Reebok, Samsung, Nike, czyli Anity Włodarczyk kłopoty z logo

Szefowie Reeboka żądają wyjaśnień, dlaczego w chwili bicia rekordu świata logo ich firmy na koszulce Anity Włodarczyk było zaklejone szerokim plastrem.
Jedynym, poza Polką, rekordzistą świata był w berlińskich MŚ tylko Usain Bolt - jamajski fenomen sprintu. Finał rzutu młotem kobiet stanowił główną atrakcję wieczoru na wyjątkowo wypełnionym co do jednego miejsca stadionie olimpijskim. Włodarczyk walczyła o złoto z Niemką Betty Heidler. Konkurs zamienił się w horror, gdy Polka zwichnęła nogę w stawie skokowym, skacząc z radości po pobiciu rekordu świata - w zaledwie drugiej próbie. Więcej rzucać nie mogła, próby Niemki były coraz dłuższe.

W tym niezwykłym finale oglądanym przez miliony widzów w Polsce i na świecie Włodarczyk wystąpiła w koszulce, na której logo długoletniego sponsora reprezentacji zostało zasłonięte. Pozowała w niej do zdjęcia z rekordowym wynikiem wyświetlonym na tablicy, które obiegło redakcje wszystkich gazet i stron internetowych świata. - Szefowie Reeboka na piśmie zażądali wyjaśnień - przyznaje "Gazecie" szef PZLA Jerzy Skucha. - Sprawa jest niefortunnym przypadkiem, w którym nie ma żadnej winy Anity. O sprawie dowiedzieliśmy się z monitoringu sponsoringu Pentagon Research.

Okazało się, że młociarka miała do dyspozycji tylko koszulki, na których widniało również logo sponsora lekkoatletycznego związku - Samsunga. Takie obrandowanie jest na mistrzostwach świata zabronione. - Pani z komisji technicznej zarządzająca call roomem [miejscem ostatnich przygotowań sportowców przed wyjściem na płytę stadionu - rl] jednym szerokiem plastrem zakleiła logo reeboka i logo samsunga - tłumaczy nam Włodarczyk. - W eliminacjach też miałam plaster, ale mniejszy. Zakleił tylko logo Samsunga.

- Anita wychodziła na finał i nie miała głowy, aby się użerać o wielkość plastra - twierdzi menedżer młociarki Janusz Szydłowski.

- Przyjęliśmy wyjaśnienia do wiadomości. Z żalem oglądałem taką stratę powierzchni reklamowej - mówi szef marketingu Reeboka Michał Górnicki. - To jak się rozliczymy, pozostanie między nami.

Jest jednak małe "ale" do tych wyjaśnień. Gdy ze stolicy Niemiec Włodarczyk przyleciała do Warszawy na śniadanie z premierem, na lotnisku napotkała dziesiątki fotoreporterów i kamerzystów stacji telewizyjnych. I pozowała im ze złotym medalem w T-shircie z gigantycznym, bijącym po oczach logo... firmy Nike.

- Nie odpowiadam za ubiór Anity. Jej powrót samolotem był organizowany w ostatniej chwili i nie wiedziała, że obowiązuje ją strój służbowy - twierdzi prezes Skucha. - Mogę tylko wyrazić ubolewanie tą niefortunną sytuacją, przeprosić Reeboka i podkreślić, że Reebok pomagał nam od dawna i jesteśmy zadowoleni ze współpracy.

Od 1 stycznia 2009 roku Anita Włodarczyk jest związana indywidualną umową z Nike.

Włodarczyk: Nie czułam, że to rzut na rekord świata
Kontuzja Włodarczyk poważniejsza? - czytaj tutaj >