Ebi Smolarek: Pójdę tam, gdzie będę grał

- Jestem może arogantem, ale znam swoją klasę i wierzę w umiejętności. Jeszcze nie skończyłem kariery, nie skreślajcie mnie - mówi Ebi Smolarek, jedyny reprezentant Polski bez klubu.
Kadra Leo Beenhakkera trenuje w niemieckim Mülheim przed sobotnim meczem z Irlandią Północną w eliminacjach mundialu. Okno transferowe w Europie (oprócz Rosji) już jest zamknięte, ale piłkarze bez klubu, tacy jak Smolarek, mogą bez problemu podpisywać kontrakty.

Robert Błoński: W połowie sierpnia Racing Santander rozwiązał z panem umowę. Co się z panem działo przez ostatnie trzy tygodnie?

- W ośrodku rehabilitacyjnym pod Rotterdamem pod okiem człowieka, który pięć lat temu opracował mi plan przygotowań po kontuzji kolana, biegałem, chodziłem do siłowni i grałem mecze. Z kim? Zawsze znalazło się paru chętnych. Nie byli to ludzie z ulicy, tylko inni piłkarze bez kontraktów lub tacy, którzy wracają do zdrowia po urazach. Tak trenowałem przez dwa tygodnie. Nie przyjechałem na zgrupowanie bez formy. Kondycji mi nie brak, w nowym klubie muszę mieć siły na więcej niż kwadrans. Na treningach kadry słaby się nie czuję.

Breda, Aris, Larissa, Norymberga, Feyenoord - gdzie pan będzie grał?

- Mój menedżer rozmawia z wieloma klubami, ale nie rozpowiadamy, z kim negocjujemy. Jeśli zainteresowane kluby mają za długie języki, tracą dla mnie wiarygodność.

Ostatnio słyszałem o powrocie do Feyenoordu. Kosmiczna bzdura. Kto i dlaczego wymyśla takie głupoty?

A Lech, którego sponsorem ma być firma bukmacherska?

- Bzdura.

To z iloma klubami pan rozmawiał?

- Niech pan wymienia kluby, to powiem "tak" lub "nie".

Breda?

- Nie.

Norymberga?

- Nie, ale Niemcy są opcją. Tam się dobrze czułem.

Utrecht?

- Nie.

Sparta Rotterdam?

- Żaden klub z Holandii nie wchodzi teraz w rachubę.

Grecja?

- Tak, rozmawiałem.

Larissa?

- Nie.

AEK?

- Nie powiem. Pójdę do drużyny, która będzie mnie chciała i w której będę grał. Dlatego tak długo czekam, żeby wybrać najlepszą ofertę.

Rosja?

- Nie brałem pod uwagę.

Kiedy podpisze pan kontrakt?

- Na pewno po meczach reprezentacji. Przed wyjazdem na zgrupowanie zapowiedziałem menedżerowi, żeby nawet nie próbował do mnie dzwonić, bo i tak nie odbiorę telefonu. Miał czas, żeby coś załatwić. Teraz liczą się tylko mecze z Irlandią i Słowenią. Między meczami też nigdzie nie będę jeździł i niczego podpisywał. Niech dzwoni od przyszłego czwartku.

Trzy lata temu wydawał się pan piłkarzem z innej bajki, nauczony futbolu w Holandii, z dobrą techniką, mentalnością zwycięzcy, bez kompleksów wobec nikogo. Dziś ma pan 28 lat i jest bez klubu.

- Nie grałem tylko przez ostatni rok, wcześniej strzelałem bramki dla Santandera. Gdy nie grałem w Boltonie, zdobywałem gole dla kadry. Jeszcze nie skończyłem kariery, nie skreślajcie mnie. Jestem może arogantem, ale znam swoją klasę i wierzę w umiejętności. Stać mnie na dobrą grę.

Wydawało się, że kiedy będzie pan miał 28 lat, to kluby będą się o pana biły, a nie pan ich szukał.

- Skąd pan wie, że się nie biją? Może tak jest w tym momencie. Pojadę do klubu, w którym na 100 proc. będę grał.

A jak zwolnią tam trenera po miesiącu?

- Nic na to nie poradzę.

Powołanie do kadry gracza bez klubu odebrał pan jako gest zaufania od selekcjonera?

- Trener wie, że normalnie trenowałem. Przed meczem z Grecją porozmawiałem z Leo. Nie ma między nami żadnego konfliktu.

Burzliwe są pana przypadki w kadrze. Bohater poprzednich eliminacji marcowy mecz z Irlandią Północną obejrzał z trybun.

- To był dla mnie policzek. Trener uznał, że nie byłem w formie. Miał do tego pełne prawo. Ale cztery dni później już w formie byłem, bo strzeliłem cztery gole San Marino. Widocznie coś we mnie zobaczył przez te parę dni. Nie zaakceptowałem tego, że posadził mnie na trybunach. Nie marudziłem, tylko szczerze wszystko powiedziałem.

Jak pan odebrał przyjście do kadry Ludovica Obraniaka, konkurenta na lewe skrzydło?

- Zawsze się cieszę, gdy do drużyny dołącza dobry zawodnik. Ja z nim nie mam problemu, ale już trener tak - którego z nas wybrać. Jeśli uzna, że on zagra lepiej i strzeli więcej goli, uszanuję to.

Polacy już w komplecie i po - pierwszym treningu »