była taka sytuacja, że kończymy rozgrywki we Wrocławiu. W ogóle tego do siebie nie przyjmuję, choć różne rzeczy w życiu się zdarzają. Jeśli odpadniemy, to zorganizujemy mistrzostwa do końca, a potem będziemy się zastanawiać co należy zmienić. Wyniku reprezentacji nie wiązałbym jednak do końca z ligą. Mamy przygotowany pewien plan, jeśli chodzi o ligę - prowadzimy zaawansowane rozmowy ze sponsorem strategicznym i myślę, że w październiku będziemy mieli się czym pochwalić. Pewne działania, które pokazaliśmy podczas procesu weryfikacji klubów, podnoszenie standardów oraz to, że będziemy wdrażać dobre elementy wizerunkowe funkcjonujące w innych ligach łącznie z NBA, sprawią, że w ciągu jednego-dwóch sezonów liga będzie bardzo dobrym produktem.

Więcej o: